Wydanie nr: 6 (178) LISTOPAD 2018
ISSN 1643-0883 | RPR 1392












Pomnik Paderewskiego

Uniwersytet im.Adama Mickiewicza





Gmina Kleczew









Natalii Drukarnia Etykiej

Zakład Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowe w Kleczewie













JAWI





































Edukacja młodzieży w Szwajcarii...

Prowokacyjnie można powiedzieć, że najważniejszym bogactwem naturalnym w Szwajcarii jest edukacja i związane z nią badania naukowe. Szwajcarska gospodarka opiera się nie na produkcji masowej, lecz na rozwijaniu i wytwarzaniu produktów jednostkowych o wysokiej jakości. Jest zdana na wysoko wykwalifikowanych i dobrze wykształconych pracowników. Dlatego sprawnie funkcjonujący system edukacji jest podstawą dla konkurencyjności helweckiej gospodarki w skali światowej. (Na zdjęciu Uniwersytet w Lozannie )

Szkolnictwo i federalizm


Analizę szwajcarskiego szkolnictwa należy zacząć od specyfiki systemu politycznego tego kraju, który w zasadniczy sposób wpływa na rozwój edukacji, nauki i kultury. Szwajcaria jest federacją, czyli dobrowolnym związkiem kantonów (odpowiednik naszego województwa), mających w wielu dziedzinach własne ustawodawstwo. W skład Konfederacji Szwajcarskiej wchodzi 26 kantonów, znacznie różniących się pod względem wielkości, liczby ludności i gmin oraz sytuacji finansowej.

Nie tylko kantony, ale również i gminy posiadają bardzo szerokie kompetencje w wielu dziedzinach życia, m.in. w kulturze i nauce. Również odpowiedzialność za funkcjonowanie i rozwój szkół i uniwersytetów leży w gestii kantonów i po części gmin. Oznacza to, że żadna nowa inwestycja w tej dziedzinie, np. rozbudowa czy remont jakiejkolwiek szkoły kantonalnej bądź gminnej, nie może zostać podjęta bez wcześniejszego referendum na odpowiednim szczeblu politycznym. Taka decyzja musi być w każdym wypadku uprzednio przegłosowana przez społeczeństwo danej jednostki terytorialno-administracyjnej.

Programy dla szkół układane są przez dyrekcje kantonalne ds. szkolnictwa. Instytucje te ponoszą odpowiedzialność za sprawne funkcjonowanie kantonalnego systemu szkolnictwa i sprawują funkcje nadrzędną wobec komisji gminnych.

W Szwajcarii istnieje 26 różnych systemów szkolnictwa. Różnią się nie tylko programami nauczania, ale również jakością edukacji. Nietrudno zauważyć, że dochodzi do naturalnej konkurencji pomiędzy systemami edukacyjnymi. A konkurencja, jak wiadomo, przyczynia się do wzrostu poziomu.

Na szczeblu międzynarodowym Szwajcaria wykazuje się jednym z najwyższych udziałów wydatków na badania naukowe w produkcie krajowym brutto, przy czym ponad dwie trzecie szwajcarskiej działalności badawczej finansowane są przez sektor prywatny. Podczas gdy w przemyśle sektora prywatnego prowadzone są przede wszystkim badania stosowane, na uniwersytetach prowadzi się badania podstawowe. Z drugiej strony, wyższe szkoły zawodowe koncentrują się głównie na badaniach stosowanych, ukierunkowanych na potrzeby rynku. Badania prowadzone są w pierwszej kolejności w dziedzinach o charakterze rozwojowym: biotechnologii, farmacji, chemii, ochronie środowiska, medycynie oraz technologiach informacyjnych i komunikacyjnych.

