Wydanie nr: 6 (202) LISTOPAD 2021
ISSN 1643-0883 | RPR 1392












Pomnik Paderewskiego

Uniwersytet im.Adama Mickiewicza





Gmina Kleczew









Natalii Drukarnia Etykiej

Zakład Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowe w Kleczewie















JAWI





































Premier Mateusz Morawiecki - w Parlamencie Europejskim...

Trwające od dłuższego czasu napięte stosunki pomiędzy Komisją Europejską, a polskim rządem niepokoją nie tylko obie strony, ale ten niepokój przeniósł się na całe społeczeństwo polskie, w obiegu zaczął pojawiać się termin „Polexit”. Sytuacją na linii Bruksela - Warszawa zaniepokoiła się też w istocie rzeczy cała Europa, a na pewno sytuacja ta wnikliwie zaczęła być obserwowana w Moskwie, Waszyngtonie i w Pekinie. Posiedzenie Parlamentu Europejskiego, jakie odbyło się w dniu 19 października 2021 roku, stało się dobrą okazją, aby konflikt Bruksela-Warszawa przenieść na nowy poziom zrozumienia: przedstawienia Europie i światu w pełnym świetle i jednoznacznie polskiego stanowiska.

Poniżej publikujemy pełny tekst wystąpienia premiera polskiego rządu – Mateusza Morawieckiego przed Parlamentem Europejskim. Wystąpienie to - jak wiemy - wywołało wiele kontrowersji zarówno w Parlamencie Europejskim, jak i w istocie rzeczy w całej Unii Europejskie, a również w świecie. Co więcej, wystąpienie premiera Mateusza Morawieckiego podzieliło też Polaków. Naszym zdaniem, a także wielu analityków, przemówienie premiera nie zostało dobrze zrozumiane. Jesteśmy przekonani, że przypomnienie tego, co mówił w Parlamencie Europejskim premier Mieczysław Morawiecki, a także poznanie treści Listu premiera do polityków Unii Europejskiej pozwoli lepiej i pełniej zrozumieć i tekst i intencje polskiego polityka...

Wystąpienie premiera Mateusza Morawieckiego
w Parlamencie Europejskim w dniu 19.10.2021

Panie Przewodniczący,
Pani Przewodnicząca,
Panie i Panowie Posłowie,

Staję tu dziś przed Państwem w Parlamencie żeby rozwinąć nasze stanowisko w kilku podstawowych kwestiach, które uważam za fundamentalne dla przyszłości Unii Europejskiej. Nie tylko dla przyszłości Polski, ale właśnie dla przyszłości całej naszej Unii.

Po pierwsze powiem o kryzysach, przed którymi stoi dziś Europa – i którymi się powinniśmy się zająć.

Po drugie powiem o standardach i regułach – które powinny być zawsze takie same dla wszystkich – i to, że zbyt często takie nie są.

Po trzecie przedstawię pogląd na temat zasad, zgodnie z którymi żaden organ władzy publicznej nie powinien podejmować działań, do których nie ma podstawy prawnej.

Punkt czwarty mojego wystąpienia będzie dotyczył wyroku polskiego Trybunału Konstytucyjnego – i tego, co ten wyrok oraz inne podobne wyroki dla Unii oznaczają.

A także o tym, jak ważna jest różnorodność i wzajemny szacunek.

W dalszej kolejności, po piąte, przedstawię nasze spojrzenie na pluralizm konstytucyjny.

Następnie wskażę na potężne ryzyka dla całego społeczeństwa, wynikające z zastosowania wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, które już się w Polsce materializują.

Wreszcie na koniec podsumuję wszystkie wnioski i spojrzę, uważam, z nadzieją w przyszłość.

Zacznę od sprawy podstawowej – od wyzwań, które są kluczowe dla naszej wspólnej przyszłości. Wyska Izbo, nierówności społeczne, inflacja i rosnące koszty utrzymania, które uderzają we wszystkich obywateli Europy, zagrożenia zewnętrzne, rosnący dług publiczny, nielegalna imigracja, czy kryzys energetyczny zwiększający wyzwania polityki klimatycznej, przekładają się na niepokoje społeczne i wydłużają katalog potężnych problemów.

Kryzys zadłużeniowy, postawił pierwszy raz po wojnie pytanie o to, czy potrafimy zapewnić lepsze życie następnym pokoleniom.

Wokół naszych granic jest coraz bardziej niespokojnie. Na Południu, napór milionów ludzi uczynił basen Morza Śródziemnego miejscem tragicznym. Na Wschodzie mierzymy się z agresywną polityką Rosji, która posuwa się nawet do wojen, by zablokować wybór europejskiej drogi wśród krajów naszego sąsiedztwa.

Dziś stoimy u progu ogromnego kryzysu gazowego i energetycznego. Rosnące gwałtownie ceny – spowodowane m.in. celowym działaniem rosyjskich firm – już dziś stawiają wiele firm w Europie przed wyborem, czy ograniczać produkcję, czy przerzucać koszty na konsumentów. Skala tego kryzysu już w najbliższych tygodniach może wstrząsnąć Europą. Wiele przedsiębiorstw może zbankrutować, a miliony gospodarstw domowych, dziesiątki milionów ludzi – kryzys gazowy  może wpędzić w ubóstwo i niedostatek przez niekontrolowany wzrost kosztów w całej Europie. Trzeba też liczyć się z ryzykiem domina – jeden kryzys może pociągać w kaskadowy sposób kolejne załamania.

Za każdym razem mówię „my” – ponieważ żadnej z tych spraw nie rozwiążemy w pojedynkę. Nie każdy z tych problemów dotknął mojego kraju w stopniu tak dramatycznym jak to miało miejsce w innych krajach Unii Europejskiej. Nie zmienia to faktu, że uznaję wszystkie te problemy za „nasze problemy”.

Teraz powiem kilka słów o tym, jaki wkład Polska wnosi w nasz wspólny projekt.

Integracja europejska to dla nas wybór cywilizacyjny i strategiczny. Tu jesteśmy, tu jest nasze miejsce i nigdzie się stąd nie wybieramy. Chcemy Europę na powrót uczynić silną, ambitną i odważną. Dlatego nie patrzymy tylko na krótkoterminowe korzyści, ale także na to, co możemy Europie dać.

