Wydanie nr: 2 (204) MARZEC 2022
ISSN 1643-0883 | RPR 1392












Pomnik Paderewskiego

Uniwersytet im.Adama Mickiewicza





Gmina Kleczew











Natalii Drukarnia Etykiej

Zakład Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowe w Kleczewie















JAWI





































Przegląd prasy: "Wymagajmy szacunku dla przyrody"...

Dzięki uprzejmości pana prof. dr hab. Mariana Goryni, byłego rektora Uniwerysytetu Ekonomicznego w Poznaniu i obecnie prezesa Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego, który udzielił bardzo interesującego wywiadu prasowego „gazecie sucholeskiej”, mamy teraz okazję powołując się na tę znakomitą gazetę regionalną, wywiad z Profesorem udostępnić naszym odbiorcom. Wywiad przeprowadził redaktor Krzysztof Ulanowski. Redakcji „gazety sucholeskiej” bardzo dziękujemy i gratulujemy znakomitych tekstów. Redaktor Krzysztof Ulanowski w rozmowie z Profesorem koncentrował się na problematyce dotyczącej zielonej gospodarki postwzrostu po pandemii. Jak bowiem wiadomo prof. dr hab. Marian Gorynia jest wyjątkowym badaczem, naukowym ekspertem i autorem wielu naukowych publikacji, także książki omawiających zjawisko pandemii i jej skutków. Oto tekst z „Gazety Sucholeskiej”

- Pandemia i zwią¬zane z nią obostrzenia wywołały niepokój zarówno u przedsiębior¬ców, jak i u pracowników. Czy grozi nam załamanie gospodarcze?

- Faktem jest, że wielu dyskutantów obawiało się kryzysu gospodarczego, a w efekcie spadku Produktu Krajo¬wego Brutto. Trzeba sobie jednak naj¬pierw odpowiedzieć na pytanie, czy każdy spadek PKB jest niekorzystny, a każdy wzrost pożądany.

- Właśnie, zwolennicy zielonej gospodarki widzą tu pewną szan¬sę. Wskazują, że wzrost nie może następować w nieskończoność, bo Planeta ma przecież ograniczone za¬soby. Pada w związku z tym postulat gospodarki dewzrostu czy też postwzrostu, nie wiem do końca, jak najlepiej tłumaczyć na polszczyznę angielski termin degrowth.

- Proponuję, żeby wystrzegać się uproszczeń. Na początek przypomnij¬my może, czym w ogóle jest PKB. Skró¬tem tym określamy wartość wszystkich dóbr finalnych i usług wytworzonych w danym kraju i w danym okresie, np. w ciągu ostatniego roku w Polsce. Czę¬sto też mówi się o PKB per capita, czyli na głowę mieszkańca. Chodzi tutaj 0 zdefiniowaną powyżej wartość, po¬dzieloną przez liczbę mieszkańców kraju.

- Czy PKB to przydatne narzędzie, kiedy chcemy porównać poziom życia, np. w Polsce i w innych krajach?

- To zależy. Na pewno jest to narzę¬dzie wygodne, bo wszelkie składniki PKB można określić w pieniądzu, co bardzo ułatwia tego typu porównania. Z drugiej strony jednak poziom za¬możności nie musi przecież być rów¬noznaczny ze wskaźnikiem szczęścia czy chociażby zadowolenia danego społeczeństwa. Nie wszystkie towary 1 usługi postrzegane są jako niebudzące wątpliwości etycznych. Czy rzeczywiście zależy nam na wzroście PKB wynikającym np. z wysokiego poziomu produkcji i konsumpcji np. wyrobów tytoniowych, niezdrowej żywności lub alkoholu? Czy nie nale¬żałoby wówczas uwzględnić chociaż¬by przewidywanych strat w przyszło¬ści, w postaci kosztów leczenia?

