Wydanie nr: 3 (199) MAJ 2021
ISSN 1643-0883 | RPR 1392












Pomnik Paderewskiego

Uniwersytet im.Adama Mickiewicza





Gmina Kleczew









Natalii Drukarnia Etykiej

Zakład Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowe w Kleczewie















JAWI





































Racjonalność i pandemia...

Może należałoby wykupić patenty na szczepionki przeciw covidowi i wyprodukować wakcyny dla wszystkich na świecie tak szybko, jak to jest możliwe? Kategoria racjonalności należy do najbardziej wieloznacznych pojęć w naukach ekonomicznych, jest używana także w socjologii, psychologii, filozofii, naukach politycznych, naukach prawnych, co nie ułatwia rozwikłania jej zawiłości. Jest bardzo bogata w treść i możliwości interpretacji. Na jej temat napisano wiele książek i artykułów. Opisuje zachowania ludzi i zbiorowości ludzi. Jest przydatna zarówno w sensie opisowym, diagnostycznym, wyjaśniającym, jak i interpretacyjnym – pozwala choćby na definiowanie i porządkowanie rozmaitych zachowań, a w sensie normatywnym może służyć do budowania rekomendacji, jak zachowywać się racjonalnie. Nie wydaje się, aby posługiwanie się tą kategorią implikowało wprost jakąś postawę filozoficzną czy wizję świata. W szczególności używanie tego pojęcia w rozumowaniu nie musi oznaczać bezrefleksyjnej afirmacji racjonalizmu w którejkolwiek z jego odmian.

Poprzestając na razie na intuicyjnym rozumieniu tego pojęcia, warto zadać pytanie o to, jak na tle rozważań związanych z racjonalnością przedstawia się jeden z najważniejszych aspektów pandemii Covid-19, jaki stanowią szczepionki. Należy tutaj dodatkowo zwrócić uwagę na ograniczenia aksjologiczne racjonalności – racjonalne działanie nie powinno charakteryzować się wyłącznie efektywnością techniczno-ekonomiczną, ale podejmując decyzję, należy uwzględnić sensowność aksjologiczną osiąganych celów oraz stosowanych środków.

Rozumienie racjonalności...

Ekonomiści odnoszą zazwyczaj racjonalność do podmiotu gospodarującego, jest ona często kojarzona z zasadą maksymalizacji użyteczności jako kluczowej reguły życia ekonomicznego. Z tak rozumianą racjonalnością wiążą się więc takie określenia, jak konstrukt homo oeconomicus, metafora człowieka kalkulującego, metafora człowieka jako maszyny poszukującej przyjemności czy koncepcja działań logicznych.

Jednak trudności z kwantyfikowaniem pojęcia użyteczności poprowadziły ekonomistów w stronę przesunięcia akcentu z maksymalizacji określonej kategorii (użyteczności, zadowolenia, satysfakcji) na dokonywanie wyboru, który ostatecznie jest zależny od gustów i preferencji konsumentów.

Z kolei rozwój teorii racjonalnego wyboru nie zaowocował analizą samych preferencji, a więc rozważaniami dotyczącymi wagi i pilności potrzeb ludzkich w rodzaju uzasadnienia potrzeb, czy refleksji nad charakterem dóbr prawdziwych i urojonych. Na pierwszym planie znalazła się racjonalność wyboru, ale nie racjonalność samego działania, a właściwie jego celu. Takie ujęcie racjonalności jest czasami traktowane jako swego rodzaju ślepa uliczka.

Głęboki sens ma w związku z tym rozróżnienie racjonalności celu, środków i metody osiągania celu. Filozofowie uważają cele za racjonalne, jeśli nie da się wykluczyć ich realizacji (są osiągalne) oraz gdy są podporządkowane realizacji jakiejś wartości. Nie są odosobnione poglądy, że racjonalnością celu powinna się zajmować filozofia, w tym etyka oraz polityka, wliczając w to politykę gospodarczą. Racjonalność środków oznacza ich efektywność i ekonomiczność oraz brak konieczności zanegowania wartości wyższej od wartości samego celu. Natomiast racjonalność decyzji jest związana z ich podjęciem na gruncie wiedzy.