Polska zyskuje na integracji przede wszystkim z powodu wymiany handlowej na wspólnym rynku. Transfery technologii i transfery bezpośrednie są też bardzo ważne. Ale Polska nie weszła do Unii z pustymi rękoma. Proces integracji gospodarczej poszerzył możliwości firm z mojego kraju, ale otworzył też ogromne możliwości firmom niemieckim, francuskim czy holenderskim. Przedsiębiorcy z tych krajów w ogromnym stopniu korzystają na rozszerzeniu Unii.

Wystarczy policzyć ogromny wypływ dywidend, zysków z odsetek i innych instrumentów finansowych – z krajów Europy Środkowej, tych mniej zamożnych – do Europy Zachodniej – tych bardziej zasobnych. Chcemy jednak, aby w tej współpracy nie było przegranych – ale wyłącznie zwycięzcy.

To Polska była promotorem ambitnego funduszu odbudowy, by dzisiejsza odpowiedź na wyzwania transformacji  klimatycznej, energetycznej i postpandemicznej była adekwatna do potrzeb. By wzrost gospodarczy był silny, by dawał nadzieję,  nie pozostawiał samych sobie, bezbronnych wobec globalizacji, milionów dzieci, kobiet i mężczyzn. W tych sprawach mówiliśmy jednym głosem z Parlamentem Europejskim.

Polska wspiera mocno Jednolity Rynek Europejski. Chcemy autonomii strategicznej, wzmacniającej 27 państw.  

Dlatego Polska, czy Niemcy, Czechy i inne kraje Europy Środkowej, promuje rozwiązania zwiększające konkurencyjność europejskiej gospodarki w duchu egzekwowania czterech podstawowych swobód. Swobody przepływu towarów, usług, kapitału i ludzi. Bez popierania działalności o charakterze rajów podatkowych, co niestety wciąż czynią niektóre państwa Europy Zachodniej, ogołacając w ten sposób swoich sąsiadów. Tak – Wysoka Izbo – raje podatkowe, które tolerujemy w Unii, to zabór pieniędzy przez najbogatszych. Czy to jest sprawiedliwe? Czy to pomaga poprawić los klasy średniej lub najmniej zamożnych? Czy to mieści się w katalogu wartości europejskich? Bardzo w to wątpię.

Polska i Europa Środkowa opowiada się też za ambitną polityką rozszerzeniową, która wzmocni Europę w rejonie Bałkanów Zachodnich. Dopełni geograficznie, historycznie i strategicznie integrację europejską. Chcemy globalnych aspiracji Unii i opowiadamy się za silną europejską polityką obronną – w strukturze w pełni spójnej z NATO!

Dziś, gdy wschodnia granica Unii jest obiektem zorganizowanego ataku, cynicznie wykorzystującego migracje z Bliskiego Wschodu do destabilizacji, to Polska daje Europie bezpieczeństwo, stanowiąc wraz z Litwą i Łotwą zaporę, która chroni tę granicę. A poprzez umocnienie naszego potencjału obronnego – wzmacniamy bezpieczeństwo Unii w jak najbardziej tradycyjnym znaczeniu.

Stojąc dziś tu przed Państwem chcę podziękować służbom polskim, litewskim, łotewskim, a także wszystkim państwom południa Europy, naszej straży granicznej i służbom mundurowym, za trud i profesjonalizm w ochronie granic Unii…

Bezpieczeństwo ma wiele wymiarów. Dziś, gdy wszyscy odczuwamy rosnące ceny gazu – doskonale widać jakie mogą być rezultaty krótkowzroczności w sprawach bezpieczeństwa energetycznego. Już dziś polityka Gazpromu i przyzwolenie na Nord Stream 2 przekładają się na rekordowe ceny gazu.

Gdy dziś w państwach, które zakładały Wspólnoty, poziom zaufania do Unii spadł do historycznie niskich poziomów, takich jak 36% we Francji, w Polsce to zaufanie do Europy utrzymuje się na najwyższym poziomie. Ponad 85% Polskich obywateli mówi jasno: Polska jest i pozostanie członkiem Unii. Mój rząd i większość parlamentarna, która za tym rządem stoi jest częścią tej pro-europejskiej większości w Polsce.

Nie oznacza to, że Polacy nie przeżywają dziś wątpliwości i niepokojów o kierunek zmian w Europie. Ten niepokój jest widoczny i – niestety – uzasadniony.

Mówiłem o tym, jak wiele Polska wniosła do Unii. Ale niestety! wciąż słyszymy o podziale na lepszych i gorszych.. Za często mamy do czynienia z Europą podwójnych standardów. I teraz powiem, dlaczego musimy z tym modelem skończyć.

Dziś wszyscy Europejczycy oczekują od nas jednego. Chcą byśmy wyszli naprzeciw wyzwaniom, jakie stwarza kilka kryzysów jednocześnie, a nie przeciwko sobie, nie na siłę szukając winnych – czy raczej tych, którzy w rzeczywistości winni nie są, ale których wygodnie jest winą obarczyć.

Niestety widząc niektóre praktyki w instytucjach Unii wielu obywateli naszego kontynentu zadaje sobie dzisiaj pytanie: Czy skrajnie różne orzeczenia i decyzje Brukseli i Luksemburga wobec różnych krajów członkowskich, a zapadające przy podobnych okolicznościach, de facto utrwalające podział na kraje silnej, starej i nowej Unii, na silnych i słabszych, bogatych i mniej zamożnych to jest rzeczywiście równość?

Udawanie, że problemy nie istnieją, ma bardzo złe skutki. Obywatele nie są ślepi, nie są głusi. Jeżeli zadowoleni z siebie politycy i urzędnicy tego nie dostrzegą, stopniowo będą tracić zaufanie. A wraz z nim – zaufanie będą tracić instytucje. I to już się dzieje, Wysoka Izbo.

Polityka musi opierać się na zasadach. Naczelną zasadą, którą wyznajemy w Polsce i która stanowi podstawę Unii Europejskiej jest zasada demokracji.

