Wydanie nr: 3 (181) MAJ 2019
ISSN 1643-0883 | RPR 1392












Pomnik Paderewskiego

Uniwersytet im.Adama Mickiewicza





Gmina Kleczew









Natalii Drukarnia Etykiej

Zakład Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowe w Kleczewie













JAWI





































...żeby Wielkopolska była WIELKOPOLSKĄ!...

…3,5 miliona mieszkańców-obywateli, obszarowo drugi największy region w Polsce, porównywalny do całego obszaru Belgii, historia sięgająca czasów plemienia Polan, czasów legendarnych Lecha, Czecha i Rusa, nowoczesne zaplecze żywnościowe nie tylko dla Polski, ale w istocie rzeczy – przy mądrej polityce agrarnej i gospodarczej - dla połowy Europy, Wielkopolska -  region ludzi generalnie pracowitych, solidnych, posłusznych, relatywnie dobrze wyedukowanych, tylko historycznie zastraszonych, nie może być dalej traktowana – przez tak zwany świat i resztę własnej Polski, jako prowincja.

Ja – niżej podpisany – ponieważ tu jestem, tu żyję, a być może będę tu pochowany i zgniję w tej wielkopolskiej Ziemi, na to nie godzę się! Dlatego stale apeluję do Wielkopolan – bądźcie wreszcie Panami Wielkopolskimi! Wielkopolską szlachtą! Solą tej Ziemi!

Taki apel publicystyczny kierowałem do naukowców, polityków, tak zwanych biznesmenów - w istocie „prywacizny”, kierowałem ten apel do  ludzi na uczelniach, w firmach, w samorządach, niby organizacjach społecznych i co? Nic! Patrzyłem na twarze, zaszokowane, wystraszone, patrzyłem w ich blednące oczy wyczytując w nich lęk i marzenie o tym, abym sobie poszedł do diabła i nie zawracał im głowy, zmuszając do myślenia.

W tych ludziach – znam historię i realną współczesność – zabetonowała się wygoda, lęk o ich byle jaką  małą stabilizację, bojaźń przed „autorytetami” z zewnątrz, troska o własny, niewielkiej zresztą wartości interes i spokój, oraz równie prowincjonalny – w kategoriach nowej epoki – prestiż. Reszta to celebra na pokaz, hermetyczne środowiska wzajemnej adoracji, a tymczasem pozostaje nie zauważane, że w kwiaciarniach królują kwiatki z egzotycznych krain, w sklepach rzodkiewki z Holandii, masło z Irlandii, sałata z Hiszpanii, ziemniaki z Egiptu i tanie wino z Chile, albo Afryki Południowej, nie wspominając o majtkach z Tajlandii, albo z Chin. Dobrze, że jeszcze szczypiorek i koperek są miejscowe. Nawet gazety są od dawna niemieckie, a taksówki też powoli wypiera jakaś podejrzana amerykańska korporacja Uber’a.

Jestem zawstydzony Panowie Wielkopolscy, jakże często zachwyceni tym, że za marne pieniądze parodniowa „turystyka” do Grecji, czy Dubaju, albo mały domek w jakimś „Mokrym Lesie”, czy córka wydana za Niemca, często pospólstwu wystarczają. Czyli cicho, spokojnie, nasza chata z kraja…i będzie dobrze!. Otóż dobrze już nie będzie!

Świat, cały ten przeklęty, zdemoralizowany świat, pędzi jak szalony przed siebie, trwa wielki wyścig do „pierwszego rzędu” globalnej opery, której zakończenie dopiero zaczyna się rysować i nie wiadomo też, kiedy i jak ono nastąpi i z jakim skutkiem. Tylko, w takiej sytuacji trwanie już nie wystarcza, ponieważ zaczyna coraz bardziej  przypominać tak zwany dawny „ruski fatalizm” – „niech się dzieje przeznaczenie”…

Jeśli tego chcecie doczekać, to właśnie to przeznaczenie pokaże wam moi – teraz, tak moi Wielkopolanie - do czego przeznaczenie jest zdolne.
   
