Wydanie nr: 4 (182) LIPIEC 2019
ISSN 1643-0883 | RPR 1392












Pomnik Paderewskiego

Uniwersytet im.Adama Mickiewicza





Gmina Kleczew









Natalii Drukarnia Etykiej

Zakład Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowe w Kleczewie













JAWI





































Kordon sanitarny...

Od dziesięcioleci potęga wyborcza skrajnej prawicy służy lewicowym i prawicowym liberałom za polisę ubezpieczeniową: byle umiarkowany osioł bez trudu uzyskuje wystarczająco głosów, aby wejść do parlamentu, gdy tylko rywalizuje z kandydatem z formacji politycznej, z którą przyzwoici ludzie się nie zadają i nie oddychają tym samym powietrzem. Podczas wyborów prezydenckich w 2002 r. wynik Jean-Marie Le Pena między pierwszą a drugą turą uległ stagnacji: w pierwszej uzyskał on 16,8%, a w drugiej 17,8%. Jednocześnie wynik jego rywala Jacques’a Chiraca poszybował z 19,8% w pierwszej turze do 82,2% w drugiej. W 2017 r. taka sama operacja pozwoliła Emmanuelowi Macronowi wygrać z Marine Le Pen, choć z mniej spektakularną przewagą.

To, co udało się ze skrajną prawicą, liberałowie zamierzają teraz powtórzyć z lewicą. Starają się zatem budować przeciwko jej ewentualnej progresji mur wartości, który tym razem ją uczyni podejrzaną, i zmusić tych, którzy nie znoszą już polityki władzy, aby mimo wszystko z nią się pogodzili, gdyż najgorsze, co można sobie wyobrazić, grozi z lewa.

Przypadek sprawia, że oszczercze oskarżenie lewicy o to, iż stała się antysemicka, rozbrzmiewa jednocześnie we Francji, w Wielkiej Brytanii i w Stanach Zjednoczonych. Gdy wyznaczy się cel, wystarczy znaleźć na Facebooku czy na koncie Twittera niezręczną, przesadną czy nikczemną wypowiedź jednego z członków nurtu politycznego, który chce się zdyskredytować (brytyjska Partia Pracy ma ponad pół miliona członków). Następnie sprawę przejmują media. Można również postarać się o zniszczenie przeciwnika imputując mu antysemicki fantazmat, który jest mu obcy – w rodzaju: demokracja, dziennikarstwo i finansjera są na usługach Żydów – gdy tylko formułuje on krytykę oligarchii, mediów czy bankowości.

Ruszyło z kopyta. „Jeśli Corbyn zamieszka na Downing Street, to będzie można powiedzieć, że po raz pierwszy od czasów Hitlera antysemita rządzi krajem europejskim”, oświadczył członek Akademii Francuskiej Alain Finkielkraut. Sytuacja jest również groźna w Stanach Zjednoczonych, ponieważ zdaniem prezydenta Donalda Trumpa, wraz z wyborem lewicowych kandydatów do Senatu „Partia Demokratyczna stała się antyizraelska, antyżydowska”. Trump dodaje: „Demokraci brzydzą się narodem żydowskim.”

Ze swojej strony Bernard-Henri Lévy skojarzył francuskiego posła i dziennikarza François Ruffina z trzema osobnikami jednocześnie: Lucienem Rebatet, autorem antysemickiego pamfletu Rumowisko (1942), Xavierem Vallat, komisarzem generalnym do spraw żydowskich w rządzie Vichy, oraz Robertem Brasillachem, pisarzem i kolaborantem rozstrzelanym po wyzwoleniu. Preferowany przez media gawędziarz dopatrzył się nawet u Ruffina „świadomej lub obłudnej filiacji z prozą Gringoire”– przedwojennego tygodnika, który ociekał nienawiścią do Żydów i którego jedna z oszczerczych kampanii doprowadziła do samobójstwa pewnego ministra rządu Frontu Ludowego.