...i jej wymiary...


Ważne jest też rozróżnienie racjonalności według poziomu bytu, rzeczywistości, do której się ona odnosi. Racjonalność techniczno-gospodarcza może polegać albo na minimalizacji nakładu na osiągnięcie jakiegoś efektu, albo na maksymalizacji efektu przy określonym nakładzie. Racjonalność jednostkowa to inaczej racjonalność mikro – zysk albo maksymalizacja użyteczności.

Racjonalność może także odnosić się do grup ludzi. Wyróżnia się ponadto racjonalność makroekonomiczną, którą niekiedy mierzy się stopą wzrostu gospodarczego, co jednak bywa często kwestionowane. Jeszcze szerszą kategorią jest racjonalność społeczna, którą można mierzyć za pomocą różnych wskaźników życia społeczeństwa.

Najszersze wydaje się być pojęcie racjonalności globalnej albo egzystencjalnej, która odnosi się do ewolucji cywilizacyjnej człowieka. Przekładając to na kategorie jednostkowe, racjonalność egzystencjalna odnosi się do zestawu cech i wzorców zachowań ludzkich, które umożliwiają przetrwanie gatunku ludzkiego w obecnych i przyszłych warunkach planetarnych. Drugi wymiar racjonalności dotyczy wiedzy. Wyróżnia się racjonalność rzeczową i racjonalność metodologiczną. Ta pierwsza oznacza obiektywnie najlepszy dobór środków, czyli przy założeniu pełnej wiedzy; ta druga zaś jest synonimem najlepszego doboru środków, ale tylko z punktu widzenia wiedzy posiadanej (ograniczonej) przez podejmującego decyzję. Podobny charakter ma wyodrębnienie racjonalności doskonałej (bez jakichkolwiek ograniczeń poznawczych) oraz ograniczonej (uwzględniającej wszelkie ograniczenia poznawcze, które są udziałem podejmującego decyzje).

Kolejny wymiar, a zarazem wielki problem, związany z racjonalnością stanowi wielorakość i niewspółmierność celów i środków, zwłaszcza na poziomie ponadindywidualnym – różne jest bowiem znaczenie rozmaitych potrzeb (celów) na różnych poziomach rozwoju indywidualnego i społecznego. Ważny jest ponadto czasowy wymiar racjonalności. Z tej perspektywy można mówić o racjonalności krótkookresowej, średniookresowej i długookresowej. Ta ostatnia – na co warto zwrócić uwagę – obejmuje też racjonalność intergeneracyjną, ściśle związaną z racjonalnością egzystencjalną.

Powyższe uwagi miały na celu zaledwie zasygnalizowanie złożoności pojęcia, jakim jest racjonalność, aby uniknąć podstawowych nieporozumień. Wydaje się, że dla dalszego rozumowania wystarczy przyjąć potoczne rozumienie racjonalności, które wiąże ją z działaniem rozważnym, umyślnym, świadomym, ekonomicznym, efektywnym, skutecznym, optymalizującym, opartym na regułach oraz bazującym na dostępnej wiedzy. Próbując inaczej określić działanie racjonalne, można zaproponować, że jest to po prostu działanie mądre.

Światowa racjonalność szczepionkowa

Nie ma w tym tekście miejsca na szczegółowe przełożenie zagadnienia światowej racjonalności szczepionkowej, czyli racjonalności globalnej cywilizacji w warunkach pandemii, na zaprezentowane wyżej rozróżnienia definicyjne i analityczne. Wystarczy zasygnalizować, że chodzi o zdefiniowanie podstawowych ram racjonalności na poziomie cywilizacji ziemskiej w perspektywie krótkiego okresu w obliczu pandemii. Należy zadać pytanie – kto i jak miałby globalnie racjonalizować działania w obecnej sytuacji? Jakie warunki musiałyby być spełnione?