Uniwersyteckie badania naukowe dofinansowywane są przez Federację, co nie jest jednak regułą. W żadnym innym kraju na świecie nie istnieje aż tak wielkie powiązanie szkolnictwa i badań naukowych z przemysłem i gospodarką prywatną, jak w Szwajcarii. Jest to z pewnością zasługą federalnego charakteru państwa helweckiego, którego ustrój opiera się na oddolnej demokracji.
Szkolnictwo podstawowe i średnie

System szkolnictwa w republice alpejskiej jest zdecentralizowany – jak już wspomniałem, kształcenie jest w pierwszej kolejności obowiązkiem gmin i kantonów. System edukacyjny dzieli się na trzy stopnie: podstawowy, średni i wyższy. 9-letni obowiązek uczęszczania do szkoły dotyczy szkoły podstawowej i pierwszego etapu szkoły średniej/gimnazjalnej. Drugi etap kształcenia na poziomie średnim obejmuje nieobowiązkowe kształcenie o profilu zawodowym lub ogólnym. Znamiennym dla Szwajcarii jest to, że blisko 60 proc., młodzieży po okresie kształcenia obowiązkowego wybiera kształcenie zawodowe, które z reguły trwa 4 lata.

Organizacja nauki i finansowanie szkół podstawowych w Szwajcarii leży w gestii kantonów, które współpracują w tym zakresie z gminami. Zasadniczo dzieci uczęszczają do szkoły znajdującej się w miejscu ich zamieszkania. Po ukończeniu szkoły podstawowej uczniowie kontynuują naukę w szkole średniej pierwszego stopnia, która stanowi drugi etap edukacji obowiązkowej. Szkoła ta przygotowuje do dalszego kształcenia zawodowego lub ogólnego. Po zakończeniu obowiązkowego etapu edukacji, a więc po 9 latach, rozpoczyna się szkoła średnia drugiego stopnia, która, znów dzieli się na szczebel ogólnokształcący lub zawodowy. Jest to wiec klasyczny model dualny. Szczebel ogólnokształcący stanowią gimnazja i szkoły średnie dyplomowe. Szczebel zawodowy szkoły zawodowe w niepełnym (powiązane z pracą zawodową) bądź w pełnym wymiarze godzin. Nauka w szkole średniej drugiego stopnia trwa z reguły 3–4 lata.

Oprócz szkół publicznych, istnieją również w Szwajcarii szkoły prywatne. M. Moser – prezes Szwajcarskiego Związku Szkół Prywatnych wyróżnia pięć kategorii tego typu szkół:
1. Szkoły wyznaniowe, które reprezentują różne religie, oferując otwartość, tolerancję, respektowanie wartości moralnych oraz odmienność obrządków sakralnych.
2. Szkoły Steinera i szkoły alternatywne (eksperymentalne), które są wyrazem ideałów i zgody na określony sposób życia i myślenia.
3. Szkoły międzynarodowe, pensjonaty z internatem bądź ekskluzywne szkoły bez internatów przeznaczone dla uczniów wywodzących się ze środowisk elitarnych, burżuazyjnych lub arystokratycznych, najczęściej spoza Szwajcarii.
4. Szkoły podstawowe i zakłady opiekuńczo-wychowawcze, do których uczęszczają głównie dzieci poszkodowane środowiskowo, bezdomne, opóźnione w rozwoju bądź takie, które miały problemy w szkołach publicznych i przeniosły się do nich ze względu na oferowany przez nie pewien rodzaj alternatywy.
5. Szkoły językowe i zawodowe (w tym również artystyczne), które są zakładane głównie przez przedsiębiorstwa i firmy i przygotowują do pracy w handlu, turystyce lub administracji oraz uprawiania tzw. zajęć wolnych (w przypadku absolwentów szkół artystycznych).

Szkolnictwo wyższe

System federalny wpływa również na sprawy finansowania szkół wyższych i uniwersytetów oraz formy kształcenia studentów. W kraju federalnym i wielojęzycznym, jakim jest Szwajcaria, sprawna koordynacja systemu szkolnictwa odgrywa dużą rolę, szczególnie na szczeblu ogólnonarodowym.