Dlatego nie możemy milczeć, gdy nasz kraj – także na tej sali – jest atakowany w sposób niesprawiedliwy i stronniczy.

Reguły gry muszą być takie same dla wszystkich. Ich przestrzeganie to obowiązek wszystkich – także instytucji, które w tych traktatach zostały ustanowione. Na tym polega praworządność.

Niedopuszczalne jest rozszerzanie kompetencji, działanie metodą faktów dokonanych. Niedopuszczalne jest narzucanie innym swoich decyzji bez podstawy prawnej. Tym bardziej niedopuszczalne jest używanie do tego celu języka szantażu finansowego, mówienie o karach, czy używanie jeszcze dalej idących słów wobec niektórych państw członkowskich.

Odrzucam język gróźb, pogróżek i wymuszeń. Nie zgadzam się na to, by politycy szantażowali i straszyli Polskę. By szantaż stał się metodą uprawiania polityki wobec któregoś z  państw członkowskich. Tak nie postępują demokracje.

Jesteśmy jest dumnym krajem. Polska jest jednym z państw o najdłuższej historii państwowości i rozwoju demokracji. W XX wieku trzy razy kosztem wielkich ofiar, walczyliśmy o wolność Europy i świata. W 1920 roku, ratując Berlin i Paryż przed bolszewicką nawałą, potem w 1939 roku, idąc jako pierwsi na morderczy bój z Niemcami, z III Rzeszą, co miało wpływ na losy wojny – wreszcie, w 1980 roku, kiedy „Solidarność” dała nadzieję na obalenie innego totalitaryzmu – okrutnego systemu komunistycznego. Powojenna odbudowa Europy możliwa była dzięki poświęceniu wielu narodów, ale nie wszystkie mogły z tego skorzystać.

Wysoka Izbo. Teraz parę słów o praworządności. O praworządności można mówić wiele, a każdy będzie rozumiał to pojęcie do pewnego stopnia inaczej. Ale myślę, że większość z nas zgodzi się, że nie może być mowy o praworządności bez kilku warunków. Bez zasady podziału władz, bez niezawisłych sądów, bez przestrzegania zasady, że każda władza ma ograniczone kompetencje, a także bez przestrzegania hierarchii źródeł prawa.

Prawo unijne wyprzedza prawo krajowe – do poziomu ustawy i w obszarach przyznanych Unii kompetencji. Taka zasada obowiązuje we wszystkich krajach unijnych. Ale najwyższym prawem pozostaje Konstytucja.

Jeżeli instytucje powołane w Traktatach przekraczają swoje kompetencje – państwa członkowskie muszą mieć narzędzia, aby zareagować.

Unia jest wielkim osiągnięciem państw Europy. Jest mocnym sojuszem gospodarczym, politycznym i społecznym. Jest najsilniejszą, najbardziej rozwiniętą organizacją międzynarodową w historii. Ale Unia Europejska nie jest państwem. Państwami  jest 27 krajów członkowskich Unii! To Państwa pozostają europejskim suwerenem – są „panami traktatów” – i to państwa określają zakres kompetencji powierzonych, przyznanych Unii Europejskiej.

W traktatach powierzyliśmy Unii bardzo duży zakres kompetencji. Ale nie powierzyliśmy jej wszystkiego. Wiele dziedzin prawa pozostaje kompetencją państw narodowych.

Nie mamy wątpliwości co do nadrzędności prawa europejskiego nad krajowymi ustawami we wszystkich obszarach, gdzie kompetencje zostały powierzone Unii przez państwa członkowskie.

Ale, podobnie jak Trybunały wielu innych krajów, polski Trybunał stawia pytanie o to, czy monopol Trybunału Sprawiedliwości na określanie faktycznych granic powierzenia tych kompetencji jest rozwiązaniem słusznym. Skoro określanie tego zakresu wchodzi w materię konstytucyjną, ktoś musi się wypowiedzieć także w sprawie zgodności z konstytucją takich ewentualnych nowych kompetencji, zwłaszcza gdy Trybunał Sprawiedliwości wyprowadza z traktatów coraz to nowe kompetencje dla instytucji unijnych.

Inaczej nie byłoby sensu wpisywać do traktatu o Unii artykułu 4., który mówi o szacunku Unii dla struktur politycznych i konstytucyjnych państw członkowskich. Nie byłoby sensu wpisywać do traktatu artykułu 5., który mówi o tym, że Unia może działać tylko w granicach kompetencji powierzonych, przyznanych. Oba te artykuły byłyby puste, tak, puste!, jeśli nikt poza Trybunałem Sprawiedliwości nie mógłby się wypowiedzieć w tej sprawie od strony konstytucyjnych uwarunkowań porządku krajowego.

Zdaję sobie sprawę, że niedawny wyrok polskiego Trybunału Konstytucyjnego stał się przedmiotem zasadniczego nieporozumienia. Gdybym sam usłyszał, że Trybunał Konstytucyjny w innym kraju unieważnił unijne traktaty, byłbym też pewnie tym zaskoczony. Ale przede wszystkim postarałbym się sprawdzić, co tak naprawdę orzekł Trybunał.

I również w tym celu zwróciłem się o głos w dzisiejszej debacie. Aby przedstawić państwu to, co jest rzeczywistym przedmiotem sporu. A więc nie wymyślanie z politycznych powodów bajki o „polexicie”, czy kłamstwa na temat rzekomego naruszania praworządności.

Dlatego w kolejnej sekcji mojego wystąpienia chcę przedstawić państwu fakty. A żeby to zrobić, najlepiej wprost przedstawię kilka cytatów:

W krajowym porządku prawnym, prymat prawa Unii nie ma zastosowania do przepisów Konstytucji – to Konstytucja usytuowana jest na szczycie wewnętrznego systemu prawnego.

Zasada  pierwszeństwa  prawa  wspólnotowego  (…) nie  może  podważać  w  krajowym  porządku  prawnym  najwyższej mocy Konstytucji

Trybunał Konstytucyjny może dokonywać badania przesłanki ultra vires (…) to znaczy określić, czy działania instytucji Unii naruszają zasadę przyznania, gdy instytucje, ciała, organy i agendy Unii przekroczyły zakres swych kompetencji w sposób, który narusza tę zasadę. W efekcie takiej decyzji akty ultra vires nie stosują się na terytorium państwa członkowskiego.