Racjonalne podejście do szczepionek – jeśli wierzymy w ich sens – wskazywałoby, że jeśli już zostały wynalezione, to powinny one zostać zastosowane jak najszybciej i w stosunku do możliwie największej części populacji. Powinny stać się światowym dobrem społecznie pożądanym, dostępnym dla wszystkich.

Z dużym uproszczeniem należy jednak zauważyć, że na przeszkodzie stoi święte prawo własności, które przecież jest funkcjonalne w długim okresie – zachęca do podejmowania ryzyka związanego z ponoszeniem olbrzymich nakładów na badania i rozwój oraz stwarza przesłanki do odzyskania z nawiązką poniesionych nakładów. Z logiki gospodarki rynkowej wynika, że nakłady muszą się zwrócić.

Co można by zrobić teraz? Załóżmy, że na wynalezienie szczepionek już opracowanych i stosowanych poniesiono nakłady w wysokości 100 mld dol. (z dostępnych danych wynika, że kompletne opracowanie i wdrożenie konkretnej szczepionki do nakładu rzędu kilku do kilkunastu miliardów dolarów; podana kwota jest więc raczej zawyżona). Opóźnienia szczepień w stosunku do możliwości organizacyjno-logistycznych wynikają z ograniczeń podaży szczepionek, a tę limituje między innymi respektowanie prawa własności i dalekie od możliwości wykorzystanie światowych mocy produkcyjnych.

Jeśli straty gospodarki polskiej z tytułu pandemii Covid-19 to 1 mld zł dziennie (to wstępne szacunki, być może wymagające dopracowania), to rocznie jest to 360 mld zł, czyli około 90 mld dol. Jeśli gospodarka polska to 1 proc. gospodarki światowej (to założenie lekko na wyrost, przyjęte jednak dla prostoty rachunku) i jeśli jest ona reprezentatywna dla wartości strat ponoszonych w związku z pandemią, to roczne straty gospodarki światowej wynoszą 9 bln dol. Dodatkowo należy uwzględnić wartość wszystkich pakietów interwencyjnych w skali świata za dziesiątki bilionów dolarów. W powyższym rachunku nie chodzi o dokładność – same rzędy wielkości podanych liczb robią wrażenie.

Nie warto czekać

Nasuwa się pytanie – być może w tak nadzwyczajnej sytuacji należałoby administracyjnie „znacjonalizować", a raczej „uświatowić" szczepionki i zapłacić ich właścicielom sute odszkodowania? A może „Świat" powinien wykupić patenty i wyprodukować szczepionkę dla wszystkich tak szybko, jak to jest możliwe?

Jeśli nawet nakłady na odszkodowania z tytułu nacjonalizacji albo wykupu patentów są niedoszacowane, to ich porównanie z wartością strat covidowych oraz pakietów interwencyjnych wskazuje jednoznacznie, że „Świat" zachowujący się racjonalnie nie powinien już dłużej czekać. Wskazują na to przypadki takich państw, jak Izrael czy Wielka Brytania.

Izraelski minister zdrowia Juli Edelstein powiedział, że biorąc pod uwagę koszty lockdownu, warto było zapłacić za szczepionkę więcej niż inne kraje. W skali państwa Izrael ktoś potrafił przeprowadzić taki rachunek, ale kto miałby to zrobić w skali globalnej? Warto byłoby porównać nakłady na realizację wyżej zarysowanej propozycji szczepionki jako światowego dobra społecznie pożądanego z nakładami na zbrojenia, które w skali roku wynoszą w świecie około 2 bln dol. Współpraca w skali świata prowadząca do osiągnięcia krótkookresowej racjonalności globalnej sprowadzająca się do możliwości szybkiego i powszechnego przeciwdziałania pandemii Covid-19 nie wydaje się teoretycznie niewykonalna, ale co musiałoby się stać, aby stała się realna? Oto jak wielkie rezerwy poprawy racjonalności tkwią w funkcjonowaniu naszej cywilizacji – rezerwy, których nie potrafimy dostrzec i wykorzystać.