Żydów zabijali we Francji i w Stanach Zjednoczonych antysemici. Taki dramat nie powinien służyć za orędzie ideologiczne Trumpowi, rządowi izraelskiemu i intelektualistom-falsyfikatorom. Jeśli należy zbudować kordon sanitarny, to taki, który będzie chronił nas przed oszczercami przypisującymi swoim adwersarzom nikczemność, choć wiedzą, że są oni niewinni.(Źródło: Le Monde diplomatique).





Serge Halimi
tłum. Zbigniew M. Kowalewski   


Przedruki tekstów tylko po uzyskania zgody redakcji EuroPartner


Rosną zaległości finansowe i kredytowe Polaków...

W ciągu pierwszych trzech miesięcy tego roku zaległości kredytowe i pozakredytowe Polaków wzrosły o ponad 2 mld zł, a liczba niesolidnych dłużników zwiększyła się o 21,5 tys. do blisko 2,8 mln osób. Niesolidni dłużnicy za swoje zaległości mogliby kupić siedem giełdowych spółek klasyfikowanych w najważniejszym indeksie GPW. Wystarczyłoby im na firmę odzieżową LPP i obuwniczą CCC, telekomy Play i Orange, paliwowy Lotos, producenta gier CD Projekt oraz Alior Bank. To dużo, bo znaczące są też przeterminowane płatności Polaków widoczne w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor oraz bazie Biura Informacji Kredytowej. Na koniec I kwartału tego roku przekroczyły 76 mld zł.

Tym razem zaległości jak i nierzetelnych dłużników przybyło najwięcej na Pomorzu. Z kolei woj. lubuskie jest liderem pod względem odsetka niesolidnych dłużników. Problem dotyczy tam – już 116 na 1000 dorosłych mieszkańców. W rankingu najbardziej zadłużonych regionów nadal prowadzi Mazowsze, a najwięcej dłużników ma Śląsk. Do geograficznej układanki, na mapie nierzetelnych dłużników, swoje dorzuca też solidna płatniczo wschodnia części Polski. Jeden z mieszkańców woj. lubelskiego to 62-letni rekordzista z zaległościami na ponad 70 mln zł.

Wzrost liczby niesolidnych dłużników sprawił, że w I kwartale podwyższył się Indeks Zaległych Płatności Polaków. Wskaźnik, który pokazuje ile osób z problemami finansowymi przypada na 1000 dorosłych mieszkańców kraju, wzrósł o 0,7 pkt. i wynosi obecnie 88,8 pkt. O ile w BIK niesolidnych dłużników jest obecnie mniej niż rok temu i pod koniec ub.r., to w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor w trzy miesiące przybyło 33,5 tys. osób i jest już ich ponad 2,2 mln. Do BIG trafiają niepłacący, m.in. rachunków za czynsz, telefon i Internet, opłat sądowych, alimentów, kar za jazdę bez biletu, rat pożyczkowych czy wierzytelności windykowanych. - Lista nabiera rozmiarów nie tylko z powodu rosnącego problemu z wypłacalnością Polaków, ale również dlatego, że wierzyciele częściej sięgają po tego typu formę nacisku. Choć niepłacącym może się wydawać, że kwoty do zwrotu są niewysokie, to skala problemu sprawia, że łącznie na minusie pokazują się miliardy złotych, za które można byłoby już kupić jedną trzecią giełdowych spółek z prestiżowego indeksu WIG20 – zwraca uwagę Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor. 

Firmy nie tylko wpisują, ale również coraz chętniej sprawdzają potencjalnych klientów w BIG, zanim zaoferują im usługi czy towar z odroczonym terminem płatności. - Obecnie już co dziesiąte zapytanie weryfikujące wiarygodność potencjalnego klienta w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor w odpowiedzi otrzymuje informację o długu sprawdzanej osoby. Najwięcej niesolidnych dłużników wychwytują firmy pożyczkowe i telekomunikacyjne, co pokazuje, że do nich osoby z problemami finansowymi przychodzą najczęściej – mówi Sławomir Grzelczak. 

