Wydanie nr: 3 (199) MAJ 2021
ISSN 1643-0883 | RPR 1392












Pomnik Paderewskiego

Uniwersytet im.Adama Mickiewicza





Gmina Kleczew









Natalii Drukarnia Etykiej

Zakład Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowe w Kleczewie















JAWI





































To nasze dodawanie sobie splendoru...

Jak zapewne Państwo jesteście poinformowani, nasi naukowcy mogą ubiegać się o naukową nagrodę przyznawaną przez Fundację Na Rzecz Nauki Polskiej ( FNP ), nagrodę ważną, a przede wszystkim mającą całkiem solidny wymiar finansowy. Jest to najbardziej ceniona nagroda naukowa i taką powinna być nazywana – Polska Nagroda Naukowa. No, ale dla Polaka to byłoby zdecydowanie  za mało znaczące i dlatego w środowisku naukowym – sam wielokrotnie spotkałem się z tym zjawiskiem – o nagrodzie tej, nawet profesorowie doktorzy habilitowani mówią „Polski Nobel”.   Oczywiście, aby krajowej nagrodzie naukowej i oczywiście samym sobie dodać znaczenia i splendoru. Tylko, że nie ma „Polskiego Nobla”, bo zawsze był i jest tylko Nobel szwedzki. Do wielu osobistości prawda ta nie dociera. No, cóż – kompleksy zaściankowości  okazują się bardziej trwałe aniżeli kamienie.

Z ostatniej chwili, w związku z ogłoszeniem Krajowego Planu Odbudowy, na który Unia Europejska ma podobno dla Polski wyłożyć aż ponad 700 miliardów złotych, dowiedziałem się od jednego z polityków, że owe ponad 700 miliardów złotych, to „nowy Plan Marshalla”.  A przecież  Plan Marshalla [ European Recovery Program ]  ogłoszony w roku 1947 to była inna epoka, inne pieniądze i dla kogo innego, nie wspominając już o tym, że plan ten nie był przeznaczony na zakup nad Wisłą autobusów napędzanych wodorem. Ale to inna bajka.

Te kompleksy – jak zauważyłem – dają o sobie znać w różnych dziedzinach. Na przykład w nazewnictwie - słowotwórstwie. Jeszcze niedawno zżymaliśmy się na „aprobanta” i „decydenta”, teraz zwalają nas z nóg „lockdowny”, „pandemie” oraz – pochodzące ze środowiska akademickiego – „dramaturżka” – czyli kobieta pisząca dramaty;  „pedalożka” – czyli prof. dr hab. ( nazwisko Pani Profesor pominę ) o specjalizacji „pedagog”, „badaczka” – osoba płci żeńskiej prowadząca badania i „naukowczyni” – kobieta uprawiająca naukę. Coś pięknego! Prawie jak ten „zwis męski” zamiast krawata w czasach Gomułki i podomka, zamiast szlafroka.

A teraz ktoś odezwie się i powie, że redaktor czepia się zapominając, iż język to instrument żywy i w rozwoju. To prawda tylko, że istnieje jeszcze cos takiego jak „ucho”. Język owszem rozwija się, przyswaja niektóre określenia z innych narzeczy, wzbogaca swoje słownictwo, ale nie może stawać się śmietniskiem dziwolągów. Jeżeli bowiem bezkrytycznie będziemy tolerować radosne słowotwórstwo  i dodawanie sobie splendoru Planem Marshalla, to dowiemy się kiedyś z dnia na dzień przy jakiejś okazji, że Bazylika w Licheniu jest Polskim Watykanem, a kobieta naprawiająca lub wytwarzająca obuwie, to „szewczka”...

I to na razie tyle...

Jerzy A. Gołębiewski    


Przedruki tekstów tylko po uzyskania zgody redakcji EuroPartner



Witryna, na której się znalazłeś wykorzystuje pliki cookies, dalsze korzystanie z niej oznacza wyrażenie zgody na wykorzystanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz w Polityce Prywatności.

Tak, rozumiem