Mamy w Wielkopolsce, jeszcze mamy, charyzmatycznych ludzi zdolnych wskazać drogę, mamy tu jeszcze niedobitki prawdziwej elity wielkopolskiej, elity mądrej, wykształconej, przyzwoitej i rzetelnie patriotycznej, niestety systematycznie spychanej przez „nowoczesny” motłoch w niebyt upokarzających żebraczych emerytur, w coraz głębszą troskę o jutro, w potiomkinowskiej „europejskości unijnej” – czyli w systemie pogardy dla seniorów,

Mamy jeszcze Osobistości, które gdyby były wykorzystywane powinny być narzędziem unowocześniania nie Wielkopolski, jako regionu żyznych pól, gmin, wsi, pałaców i miast, ale unowocześniania mentalności społecznej tak, jak unowocześniali ją XIX wieczni wielkopolscy pozytywiści, których postacie wspominamy do dzisiaj, przechodząc przez ulice i place noszące ich nazwiska.

Mamy też w Wielkopolsce zasłużone Towarzystwo im. Hipolita Cegielskiego, z własnym medium opiniotwórczym, które powinno być również wykorzystywane przez Wielkopolan jako środowisko opiniotwórcze, kompetentne i doradcze w kwestiach nowoczesnej europeizacji społeczeństwa, przełamywania stereotypów, odważnego zderzania się z globalizacją i jej pozytywami i negatywami. Mamy więc Towarzystwo, organizację środowiskową upowszechniającą legendę i etos pracy organicznej tak, jak czynił to na miarę jego epoki Hipolit Cegielski –  Człowiek „Polska Marka”, o randze światowej, aż do dzisiaj w wielu punktach globu.

Wielkopolanie przyłączcie się, wspierajcie! W każdej gminie utwórzcie Klub Hipolita Cegielskiego, gdzie będziecie się uczyć nowego myślenia i działania w nowym świecie i róbcie wszystko, co możliwe, aby Wielkopolska była Wielkopolską. WIELKOPOLSKĄ, a nie „jednym z wielu regionów”, gdzie można znaleźć tylko bardzo tanią siłę roboczą, tanich profesorów akademickich i jakieś uniwersytety - uczelnie dumne z tego, że otrzymały „grant europejski” na jakieś nikomu niepotrzebne badania pajączków, albo składu ziaren piaskowych na egipskiej pustyni. Uniwersytety wielkopolskie powinny – a mają tradycję stuletnią – być potęgą naukową i finansową, aspirować nie do „unijnego grantu”, ale do naukowej Nagrody Nobla. Tym bardziej, że nie brakuje tu mądrych i twórczych naukowców, nawet ciekawych wyników ich badań tylko, że nikt o tym nie słyszy. I nikt tego nie wspiera…

A taki, na przykład amerykański Harvard University dysponuje majątkiem wycenionym na 32,3 miliardy dolarów, głownie z darowizn, datków i tylko częściowo z budżetu federalnego, więc stać go na robienie nauki i sięganie po Naukowe Nagrody Nobla. A ile działające w Wielkopolsce różne banki „wrzuciły” dotacji w wielkopolskie uniwersytety? A ile „wrzucił” wielkopolski biznes? Ile podarował przemysł zagraniczny ulokowany w Wielkopolsce, aby tu korzystać z taniej siły roboczej? A ile daje uniwersytetom budżet państwa, aby polskie uniwersytety mogły robić naukę przez duże „N”? Wstyd o tym nawet pisać…

I to wszystko. Na razie…

Jerzy A. Gołębiewski
     


Przedruki tekstów tylko po uzyskania zgody redakcji EuroPartner



Witryna, na której się znalazłeś wykorzystuje pliki cookies, dalsze korzystanie z niej oznacza wyrażenie zgody na wykorzystanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz w Polityce Prywatności.

Tak, rozumiem