Ukończenie nauki w szkole średniej drugiego stopnia uprawnia do kontynuowania nauki na trzecim szczeblu edukacji, który obejmuje dwie grupy szkół wyższych: kantonalne uniwersytety i państwowe politechniki z jednej oraz wyższe szkoły zawodowe z drugiej strony. Państwo odpowiada tylko za dwie politechniki (wraz z ich filiami) oraz za wyższe szkoły zawodowe w zakresie techniki i ekonomii. Kantony natomiast ponoszą odpowiedzialność za funkcjonowanie uniwersytetów i pozostałej części wyższych szkół zawodowych. Należy dodać, że uniwersytety kantonalne otrzymują dotacje z budżetu federalnego.

W 1999 r. ministrowie edukacji z ponad 30 państw (w tym Szwajcarii) podpisali deklarację bolońską, zakładającą stworzenie do 2010 r. Europejskiej Przestrzeni Akademickiej z otwartymi dla młodzieży granicami i uczelniami oraz systemem uznawania dyplomów. Na podstawie tej deklaracji wszystkie szwajcarskie uniwersytety i wyższe szkoły zawodowe musiały opracować nową strategię reform i wprowadzić ją w życie do 2010 roku. Pierwsza szwajcarska uczelnia wprowadziła dwustopniową strukturę studiów (bachelor i master) już w 2001 roku.

Studia doktoranckie w Szwajcarii nie są ujednolicone ani pod względem struktury ani treści, nie są również regulowane specjalnymi przepisami – są organizowane samodzielnie przez poszczególne uniwersytety. Zwykle trwają 3-4 lata. Warunkiem wstępu na nie jest na ogół posiadanie tytułu master lub równorzędnego. Poszczególne uniwersytety prowadzą zajęcia teoretyczne, na które studenci uczęszczają równolegle z prowadzeniem indywidualnej pracy badawczej. Generalnie osoby przygotowujące rozprawę doktorską w szwajcarskich uniwersytetach mogą mieć bardzo zróżnicowany status. Mogą na przykład posiadać status doktoranta na uniwersytecie bez automatycznego finansowania lub być zatrudnione jako asystenci, otrzymując wynagrodzenie. Trzecią możliwością jest zatrudnienie w konkretnym projekcie badawczym i otrzymywanie wynagrodzenia, oczywiście jeśli rozprawa doktorska jest elementem tego projektu badawczego. I wreszcie mogą nie mieć żadnego formalnego statusu. W tym przypadku praca nad rozprawą doktorską jest wyłącznie prywatną sprawą doktoranta.

W Szwajcarii państwo nie reguluje spraw związanych z uzyskiwaniem i stosowaniem nazw zawodów i tytułów. Z tego też względu nie jest zadaniem urzędów szczebla federalnego sprawdzanie zasadności posługiwania się tytułami akademickimi i innymi tytułami, a tym samym wystawianie posiadaczom takich tytułów zezwoleń na posługiwanie się nimi. W związku z brakiem regulacji państwowych, przyjął się zatem zwyczaj, iż zagraniczne tytuły akademickie – przyznane przez uznawane w Szwajcarii uniwersytety w ramach regularnych programów naukowo-badawczych – mogą być stosowane w formie oryginalnej z dodatkowym wskazaniem na uniwersytet, który taki tytuł nadał.

Federalny Departament Spraw Gospodarczych
Edukacji i Badań Naukowych


Nie jest przypadkiem, że szwajcarski Departament Spraw Gospodarczych, Edukacji i Badań Naukowych, który odpowiada polskiemu ministerstwu, zajmuje się jednocześnie kwestiami gospodarczymi, edukacyjnymi i badawczymi. To potwierdza fakt, jak bardzo te dziedziny w republice alpejskiej są powiązane ze sobą. Departament pełni w zakresie edukacji niewątpliwie rolę nadrzędną, ale przede wszystkim koordynującą. Funkcjonuje to na zasadzie szwajcarskiego federalizmu i subsydiarności, według których gminy i kantony przejmują zadania, którym mogą same sprostać organizacyjnie i finansowo. Federacja, a więc w tym wypadku Departament Spraw Gospodarczych, Edukacji i Badan Naukowych przejmuje tylko te zadania, które nie leżą w gestii gminnej lub kantonalnej.