Konstytucja  zakazuje  przekazywania  kompetencji  w takim  zakresie, który oznaczałby, że państwo nie może być uważane za kraj suwerenny i demokratyczny

Kilka kolejnych cytatów pominę, żeby nie zabierać Państwu za dużo czasu. Przejdę jeszcze do dwóch ostatnich.

Konstytucja jest najwyższym prawem Polski w stosunku do wszystkich wiążących ją umów międzynarodowych, w tym także umów o przekazaniu kompetencji w niektórych sprawach. Konstytucja korzysta z pierwszeństwa obowiązywania i stosowania na terytorium Polski

I ostatni cytat:

Przekazanie kompetencji Unii Europejskiej nie może naruszać zasady nadrzędności Konstytucji i nie może łamać żadnych przepisów Konstytucji

Widzę na państwa twarzach poruszenie.

Rozumiem, że się z tym państwo, przynajmniej częściowo na tej Sali, nie zgadzacie. Tylko nie rozumiem dlaczego. Bo te cytaty dotyczą decyzji francuskiej Rady Konstytucyjnej, duńskiego Sądu Najwyższego, niemieckiego Federalnego Trybunału Konstytucyjnego. Pominąłem cytaty włoskiego i hiszpańskiego sądu.

A cytaty z orzeczeń polskiego Trybunału dotyczą 2005 i 2010 roku. A więc już po tym, gdy Polska została członkiem Unii Europejskiej. Doktryna, której dziś bronimy, jest ugruntowana od lat.

Warto też zacytować prof. Marka Safjana, byłego prezesa polskiego Trybunału Konstytucyjnego, a dziś -  sędziego Trybunału Sprawiedliwości: „Na gruncie obowiązującej Konstytucji nie ma podstaw dla tezy o nadrzędności prawa wspólnotowego w stosunku do całości porządku krajowego łącznie z normami konstytucyjnymi. Nie ma podstaw! Zgodnie z brzmieniem samej Konstytucji jest ona najwyższym prawem Rzeczpospolitej Polskiej (art. 8 ust.1). Omawiana już wyżej regulacja zawarta w ust. 2 art. 91 przewiduje expressis verbis pierwszeństwo przepisu wspólnotowego w wypadku kolizji z normą ustawową, ale nie z normą konstytucyjną“

Takie stanowiska krajowych sądów konstytucyjnych to żadna nowość. Mógłbym cytować kolejne dziesiątki orzeczeń z Włoch, Hiszpanii, Czech, Rumunii, Litwy czy innych państw.

Słyszę także głosy, że niektóre z tych wyroków dotyczyły innych spraw, o mniejszym zakresie. To prawda – każdy wyrok zawsze dotyczy czegoś innego. Ale – na miły Bóg! – mają one jedną wspólną rzecz: potwierdzają, że krajowe trybunały konstytucyjne uznają swoje prawo do kontroli. Prawo do kontroli! Tylko tyle i aż tyle! Do kontroli tego, czy prawo Unii stosowane jest w granicach tego co zostało jej powierzone.

Teraz kilka zdań poświęcę Unii jako przestrzeni  pluralizmu konstytucyjnego.

Wysoka Izbo. Są wśród nas kraje, gdzie nie istnieją trybunały konstytucyjne – i takie, gdzie istnieją. Są takie, które mają obecność w Unii Europejskiej wpisaną do konstytucji – i takie, które jej nie mają. Są państwa, gdzie sędziowie wybierani są przez demokratycznie wybranych polityków – i takie, gdzie wybierani są przez sędziów.

Konstytucyjny pluralizm oznacza, że jest między nami, naszymi systemami prawnymi przestrzeń do dialogu. Ten dialog odbywa się także przez orzeczenia sędziów. Jak inaczej mają porozumiewać się sądy, jeżeli nie przez swoje orzeczenia? Nie może być natomiast zgody na wydawanie państwom instrukcji i rozkazów. Nie na tym polega Unia Europejska.

Mamy ze sobą bardzo wiele wspólnego, chcemy mieć ze sobą coraz więcej wspólnego – ale są między nami różnice. Jeśli mamy ze sobą współpracować, musimy się godzić na istnienie tych różnic godzić, musimy je akceptować, musimy się szanować.

Unia nie rozpadnie się od tego, że nasze systemy prawne będą się od siebie różnić. Funkcjonujemy w taki sposób od siedmiu dekad. Być może kiedyś, w przyszłości dokonamy takich zmian, które jeszcze bardziej zbliżą do siebie nasze ustawodawstwo. Ale żeby to nastąpiło, konieczna jest decyzja suwerennych państw członkowskich.

Dziś są dwie postawy, jakie możemy przyjąć:  albo zgadzać się na wszystkie pozaprawne, pozatraktatowe próby ograniczania suwerenności państw Europy, w tym Polski, na pełzające rozszerzanie kompetencji instytucji takich jak Trybunał Sprawiedliwości, na „cichą rewolucję”, odbywającą się nie w oparciu o demokratyczne decyzje, ale za pomocą orzeczeń sądowych – albo powiedzieć: „Nie, moi drodzy” – jeśli chcecie tworzyć z Europy beznarodowościowe superpaństwo, to najpierw uzyskajcie na to zgodę wszystkich krajów i społeczeństw Europy.

Powtórzę jeszcze raz: najwyższym prawem Rzeczypospolitej Polskiej jest Konstytucja. Wyprzedza ona inne źródła prawa. Od tej zasady nie może odejść żaden polski sąd, żaden polski parlament ani żaden polski rząd.

Warto jednak podkreślić także, że polski Trybunał nie stwierdził nigdy, również w ostatnim wyroku, że przepisy Traktatu o Unii nie są w całości niezgodne z polską Konstytucją. Wręcz przeciwnie! Polska w pełni przestrzega Traktatów.

Dlatego właśnie polski Trybunał stwierdził, że niezgodna z Konstytucją jest jedna, bardzo konkretna interpretacja niektórych przepisów Traktatu, będąca skutkiem ostatniego orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości.