Marian Gorynia

Dziękujemy Autorowi
za udostępnienie nam tego tekstu.
Redakcja
         


Przedruki tekstów tylko po uzyskania zgody redakcji EuroPartner


Praktyczna filozofia pandemii...

Najważniejsze wydaje się zwrócenie ku przyszłości i wykorzystanie Covid-19 do podniesienia egzystencjalnej racjonalności naszej cywilizacji, pamiętając, że nie jest ona tożsama z tradycyjnie rozumianym konstruktem homo oeconomicus. Pandemia Covid-19 zdominowała od roku dyskurs publiczny, zmodyfikowała działanie naszej cywilizacji, odmieniła jej życie codzienne, zagroziła podstawom naszego funkcjonowania – nie tylko w sensie gospodarczym, ale także egzystencjalnym. Przewartościowała nasze postrzeganie rzeczywistości i zmieniła hierarchię wartości. Ponadto doprowadziła do zauważalnej modyfikacji języka, wywarła duży wpływ na kierunki podejmowanych badań naukowych, a także odcisnęła duże piętno na naszym myśleniu o przyszłości. Można powiedzieć, że pandemia zaowocowała totalną przemianą świata we wszystkich bez mała jego przejawach i aspektach.

Pięć kluczowych pytań

Oprócz bieżących i doraźnych skojarzeń pandemia rodzi pytania o charakterze bardziej zasadniczym i doniosłym. Nazwijmy je pytaniami filozoficznymi w praktycznym, popularnym, amatorskim tego słowa rozumieniu. To następujące kwestie:

1. Pandemia, a sens – co wiemy o jej istocie: czym jest pandemia i jaki ma sens?
2. Pandemia, a przyczynowość – skąd wziął się wirus, który wywołał pandemię?
3. Pandemia, a poznanie – co ona tak naprawdę oznacza, jakie ma wymiary, płaszczyzny, atrybuty?
4. Pandemia, a czas – jaki jest krótkookresowy doraźny jej wpływ na cywilizację? Jakie może być jej długookresowe oddziaływanie na ludzkość? Czy coś się naprawdę zmieni?
5. Pandemia, a racjonalność cywilizacji – czy za sprawą Covid-19 cywilizacja może stać się bardziej racjonalna?

Zastanawianie się nad istotą pandemii było szczególnie intensywne zaraz po jej wybuchu. Pojawiło się naturalne pytanie, dlaczego nasz w miarę poukładany świat został tak nagle katastrofalnie dotknięty przez doświadczenie nieznane, a jeśli już, to historycznie odległe i nieprzeżyte przez współczesnych, mało prawdopodobne i nieoczekiwane, a jednak niosące ze sobą całą lawinę konsekwencji, głównie negatywnych.

Aspekt filozoficzno-egzystencjalny czy metafizyczny pandemii sprowokował mnie do zadania na łamach „Rzeczpospolitej" w 2020 r. pytań; skąd się koronawirus wziął, po co jest, czemu ma służyć? Spotykane w obiegu społecznym podejścia do tego problemu daje się ująć w kilku charakterystycznych typach.

Pierwszy pokazuje koronawirusa jak rezultat nieodpowiedzialnej, nieustającej ingerencji człowieka w środowisko naturalne. Druga możliwość to wypadek przy pracy w ramach wyścigu technologicznego, którego celem miałoby być uzyskanie dominacji we współczesnym świecie. Po trzecie, koronawirus może być rozpatrywany jako efekt zbiegu okoliczności, przypadkowy rezultat procesu ewolucji.

Nie brakuje zwolenników czwartego poglądu, zgodnie z którym koronawirus to zbrodnia człowieka przeciwko człowiekowi, z zimną krwią przygotowana w laboratoriach. Wreszcie nie jest odosobnione rozpatrywanie koronawirusa w kategoriach nadprzyrodzonych, metafizycznych, a nawet religijnych.