Instytucja ta jest swoistym centrum kompetencyjnym federacji w sprawach narodowych i międzynarodowych, dotyczących edukacji, badań naukowych i innowacji. Stąd departament ten zajmuje się przykładowo koordynacją badań naukowych z zagranicą i „exportem” szwajcarskiego dualnego modelu edukacyjnego do innych krajów, m.in. USA. Poza tym odpowiedzialny jest za jakość szkolnictwa w skali państwa, regulacje międzykantonalne i nostryfikowanie dyplomów szkół i uniwersytetów.

Departament ten stwarza więc optymalne ramy rozwoju gospodarki, szkolnictwa i badań naukowych, a więc dziedzin, które się zazębiają. I jak widać funkcjonuje to bardzo sprawnie i w pełnej zgodzie z zasadą subsydiarności, która mówi, że państwo wypełnia tylko te zadania, które nie mogą być rozwiązywane na szczeblach niższych.

Prof. Mirosław Matyja
Polski Uniwersytet na Obczyźnie w Londynie


 


Przedruki tekstów tylko po uzyskania zgody redakcji EuroPartner


Uwagi o opinii publicznej...

Opinia rządzi światem – mówili ludzie Oświecenia i tego zdania był nawet sceptyczny David Hume, a może trzeba powiedzieć: zwłaszcza on. W istocie niejeden raz w historii można było obserwować, jak idea ogólna, zjawisko ulotne, powstałe nie wiadomo gdzie albo odwrotnie, wiadomo, że w niespokojnej głowie Thomasa Paine’a, Rousseau lub Marksa, zaczyna ludzi grupować po nowemu, inaczej łączyć i inaczej dzielić, popychać ku jakimś nowym celom, równie dobrze korzystnym, jak katastrofalnym. Przyswojenie sobie owych idei ogólnych daje niekiedy społeczeństwu uczucie zachwytu, kiedy indziej znane tylko odkrywcom: ach, więc tak wygląda prawda! Ale ktoś, komu to się nie udziela, mówi sobie: jak jest możliwe takie zbiorowe zaślepienie?

Gdyby mnie ktoś zapytał o przykład opinii publicznej już w pełni ukształtowanej, doskonale spełniającej definicję, posłałbym go do warszawskich salonów z czasów Sejmu Czteroletniego. To nie tylko publicyści z Kuźnicy Kołłątajowskiej (moja sympatia po ich stronie) urabiali opinię publiczną. Czyniły to panie z oligarchii magnackiej i wyższej szlachty. Potrafiły one znakomicie uprościć wszystkie zagadnienia i podziałowi na światłych zwolenników reform i ciemnych przeciwników nadać taką siłę, że do obozu światłych oprócz ludzi porządnych udało im się przyciągnąć niemałą liczbę pustych głów. Do dyskusji nad sprawami państwa przymieszały motyw dobrej przynależności, wskutek czego swoboda myśli i obiektywizm musiały bardzo ucierpieć. Ale to stare dzieje.

Obrona Warszawy we wrześniu 1939 r. spowodowała śmierć wielu tysięcy mieszkańców i ruinę znacznej części miasta. Nie było żadnych widoków na odparcie Niemców, mimo to obronę kontynuowano, gdy cały kraj był już zajęty przez obce wojsko. Podczas wojny strony walczące starają się chronić wielkie skupiska swojej ludności oraz to, co kraj ma najcenniejszego, przed zniszczeniem w pierwszej kolejności. Warszawskie władze kierowały się innymi względami. Jakimi? Chciały pokazać, nie wiadomo komu, że kraj się broni, że stolica walczy, że jeszcze Polska nie zginęła. Działania na wielki pokaz, choć miały kosztować tysiące istnień ludzkich, cechowały polską politykę podczas wojny. (Nie mówię o walkach frontowych). Cały naród został tak wychowany, że musi i lubi taką politykę podziwiać. Celem legalnej władzy jest w pierwszym rzędzie chronić przed niebezpieczeństwami kraj, który jej podlega. Rząd, który dla celów wtórnych zaniedbuje lub odrzuca obowiązek podstawowy, jest niedojrzały i nieodpowiedzialny i powinien stać się przedmiotem pogardy. O to toczył się głuchy, ale zasadniczy spór między warszawskimi ośrodkami konspiracji a krakowskim kierownictwem Rady Głównej Opiekuńczej.