Aby to wyjaśnić, przejdę teraz do kolejnej części mojego wystąpienia: do zagrożeń dla całego systemu społecznego, w przypadku kwestionowania statusu sędziego przez innego sędziego.

Otóż, zgodnie z interpretacją Trybunału z Luksemburga, sędziowie polskich sądów mieliby być zobowiązani do stosowania zasady prymatu prawa europejskiego nie tylko nad przepisami krajowymi rangi ustawowej – co nie budzi wątpliwości – ale także do naruszania Konstytucji i wyroków własnego Trybunału Konstytucyjnego!

Przyjęcie takiej interpretacji w konsekwencji może doprowadzić do uznania, że miliony wyroków wydanych w ostatnich latach przez polskie sądy mogą zostać arbitralnie podważone, a tysiące sędziów może zostać pozbawionych urzędów. Miliony wyroków! Działoby się to wbrew zasadzie niezawisłości, nieusuwalności oraz stabilności i pewności prawa do sądu, wynikających wprost z polskiej Konstytucji. Czy nie zdajecie sobie Państwo sprawy do czego mogą prowadzić takie decyzje? Czy ktokolwiek z was naprawdę chce wprowadzić w Polsce anarchię, zamęt i bezprawie?

Konsekwencją byłoby zasadnicze obniżenie konstytucyjnego standardu ochrony sądowej polskich obywateli oraz niewyobrażalny chaos prawny.

Na taką interpretację nie może zgodzić się żadne suwerenne państwo. Zgoda na nią oznaczałaby, że Unia przestała być związkiem wolnych, równych i suwerennych krajów – i że sama, metodą faktów dokonanych przekształciłaby się w centralnie zarządzany organizm parapaństwowy, którego instytucje mogłyby wymusić na swoich „prowincjach” cokolwiek uznają za słuszne. Na to nie było nigdy zgody.

Nie na to umawialiśmy się w Traktatach.

Z pewnością warto dyskutować o tym, czy Unia powinna się zmieniać. Czy nie powinna tworzyć większego budżetu? Czy nie powinniśmy więcej łożyć na wspólne bezpieczeństwo? Czy wydatki na obronę nie powinny być wyjęte poza procedury dotyczące deficytu budżetowego? Polska to właśnie proponuje!

Czy nie powinniśmy wzmocnić naszej odporności na niebezpieczeństwa o charakterze hybrydowym, na cyberzagrożenia? Czy nie powinniśmy lepiej kontrolować inwestycji w strategiczne sektory gospodarki? Jak sprawiedliwie i skutecznie finansować transformację energetyczną i klimatyczną? Jak uczynić nasz proces decyzyjny bardziej efektywnym? Co zrobić, by nasi obywatele nie czuli się w Unii coraz bardziej wyalienowani?

Stawiam te pytania bo uważam, że to odpowiedzi na nie zadecydują o przyszłości Unii.

O tym wszystkim powinniśmy dyskutować.

Teraz zatem kilka zdań poświęcę zagadnieniu granic kompetencji Unii i jej instytucji.

Ważne decyzje nie powinny być podejmowane przez zmianę interpretacji prawa.

Sukces integracji europejskiej polegał na tym – że prawo było pochodną mechanizmów łączących nasze państwa w innych dziedzinach.

Próba odwrócenia tego modelu o 180 stopni – i narzucania integracji poprzez mechanizmy prawne – to odejście od założeń, które stały u źródeł sukcesu Wspólnot Europejskich.

O zjawisku deficytu demokracji mówi się od lat. I ten deficyt się pogłębia. Nigdy dotąd jednak nie było to tak widoczne, jak w ostatnich kilku latach. Coraz częściej poprzez aktywizm sędziowski decyzje  zapadają za zamkniętymi drzwiami i następuje zagrożenie dla krajów członkowskich. Coraz częściej  bez jasnej podstawy w traktatach, lecz w drodze kreatywnej ich reinterpretacji, bez żadnej kontroli. I to zjawisko narasta od lat.

Dziś ten proces osiągnął taki etap, że trzeba powiedzieć: stop. Kompetencje Unii Europejskiej mają swoje granice. Nie wolno nam dłużej milczeć, gdy są one przekraczane.

Dlatego mówimy TAK dla europejskiego uniwersalizmu – i NIE dla europejskiego centralizmu.

Ja – tak jak każdy z państwa na tej sali – poddaję się demokratycznej kontroli. Wszyscy będziemy w ten sposób rozliczeni – ze wszystkich naszych działań. Reprezentuję rząd, który został wybrany w 2015 po raz pierwszy w historii Polski uzyskując samodzielną większość. Dlatego podjął ambitny program reform społecznych.

I Polacy zadecydowali:  w kolejnych wyborach w 2018, 2019, 2020 roku dokonali demokratycznej oceny naszego rządu. Przy największej w historii frekwencji wyborczej uzyskaliśmy najsilniejszy w historii mandat demokratyczny. Przez 30 lat żadna partia, żadna partia! nie uzyskała takiego wyniku wyborczego jak Prawo i Sprawiedliwość. I to nie mając wsparcia zagranicy, wsparcia wielkiego biznesu, nie mając nawet ćwierci tego wpływu na media co nasi konkurenci, którzy urządzali Polskę po 89 roku.  

Dobiegające do nas paternalistyczne pouczania o demokracji, praworządności, o tym jak mamy kształtować własną Ojczyznę, że dokonujemy złych wyborów, że jesteśmy zbyt niedojrzali, że  nasza demokracja jest rzekomo „młoda”, -- to fatalny kierunek narracji proponowanej przez niektórych.

Polska ma długą tradycję demokratyczną. Rzeczywiście też tradycję solidarności.

Kary, represje silniejszych gospodarczo krajów wobec tych, które wciąż zmagają się z dziedzictwem pozostawania po złej stronie żelaznej kurtyny – to nie jest dobra droga

Wszyscy musimy pamiętać o jej konsekwencjach.

Polska przestrzega zasad Unii, ale nie da się zastraszyć. Polska w tej sprawie oczekuje dialogu.