Ważne liczby


Łączna kwota zaległych zobowiązań kredytowych i pozakredytowych Polaków wyniosła na koniec marca 2019 - 76 011 780 554 zł. Zadłużenie mieszkańców Polski w ciągu pierwszych trzech miesięcy bieżącego roku, rosło w mniejszym stopniu niż to miało miejsce w ostatnim kwartale 2018 r. (o 2,4 mld zł), ale bardziej niż na początku zeszłego roku, gdy było to 1,24 mld zł. Wartość długów z tytułu niespłacanych rachunków wzrosła o 1 015 185 678 zł (2,5 proc.) do 40,94 mld zł, zaś nieregulowanych w terminie kredytów o 1 030 742 511 zł (3 proc.) do 35,07 mld zł. Jeśli chodzi o liczbę dłużników, to wyróżnia się Rejestr Dłużników BIG InfoMonitor, w którym w ciągu pierwszego kwartału 2019 r. przybyło 33 499 nowych dłużników i jest ich aktualnie 2,21 mln. W tym czasie w Biurze Informacji Kredytowej liczba osób opóźniających spłatę kredytów o 30 dni zmalała o 14 486 osób do 1,17 mln. Łączna liczba osób posiadających zaległości w BIG InfoMonitor i BIK wynosi 2 798 862 i jest niższa niż suma dłużników obu baz, ponieważ 21 proc. z nich ma zaległości jednocześnie w obu bazach.

Średnio jeden dłużnik ma 27 158 zł przeterminowane płatności, to o 2 proc. więcej niż na koniec grudnia 2018 r. Przy czym średnia zaległość kredytowa wynosi 29 799 zł na osobę, a pozakredytowa 18 518 zł. W porównaniu z poprzednim kwartałem odnotowano wzrosty w obu przypadkach, odpowiednio o 4,3 proc. oraz 1 proc.

Ujęcie geograficzne

Średnia wartość zaległego zobowiązania przypadająca na osobę wciąż ma najwyższy poziom na Mazowszu, gdzie wynosi 36 318 zł, następnie w Małopolsce – 28 705 zł oraz w województwie zachodniopomorskim – 28 442 zł. Średnia wzrosła we wszystkich województwach. Najbardziej na Pomorzu – o 3,2 proc. oraz na Mazowszu i w Wielkopolsce – po 2,5 proc.

Jeśli chodzi o liczbę osób z zaległymi zobowiązaniami na 1000 dorosłych mieszkańców, to w sześciu województwach utrzymuje się na tym samym poziomie, co w ostatnim kwartale 2018 roku, tj.: dolnośląskim, łódzkim, małopolskim, opolskim, wielkopolskim i zachodniopomorskim. Najwięcej dłużników na 1000 dorosłych mieszkańców można spotkać w Lubuskiem – 116 osób, Zachodniopomorskiem – 115 osób oraz na Dolnym Śląsku – 114 osób. Najmniej na Podkarpaciu – 49 osób, Małopolsce – 59 osób i na Podlasiu – 62 osoby. O jedną osobę, w porównaniu z poprzednim kwartałem, wzrosła ta statystyka dla Polski i wyniosła na koniec marca - 89 niesolidnych dłużników na 1000 dorosłych osób.

Przeciętna zaległość w różnych grupach wiekowych


Przeciętna zaległość zwiększyła się we wszystkich grupach wiekowych. Od dwóch kwartałów największe wzrosty dotyczą osób po 65 roku życia. Na koniec marca br. w tej grupie wiekowej przeciętna zaległość wzrosła o 1 244 zł do 23 610 zł. Jednak wciąż najpoważniejsze problemy finansowe mają osoby między 45 a 54 rokiem życia, bo przeciętna zaległość wynosi tu 37 257 zł. Jej wartość urosła w ciągu trzech miesięcy o 828 zł. O 651 zł do 6 965 zł wzrosła natomiast przeciętna zaległość osób między 18 a 24 rokiem życia.