A może wyjaśnienie fenomenu koronawirusa powinno jednocześnie czerpać z kilku tych źródeł i mieć charakter eklektyczny? Co ciekawe, po kilkunastu miesiącach pandemii nie możemy powiedzieć, że odpowiedzi na te pytania są jednoznaczne i przekonujące. W przestrzeni publicznej cały czas znajdujemy dużo niedomówień. To nie służy racjonalizacji naszego radzenia sobie z pandemią i zapobiegania przyszłym sytuacjom tego rodzaju.

Refleksja nad pandemią wskazuje na jej wielowymiarowość. Początkowo wydawało się, że wydarzenie to daje się zredukować do zagrożeń o charakterze sanitarnym, medycznym, zdrowotnym. Szybko jednak okazało się, że przynosi konsekwencje gospodarcze. Powszechnie zastosowane środki przeciwepidemiczne sprowadzały się do ogłaszania kolejnych lockdownów, których efektem były ograniczenia aktywności gospodarczej zagrażające podstawom egzystencji jednostek, rodzin, firm, branż, a nawet całych gospodarek. Pandemia przyniosła wymierny spadek dobrobytu. Aby mu przeciwdziałać, rządy poszczególnych państw uruchomiły programy wsparcia i pomocy o rozmiarach niemających precedensów w historii.

Słabe strony obnażone

Na tym jednak lista obszarów dotkniętych skutkami pandemii się nie kończy. Z czasem okazało się, że jeśli chodzi o zagrożenia zdrowotne, to wcale nie ograniczają się one do bezpośrednich następstw występowania koronawirusa i niebezpieczeństwa utraty zdrowia, a nawet życia. Pandemia obnażyła z całym okrucieństwem słabe strony funkcjonowania systemów ochrony zdrowia.

Paraliż rozlał się na całość sektora, utrudniając, a czasem wręcz uniemożliwiając spełnianie jego podstawowych funkcji. Powszechne stało się zagrożenie zdrowia psychicznego społeczeństwa. Pandemia wytworzyła olbrzymie zapotrzebowanie na usługi rehabilitacyjne dla ozdrowieńców, wymagające dużych dodatkowych nakładów z uszczuplonych budżetów.,

Płaszczyzn ludzkiej egzystencji dotkniętych przez pandemię jest dużo więcej. W wymiarze społecznym, a raczej społeczno-ekonomicznym, sprzyja ona poszerzaniu obszarów ubóstwa i pogłębianiu nierówności społecznych, które są dysfunkcjonalne dla podnoszenia poziomu dobrobytu. Covid-19 prowadzi część społeczeństwa do wykluczenia edukacyjnego.

Trudno nie dostrzec zagrożeń w sferze politycznej – niektóre reżimy autorytarne wykorzystują pandemię do wprowadzania rozwiązań ograniczających demokrację. Powszechnie dostrzegane jest niebezpieczeństwo wykorzystania nowoczesnych technologii służących walce z nią do inwigilacji społeczeństwa.

Można mówić o efektach pandemii w krótszym i dłuższym okresie. W krótkim mamy de facto dwa przeciwstawne podejścia. Zgodnie z pierwszym Covid-19 to dla cywilizacji przejściowe dolegliwości, które miną jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki po ustąpieniu pandemii, mającym nastąpić dość szybko, choć nie wiadomo kiedy. Drugie podejście wskazuje, że nie ma powrotu do sposobu funkcjonowania cywilizacji sprzed Covid-19 i pandemia doprowadzi do daleko idących zmian, które w całej rozciągłości staną się widoczne w dłuższej perspektywie.