Aby usprawnić proces tego dialogu, warto zaproponować zmiany instytucjonalne. Dla trwałego dialogu, w sposób zgodny z zasadą checks and balances, można utworzyć Izbę Trybunału Sprawiedliwości – składającą się z sędziów wskazywanych przez sądy konstytucyjne państw członkowskich. Przedstawiam dziś Państwu taką propozycję. Ostateczna decyzja musi należeć do demosu i do państw, ale sądy powinny mieć taką platformę do szukania wspólnego mianownika.

Kończąc, Wysoka Izbo, musimy także odpowiedzieć sobie na pytanie skąd Europa czerpała przez wieki swoją przewagę. Co sprawiało, że europejska cywilizacja była tak silna.

Historia odpowiada na to pytanie tak: staliśmy się potężni, bo byliśmy najbardziej różnorodnym kontynentem na globie.

Niall Ferguson pisze tak: „monolityczne imperia Orientu stłumiły innowacyjność, natomiast w górzystej, poprzecinanej rzekami zachodniej Eurazji liczne monarchie i miasta-państwa twórczo rywalizowały i stale się ze sobą komunikowały”.

Europa wygrała więc zachowując równowagę między twórczą rywalizacją, a komunikacją. Między konkurencją a współpracą. Dziś znowu potrzebujemy jednego i drugiego.

Wysoka Izbo. Chcę Europy silnej i wielkiej, walczącej o sprawiedliwość, o solidarność, o równe szanse. Europy zdolnej stawić tamę autorytarnym reżimom. Europy stawiającej na najnowsze recepty gospodarcze. Europy szanującej kulturę i tradycje, z której wyrosła. Europy rozpoznającej wyzwania przyszłości i pracującej nad najlepszymi rozwiązaniami dla całego świata.

To wielkie zadanie dla nas. Dla nas wszystkich, Drodzy Przyjaciele. Tylko tak obywatele Europy odnajdą w sobie nadzieję na lepsze jutro. Odnajdą w sobie wolę działania i wolę walki. To trudne zadanie. Ale podejmijmy je. Podejmijmy je razem. Niech żyje Polska, niech żyje Unia Europejska suwerennych państw, niech żyje Europa, najwspanialsze miejsce w świecie!

Dziękuję bardzo.

 


Przedruki tekstów tylko po uzyskania zgody redakcji EuroPartner


List Premiera Mateusza Morawieckiego do przywódców Unii...

Jak już informowaliśmy ( patrz obok tekst wystąpienia premiera polskiego rządu przed Parlamentem Europejskim ) stosunki Unia Europejska – Polska nie są obecnie dobre i na pewno wymagają wreszcie uregulowania. W tym procesie mający na celu i uzdrowienie stosunków Bruksela – Warszawa i zarazem zwrócenia uwagi Unii Europejskiej na niezbędność unowocześnienia w tej Wspólnocie postrzegania praw i obowiązków jakie wymaga już nowa epoka, jakże odległa od czasu na przykład wstąpienia Polski do Unii. Po wystąpieniu w dniu 19 października premiera Mateusza Morawieckiego przed Parlamentem Europejski, premier wystosował list do polityków unijnych. Za zgodą premiera treść tego Listu publikujemy poniżej. Chodzi nam o to, aby jak najwięcej osób miało dostęp do prawdziwych informacji, które pozwolą dobrze zrozumieć polską politykę naszej obecności w Unii Europejskiej.

Poniżej list Premiera Mateusza Morawieckiego do szefów państw i rządów krajów Unii Europejskiej, w którym wyjaśnia On kwestie relacji prawa konstytucyjnego do prawa unijnego.


Szanowni Państwo Prezydenci i Premierzy,
Szanowna Pani Przewodnicząca,
Szanowni Panowie Przewodniczący,

Kieruję do Was ten list, aby Was uspokoić – ale jednocześnie, aby wzbudzić w Was niepokój.

Pragnę uspokoić Was, że Polska pozostaje lojalnym członkiem Unii Europejskiej – organizacji opartej na wspólnych dla nas Traktatach, ustanowionych przez wszystkie państwa członkowskie, które powierzyły wspólnym instytucjom szereg kompetencji i wspólnie uregulowały wiele dziedzin życia za pomocą prawa europejskiego. Pragnę uspokoić Was, że Polska tego prawa przestrzega i uznaje jego prymat nad krajowymi ustawami – stosownie do wspólnych dla nas wszystkich zobowiązań, wynikających z Traktatu o Unii Europejskiej.

Jednocześnie jednak chcę wywołać Wasz niepokój – i zwrócić Waszą uwagę na niezwykle niebezpieczne zjawisko, które zagraża przyszłości naszej Unii.  Mam na myśli stopniowe przeobrażanie się Unii w podmiot, który miałby przestać stanowić sojusz wolnych, równych i suwerennych państw – a stać się jednym, centralnie zarządzanym organizmem, kierowanym przez instytucje pozbawione demokratycznej kontroli ze strony obywateli państw Europy. Jeżeli tego zjawiska nie powstrzymamy, jego negatywne skutki odczują wszyscy. Dziś może ono dotyczyć jednego kraju – już jutro, pod innym pretekstem, kolejnych.

Chcę także zwrócić się do Was z prośbą – o wysłuchanie polskich argumentów, o ich zrozumienie, oraz o gotowość do dialogu. Głęboko wierzę, że wspólnie, w duchu wzajemnego szacunku i zrozumienia, bez narzucania innym swojej woli, możemy znaleźć rozwiązanie, które wzmocni naszą Unię Europejską.

Polska w pełni przestrzega europejskiego prawa, a wyroki Trybunału Sprawiedliwości są respektowane – dokładnie tak samo, jak w każdym innym państwie członkowskim. Obowiązek respektowania unijnego prawa przez każde z państw członkowskich wynika wprost z Traktatów – jesteśmy do tego zobowiązani w takim zakresie, w jakim Traktaty nam to nakazują. Ani o jotę mniej – i ani o jotę więcej.

Zasada prymatu prawa unijnego obejmuje wszystkie akty prawa do poziomu rangi ustawowej w dziedzinach objętych kompetencjami Unii. Zasada ta nie jest jednak nieograniczona. W każdym z naszych krajów prymat zachowuje Konstytucja. Oceny, gdzie leży granica, mogą dokonać wyłącznie sądy – zarówno Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, jak i nasze krajowe trybunały konstytucyjne. Każdy z nich jest „strażnikiem konstytucji”, który ostatecznie decyduje o legalności i obowiązywaniu norm stosowanych na danym terytorium – to rola, do której zostały powołane przez twórców współczesnego sądownictwa konstytucyjnego.