Podział zaległości na kredytowe i pozakredytowe pokazuje, że to te pierwsze ze względu na wyższe wartości, generują większe problemy i to w każdej grupie wiekowej.

W pierwszym kwartale wzrosły przeciętne zaległości z tytułu większości zobowiązań. Najbardziej wzrosły przeciętne kwoty nieopłacanych w terminie kredytów mieszkaniowych o 6 287 zł do niemal 180 000 zł, z kolei konsumpcyjnych – o 1 645 zł do 23 372 zł. Wzrosła też średnia wartość niespłacanych alimentów – o 953 zł do 39 134 zł oraz rachunków telefonicznych – o 223 zł. Jedyny minimalny spadek w przypadku zaległych zobowiązań pozakredytowych miał miejsce w zaległościach z tytułu kary za jazdę bez ważnego biletu – o 31 zł. Drobny spadek odnotowano też w przypadku zaległości na kartach kredytowych - o 37 zł.

Rekordziści Polski


Na liście 10. rekordzistów pozostała tylko jedna kobieta, choć wśród ogółu niesolidnych dłużników panie mają 37 proc. udział. Jedyna reprezentantka płci pięknej w niechlubnym rankingu zajmuje w tym momencie 5. miejsce i ma do oddania prawie 40 mln zł. Jest też jedną z najmłodszych osób na liście z tak ogromnymi zaległościami. Drugą rekordzistkę z Mazowsza z długiem na 26 mln zł, znajdującą się na koniec 2018 r. na 10. pozycji, zastąpił mężczyzna z woj. dolnośląskiego z 27,4 mln zł zaległości. Liderem pozostaje mieszkaniec województwa lubelskiego, który ma nieuregulowane ponad 70 mln zł. Suma przeterminowanych zobowiązań 10 rekordzistów wynosi już niemal 400 mln zł. Przez kwartał wzrosła o ponad 7 proc., obniżył się natomiast średni wiek dłużników rekordzistów z 54 do 51 lat.

Najwięcej rekordzistów, bo aż czterech pochodzi z Mazowsza, co nie pozostaje bez wpływu na najwyższy poziom zaległości tego regionu wśród 16 województw.

Rekordziści w województwach


W wojewódzkim rankingu rekordzistów znajdują się wyłącznie mężczyźni. Jedyną kobietę, która wcześniej stała na czele województwa lubuskiego, zastąpił 63-letni mężczyzna z zaległością przekraczającą 8,5 mln zł. Listę otwiera tak jak w przypadku zestawienia top 10, mężczyzna z Lubelszczyzny i zamyka jak kwartał temu mężczyzna z województwa świętokrzyskiego. Nadal najmłodszym reprezentantem wśród wojewódzkich rekordzistów jest 37-latek z Opolszczyzny, natomiast najstarszym – mieszkaniec woj. warmińsko-mazurskiego, który ma 66 lat. Średnia wieku wojewódzkich rekordzistów obniżyła się przez kwartał z ponad 53 do 52,5 roku.

Kwota zadłużenia i liczba dłużników w województwach


Z danych zgromadzonych w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor i bazie BIK wynika, że na prowadzeniu, jeśli chodzi o najwyższe zaległe zobowiązania Polaków, pozostaje Mazowsze, za nim są Górny i Dolny Śląsk. Zmienił się natomiast region, w którym przeterminowane długi mają najniższą wartość – Opolszczyznę zastąpiło Podlasie. Wraz z Ziemią Świętokrzyską są to regiony prezentujące się najlepiej, jeśli chodzi o kwotę zaległości i liczbę niesolidnych dłużników. Znajdują się też wśród regionów z najniższym odsetkiem osób z problemami finansowymi, choć w tym względzie akurat rekordzistami są Podkarpacie i Małopolska, które mają odpowiednio po 49 i 59 niesolidnych dłużników na 1000 dorosłych mieszkańców.