W dłuższym okresie też możliwe są dwa przeciwstawne scenariusze. Pierwszy koresponduje z ideą przejściowych, ale odwracalnych dolegliwości krótkoterminowych. W tym scenariuszu ludzkość po ustąpieniu pandemii powróci na poprzednie tory i będzie się zmagać z problemami, które ją trapiły przed Covid-19. A problemów i zadań było dużo: środowisko, energia, zielona gospodarka, konsumpcjonizm, nierówności, ubóstwo, etyczny biznes, społeczna odpowiedzialność biznesu, bezpieczeństwo cybernetyczne, międzynarodowe problemy polityczne. Inne ujęcie tych problemów może stanowić rozległa lista 17 celów Agendy Zrównoważonego Rozwoju 2030.

Drugi scenariusz długookresowy jest oparty na założeniu, że pandemia Covid-19 będzie stanowić swego rodzaju przełom, zwrot strategiczny skłaniający ludzkość do naprawy cywilizacji. Wcześniejsze problemy nie ustąpią same z siebie, pojawią się nowe wyzwania, ale doświadczenie pandemii wykreuje daleko idącą, śmiałą ideę zmiany i wywoła wolę naprawy dysfunkcjonalnych cech naszej cywilizacji w kierunku zwiększenia jej racjonalności.

Wysoce prawdopodobne wydaje się przy tym przypuszczenie, że im krótsza i mniej dotkliwa byłaby pandemia, tym mniejsze zmiany wystąpiłyby na dłuższą metę. A im dłuższa i bardziej dokuczliwa, tym modyfikacje będą większe, trwałe i długookresowe. Możliwa jest nawet rewizja sposobu funkcjonowania cywilizacji.

Dwie perspektywy racjonalności

Zastanawiając się, jak pandemia wpłynie na racjonalność naszej cywilizacji, należy dokonać rozróżnienia pojęcia racjonalności indywidualnej od całościowej, globalnej albo egzystencjalnej. W wymiarze indywidualnym wiąże się ją z działaniem rozważnym, umyślnym, świadomym, rozsądnym oraz opartym na regułach. Jednak suma zachowań spełniających kryteria racjonalności indywidualnej zazwyczaj nie prowadzi do osiągnięcia racjonalności egzystencjalnej.

Ta ostatnia dotyczy właśnie ewolucji cywilizacji jako całości. Racjonalność egzystencjalna jako cecha globalna daje się przełożyć na wymiar indywidualny jako zestaw wzorców zachowań, które sprzyjają trwaniu gatunku ludzkiego w teraźniejszych i przyszłych warunkach środowiskowych. Racjonalność egzystencjalna może rozumiana na dwa sposoby: w pierwszym maksymalizowany jest czas trwania gatunku czy cywilizacji, a wzorce zachowań muszą być podporządkowane zachowaniu warunków środowiskowych umożliwiających egzystencję. W drugim funkcją celu jest poziom życia ludzi, a wzorce zachowań człowieka powinny ewoluować w kierunku zmniejszania obciążenia środowiska naturalnego.

Z punktu widzenia praktycznej filozofii pandemii najważniejsze wydaje się więc zwrócenie ku przyszłości i wykorzystanie Covid-19 do podniesienia racjonalności egzystencjalnej naszej cywilizacji. Pamiętając oczywiście, że ten typ racjonalności nie jest tożsamy z tradycyjnie rozumianą racjonalnością opisaną przez konstrukt homo oeconomicus, kojarzoną z maksymalizacją bogactwa, satysfakcji, użyteczności, zysków, wartości dla akcjonariuszy i podobnych mierników. (Źródło: Rzeczpospolita - © Licencja na publikację © ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone )

Marian Gorynia*

*) Prof. dr hab. Marian Gorynia był w latach 2002–2016 prorektorem, a następnie rektorem Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu. Jest Przewodniczącym Rady Naukowej Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego.      

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Przedruki tekstów tylko po uzyskania zgody redakcji EuroPartner



Witryna, na której się znalazłeś wykorzystuje pliki cookies, dalsze korzystanie z niej oznacza wyrażenie zgody na wykorzystanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz w Polityce Prywatności.

Tak, rozumiem