Polski Trybunał Konstytucyjny ma takie same prawa, jak sądy i trybunały we wszystkich innych krajach Unii. Mogą one badać zgodność przepisów prawa pierwotnego UE z własnymi konstytucjami i robią to konsekwentnie od wielu lat, a nawet dekad. Poszczególne wyroki dotyczą szerszych lub węższych kwestii, lecz ich istota pozostaje niezmieniona: prymat prawa unijnego nad prawem krajowym istnieje i jest szeroki – ale ma swoje wyraźne granice.

Granice te wyznacza nie tylko konstytucyjny lub ustawowy charakter krajowych norm prawnych – ale także przedmiot, którego dotyczą przepisy prawa UE. Zasada przyznania, wynikająca z art. 4 i 5 Traktatu o UE, jest naczelną zasadą Unii. Oznacza ona, że kompetencje organów Unii Europejskiej rozciągają się wyłącznie na te sprawy, które powierzyliśmy im w Traktatach. Próby rozszerzania tych kompetencji nie mogą być zaakceptowane: każde takie działanie ma bowiem charakter ultra vires, ze swej istoty sprzeczny z traktatową zasadą praworządności. Żaden organ Unii Europejskiej nie może podejmować żadnych działań, do których nie jest upoważniony w Traktatach.

Kwestia ta nie budzi wątpliwości w orzecznictwie trybunałów i sądów konstytucyjnych państw członkowskich UE. Sądy te wielokrotnie stwierdzały, że niektóre przejawy działania instytucji Unii Europejskiej, w szczególności Trybunału Sprawiedliwości UE, przekraczają kompetencje przyznane tym instytucjom w Traktatach. Konsekwencją orzeczeń krajowych organów sądowych zawsze było stwierdzenie, że poszczególne wyroki TSUE – jako wydane ultra vires – nie są wiążące dla konkretnego państwa członkowskiego.

Polski Trybunał Konstytucyjny nie czyni dziś więc nic, czego w przeszłości nie zrobiły już sądy i trybunały w Niemczech, Francji, Włoszech, Hiszpanii, Danii, Rumunii, Czechach czy innych krajach UE. To twardo wydeptana ścieżka orzecznictwa, która nie jest żadnym novum. Żadna z tych sądowych decyzji nie wyprowadziła żadnego państwa członkowskiego na manowce integracji europejskiej. Każda była jedynie stwierdzeniem i potwierdzeniem stanu faktycznego, wynikającego z litery i ducha prawa europejskiego. Polski TK nie czyni też nic, czego nie czyniłby w przeszłości – już w latach 2005, 2006, 2010 czy 2011, w wielu innych składach, wybranych we wszystkich konfiguracjach politycznych od momentu wejścia Polski do UE, polski Trybunał Konstytucyjny wielokrotnie orzekał o wyższości polskiej Konstytucji nad prawem Unii Europejskiej. Wyroki te nigdy nie były kwestionowane przez Komisję. Jest tak dlatego, że wykonywanie kontroli zgodności norm prawa międzynarodowego z krajową konstytucją nie narusza prawa Unii.

Zgodnie z art. 4 Konstytucji RP, władza zwierzchnia w Rzeczypospolitej Polskiej należy do narodu. Wyrazem tej zasady jest także hierarchia źródeł prawa, zgodnie z którą to właśnie polska ustawa zasadnicza – przyjęta przez Naród jako najwyższy wyraz jego woli politycznej – wyprzedza inne źródła, takie jak ustawy, czy nawet ratyfikowane przez Polskę umowy międzynarodowe. Od zasady tej nie może odejść żaden rząd – stanowiłoby to jaskrawe złamanie Konstytucji i byłoby nie do pogodzenia z zasadą suwerenności Narodu.

Warto jednak podkreślić także, że polski Trybunał Konstytucyjny nie stwierdza dziś, jakoby przepisy Traktatu o Unii Europejskiej były w całości niezgodne z polską Konstytucją. Stwierdza jedynie, że niezgodna z nią jest jedna, bardzo konkretna interpretacja niektórych przepisów Traktatu, będąca skutkiem ostatniego orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości.

Zgodnie z tą interpretacją, sędziowie polskich sądów mieliby być zobowiązani do stosowania zasady prymatu prawa europejskiego nie tylko nad przepisami krajowymi rangi ustawowej – co nie budzi wątpliwości – ale także do naruszania własnej Konstytucji i wyroków własnego Trybunału Konstytucyjnego. Co więcej, przyjęcie tej interpretacji musiałoby w konsekwencji doprowadzić do uznania, że miliony wyroków wydanych w ostatnich latach przez polskie sądy mogą zostać arbitralnie podważone, a tysiące sędziów pozbawionych urzędów – wbrew zasadom niezawisłości, nieusuwalności oraz stabilności i pewności prawa do sądu, wynikających wprost z polskiej Konstytucji. Konsekwencją byłoby obniżenie konstytucyjnego standardu ochrony sądowej polskich obywateli oraz niewyobrażalny chaos prawny, którego skutki odczuliby wszyscy.

Na taką interpretację nie może zgodzić się żadne suwerenne państwo. Zgoda na nią oznaczałaby, że Unia Europejska przestała być związkiem wolnych, równych i suwerennych krajów – i że sama, metodą faktów dokonanych przekształciła się w centralnie zarządzany organizm państwowy, którego instytucje mogą wymusić na swoich „prowincjach” cokolwiek uznają za właściwe. I to niezależnie od tego, czy ma to podstawy w przepisach prawa.

Nie na to umawialiśmy się w Traktatach. Polska w pełni przestrzega prawa unijnego. Jak dla każdego państwa członkowskiego, z prawa tego wynikają dla naszego państwa konkretne obowiązki i uprawnienia. Jednym z nich jest prawo do domagania się, aby organy UE działały we wszystkich sprawach, w których mają powierzone kompetencje – i w żadnej sprawie, w której tych kompetencji nie otrzymały.