A jednak rząd II Rzeczypospolitej, odpowiedzialny za wrzesień 1939, przeszedł do historii, jak teraz widzimy, w aureoli patriotyzmu, honoru, nawet jakiegoś bohaterstwa. Dlaczego? Ponieważ od początku do końca działał w harmonii z polską opinią publiczną. Była ona czymś bardzo autentycznym, mocno związanym z poczuciem narodowej tożsamości, ale niestety nie z narodowym interesem. Wiązała ręce, a przede wszystkim zaciemniała umysł rządowi, który wobec nadciągającego niebezpieczeństwa czuł się zobowiązany iść torem rzekomego honoru tak długo, jak to było fizycznie możliwe, a gdy przestało być możliwe, nie miał innego wyjścia, jak uciec za granicę.

Gdy w polityce dochodzi już do rozstrzygających czynów, gdy zapadają decyzje, bardzo trudno jest rozwikłać zagadnienie odpowiedzialności. Jest oczywiste, że te czyny są wielorako uwarunkowane i czynnik osobistej autonomii odgrywa już minimalną rolę. Szukając uwarunkowań, cofamy się wzdłuż łańcucha przyczyn i skutków i wydaje się, że w tym determinizmie jeszcze bardziej zatraca się sens takich pojęć jak wina i odpowiedzialność. Schopenhauer mówi paradoksalnie, że człowiek nie jest odpowiedzialny za czyny, ponieważ zależą one całkowicie od tego, czym on realnie, egzystencjalnie i moralnie jest. Wymagania odpowiedzialności trzeba przenieść na każdy moment tego procesu życiowego, który sprawia, że człowiek staje się taki, a nie inny. Konwencje moralne i prawne muszą przyjmować inne założenia, ale Schopenhauer dobrze radzi, aby z wymaganiem odpowiedzialności nie czekać do momentu, aż najważniejsze decyzje zapadną i odwrotu nie będzie. Każdy krok praktyczny i każdy pogląd publiczny trzeba zawczasu mierzyć i ważyć, oceniać i prześwietlać. Jeśli chcemy wnieść do polityki więcej odpowiedzialności, rzeczowości i rozumu, bardziej powinniśmy dbać o treść opinii publicznej, o jakość dyskusji – stałej, ciągłej, wyczerpującej, w miarę możliwości „zimnej” – niż troszczyć się o taką czy inną poprawność polityczną.

W Polsce dzisiejszej opinia publiczna, przy pozorach nieograniczonej tolerancji, przy rzeczywistej kłótliwości, jest niesłychanie monoideowa. Mamy sytuację jak przed wojną: o każde głupstwo wolno się spierać, ale wybór drogi, która zdecyduje o losie narodu, pozostaje poza poważną dyskusją.

W krajach o wyższej kulturze politycznej i ogólnej fanatyzm partyjny kohabituje z politycznym relatywizmem, rzucane przez partie nawzajem na siebie pioruny oświetlają rzeczywistość, nie czyniąc krajowi większej krzywdy. Opinia publiczna jest podzielona odpowiednio do możliwych zaspokojeń interesu społecznego. Istnieje więc opinia proeuropejska i eurosceptyczna, atlantycka i neutralistyczna, liberalna, konserwatywna i socjalistyczna i każda z tych orientacji trwa w oczekiwaniu na tę sytuację zewnętrzną lub wewnętrzną, kiedy to właśnie ona będzie najlepiej przygotowana do oddania usługi organizmowi narodowemu. (Źródło: Magazyn Przegląd ).

Bronisław Łagowski.


 


Przedruki tekstów tylko po uzyskania zgody redakcji EuroPartner



Witryna, na której się znalazłeś wykorzystuje pliki cookies, dalsze korzystanie z niej oznacza wyrażenie zgody na wykorzystanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz w Polityce Prywatności.

Tak, rozumiem