W stosunku do ostatniego kwartału 2018 r. w pierwszych miesiącach tego roku zaległości najbardziej przyrastały na Pomorzu – o 4,1 proc., na Mazowszu i w Wielkopolsce – po 3,3 proc., a także na Warmii i Mazurach – o 3,1 proc. Największą dynamikę przyrostu liczby dłużników zaobserwowaliśmy na północy Polski – w województwach: pomorskim, warmińsko-mazurskim oraz kujawsko-pomorskim. 

Zaległości według województw

Informacje przedstawione w publikacji pochodzą z Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor oraz Biura Informacji Kredytowej. Dotyczą wyłącznie zaległości osób fizycznych na minimum 200 zł, przeterminowanych, o co najmniej 30 dni, wcześniejsze publikacje dotyczyły opóźnień 60 dniowych. Zmiana metodologii jest wynikiem nowych regulacji prawnych pozwalających wpisać dłużnika do BIG po 30 dniach opóźnienia od wyznaczonego terminu płatności. W aktualnym Newsletterze InfoDług materiał i wyliczenia oparte są o dane z końca marca 2019 r. (Źródło” 12.06.2019 - Grupa BIK).  


Przedruki tekstów tylko po uzyskania zgody redakcji EuroPartner


Katarzyna Duda pisze: kiedyś tu było życie...

Kiedyś tu było życie teraz jest tylko bieda. O ofiarach polskiej transformacji pisze w książce Katarzyna Duda – absolwentka prawa i politologii na Uniwersytecie Opolskim, doktorantka w Kolegium Ekonomiczno-Społecznym Szkoły Głównej Handlowej, która bada warunki zatrudniania osób sprzątających oraz ochroniarzy zatrudnianych przez firmy prywatne. Jest autorką dwóch raportów poświęconych skutkom stosowania outsourcingu usług pomocniczych przez instytucje publiczne. W jej książce czytamy:

Transformacja ustrojowa w Polsce, której 30. rocznica przypada w 2019 r., była złą zmianą dla robotników przemysłowych. Zlikwidowano miejsca pracy m.in. dla górników kopalni z Wałbrzycha i robotnic dolnośląskich fabryk, dla górników i hutników z Katowic, dla stoczniowców z Gdyni i Gdańska, dla robotników fabryki produkującej traktory w Warszawie, dla robotników fabryki produkującej aparaturę elektryczną w Przasnyszu, dla kucharek zakładu odzieżowego w Gorzowie Wielkopolskim, dla robotnic wyrabiających pluszaki w fabryce zabawek oraz dla dziewiarek z fabryki ubrań w Siedlcach. Książka opowiada o losach zawodowych przedstawicieli tych grup po 1989 r. Nie są to scenariusze karier „od pucybuta do milionera”. W kraju, który podlegał głębokiej deindustrializacji, zdobyte przez nich w PRL-u umiejętności zawodowe stały się niepotrzebne. Doświadczyli bezrobocia i podejmowali prace dorywcze, po czym znaleźli zatrudnienie jako ochroniarze/portierzy bądź osoby sprzątające. Przez długie lata doświadczali radykalnego wyzysku. Pracowali za 7, 5, a nawet 3 zł za godzinę. Po 300, 400, a nawet 500 godzin w miesiącu. Ich sytuacja uległa poprawie po 2017 r., niemniej jednak w 30. rocznicę transformacji ustrojowej nie mają chęci do świętowania. Nie o takiej Polsce marzyli....


Przedruki tekstów tylko po uzyskania zgody redakcji EuroPartner



Witryna, na której się znalazłeś wykorzystuje pliki cookies, dalsze korzystanie z niej oznacza wyrażenie zgody na wykorzystanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz w Polityce Prywatności.

Tak, rozumiem