Niestety, mamy dziś do czynienia z bardzo niebezpiecznym zjawiskiem, polegającym na uzurpowaniu sobie przez niektóre instytucje Unii Europejskiej uprawnień, które nie przysługują im na mocy Traktatów – i narzucania państwom członkowskim swej woli per fas et nefas. Jest to szczególnie widoczne dziś, gdy próbuje się używać w tym celu narzędzi o charakterze finansowym. Bez jakiejkolwiek podstawy prawnej usiłuje się zmusić państwa członkowskie, by zrobiły to, co nakazują im instytucje Unii – niezależnie od tego, czy mają podstawę prawną, by takie nakazy nakładać.

Taka praktyka nie może być zaakceptowana nie tylko dlatego, że jest bezprawna – ale przede wszystkim dlatego, że jest groźna dla dalszego trwania Unii Europejskiej, osłabiając wszystkie jej państwa członkowskie. Unia jest bowiem silna właśnie mocą swoich członków. Ich osłabienie, poprzez podporządkowanie nieograniczonej w praktyce władzy centralnie zarządzanych instytucji, pozbawionych demokratycznej kontroli, może w efekcie doprowadzić do całkowitego oderwania się mechanizmów decyzyjnych od woli obywateli wyrażanej m.in. w demokratycznych wyborach – i do przekształcenia się Unii w organizację stanowiącą zaprzeczenie naszych wspólnych wartości: wolności, demokracji, równości, praworządności, pluralizmu, niedyskryminacji, tolerancji, sprawiedliwości i solidarności.

Wszyscy musimy pamiętać o konsekwencjach. Dziś uwaga instytucji UE skupiona jest na Polsce. Polska będzie z całą determinacją bronić swojej suwerenności, a także zasady kompetencji przyznanych. Jeżeli jednak siłowymi metodami uda się dziś zmusić jakieś państwo do działań naruszających jego suwerenność, byłby to precedens, którego skutki odczują w przyszłości także inne kraje.

Dziś Europa, powoli wychodząca z pandemicznego kryzysu, mierzy się także z wyzwaniami mającymi zdecydowanie głębszą genezę. Wyzwania te nie zrodziły się wczoraj. Kryzys finansowy grożący osłabieniem lub nawet rozpadem strefy euro, kryzysy migracyjne, kryzys brexitu, kryzys gazowy i energetyczny, który grozi dramatami ludzkimi i wepchnięciem w ubóstwo milionów obywateli Unii, to tylko kilka przykładów pokazujących, że losy Unii w ostatnich latach nie są kroniką sukcesu.

Jeżeli chcemy to zmienić i uniknąć kolejnych kryzysów, musimy  działać inaczej. Sukces integracji europejskiej wynika z faktu, że opiera się ona na wspólnych dla nas wszystkich źródłach: wzajemnym szacunku i solidarności, dążeniu do spójności ekonomicznej i społecznej przy poszanowaniu odmienności, a także przestrzeganiu prawa – i wymaganiu od siebie dokładnie tego, do czego zobowiązaliśmy się w Traktatach.

Musimy powrócić do tych źródeł. Unia Europejska nie jest i nie powinna być Unią lepszych i gorszych. Nie jest i nie powinna być sposobem na realizację interesów jednych państw członkowskich kosztem innych. Unia nie jest i nie powinna wreszcie stawać się organizmem zarządzanym centralnie, bez demokratycznej kontroli suwerena – obywateli krajów Europy, wyrażających swą wolę za pośrednictwem państw członkowskich UE.

Konieczne jest, abyśmy na powrót zaczęli współdziałać w imperatywie porozumienia. Aby język szantażu finansowego, karania, „głodzenia” niepokornych państw, język niedemokratycznych i centralistycznych nacisków nigdy nie pojawiał się w europejskiej polityce. Każde brutalne słowo wypowiedziane w takim języku uderza nie tylko w pojedyncze państwa, ale w całą Wspólnotę.

Polska jest gotowa do dialogu. O wszystkim możemy rozmawiać – tak długo, jak rozmowa ta będzie odbywała się w duchu wzajemnego szacunku, bez prób wymuszania na nas, abyśmy odrzucili własną suwerenność. Zapewniam, że podejmowane przez nas reformy realizujemy wyłącznie w interesie naszych obywateli – i ze wszystkiego zostaniemy przez nich rozliczeni, w przejrzysty i demokratyczny sposób. Zapewniam Was też, że naszym celem jest podejmowanie tylko takich działań, które będą jednocześnie dobre dla naszych obywateli i zgodne z prawem UE, w zakresie do jakiego jesteśmy zobowiązani w Traktatach. Zwracam się do Was o zrozumienie – oraz o wzajemność, o podobną gotowość do dialogu i o podejście do Polski w duchu takiego samego szacunku. Wszyscy płyniemy na jednej łodzi.

Tę debatę powinniśmy i chcemy toczyć także bezpośrednio. Dlatego w tym tygodniu w Strasburgu i w Brukseli, będę chciał osobiście porozmawiać z Wami i dokładnie wyjaśnić Wam sens stanowiska Polski.

„Sprawiając, że ludzie działają razem, pokazujemy im, że poza ich różnicami i granicami geograficznymi leży wspólny interes” – mówił Jean Monnet. Dziś jest moment do wspólnego działania – a nie do stawania przeciwko sobie. Pamiętajmy lekcję Ojców założycieli Wspólnot Europejskich: miej odwagę zmierzyć się z rzeczywistością. Dziś potrzebujemy odwagi, aby przezwyciężać realne problemy. Głęboko wierzę, że wszystkie państwa członkowskie i instytucje Unii Europejskiej będą wystarczająco odważne i odpowiedzialne, aby kierować się tym w swoich działaniach.

Z wyrazami szacunku,
Prezes Rady Ministrów
Mateusz Morawiecki  


Przedruki tekstów tylko po uzyskania zgody redakcji EuroPartner



Witryna, na której się znalazłeś wykorzystuje pliki cookies, dalsze korzystanie z niej oznacza wyrażenie zgody na wykorzystanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz w Polityce Prywatności.

Tak, rozumiem