- Narzędzie to nie powie nam też chyba zbyt wiele o poziomie oligarchizacji społeczeństwa. Przecież stosunkowo niewielki odsetek ludzi bardzo zamożnych może zarabiać na tyle dużo, że choć większość bę¬dzie klepała biedę, to poziom PKB per capita będzie wyglądał całkiem nieźle, czyż nie? Czyż nie są ważne także nierówności społeczne, różni¬ce w rozkładzie dochodów?

- Tak, to dobry przykład. Ujmując rzecz nieco bardziej obrazowo: jeśli przy restauracyjnym stoliku siedzi trzech gości i pierwszy zje siedem ko¬tletów, a pozostali dwaj po jednym, to średnio na głowę, czy też w tym przy¬padku raczej żołądek, przypada po trzy kotlety. Czyli całkiem nieźle, wszyscy są syci. A przecież w rzeczywistości pierwszy konsument niemal na pewno będzie mocno przejedzony, a dwa po¬zostali mogą być nadal głodni.

- Wyżej wspomniałem o zwolenni¬kach zielonej gospodarki, nie mogę więc nie wskazać na to, że intensyw¬na produkcja może generować wyso-kie zyski w przeliczeniu na pieniądze, ale jednocześnie wiązać się z dużymi kosztami środowiskowymi: wycię¬ciem lasów, skażeniem gleby, wody czy powietrza.

- Oczywiście, znając wyłącznie war¬tość PKB, nie wiemy, w jakim stopniu wartość ta wynika z działalności branż, które są dla środowiska przyjazne, a w jakim wiąże się z degradacją tegoż środowiska. Człowiek żyjący w zde¬gradowanym środowisku szczęśliwy raczej nie jest, a w przyszłości trzeba będzie zapewne ponieść koszty, żeby poczynione zniszczenia w miarę moż¬liwości naprawić.

- Czy zatem powinniśmy zastąpić PKB jakimś innym, bardziej ade¬kwatnym narzędziem?

- Ze wspomnianych powyżej powo¬dów nie od dziś poszukuje się wskaź¬ników, które byłyby doskonalsze niż PKB. Jak dotąd jednak trudno mówić o zadowalającym skutku tychże po¬szukiwań. Nadal więc posługujemy się PKB, bo jest to zwyczajnie narzędzie wygodne. Z drugiej strony z podanych powyżej przyczyn przestrzegałbym bardzo przed jego fetyszyzowaniem. Na pewno wysokie PKB per capita nie da nam pewności, że mieszkańcy są szczęśliwi. PKB ma oczywiście wpływ na jakość życia, ale wpływ ten mają rów¬nież inne czynniki. Pierwszy z brzegu przykład: czy na pewno szczęśliwa jest zamożna rodzina mieszkająca w okaza¬łej, podmiejskiej willi na luksusowym, zamkniętym osiedlu, jeżeli w najbliższej okolicy nie ma szkoły, ośrodka zdrowia, sklepu czy restauracji, a dojazd dokąd¬kolwiek możliwy jest tylko ciągnącą się kilometrami, błotnistą i wyboistą dro¬gą? Podejrzewam, że tego i owego może im do szczęścia brakować.

- Na początku tego wywiadu mówił Pan Profesor, że trzeba sobie odpo¬wiedzieć na pytanie, czy każdy wzrost PKB jest korzystny. Rozumiem, że skoro odpowiedź jest potrzebna, nie jest to pytanie retoryczne...

- Oczywiście, że nie jest, właściwie jednak już na to pytanie sobie odpowie¬dzieliśmy. Za niepożądany trzeba uznać wzrost PKB wynikający z działalności gospodarczej rujnującej środowisko. Remedium na taki stan rzeczy winny być zarówno wprowadzone przez pań¬stwo nakazy i zakazy administracyjne, jak normy ochrony środowiska zinternalizowane przez przedsiębiorców. Przykładowo, dobrze jest, jeśli lakiernik nie wyrzuca puszek z resztką lakierów do lasu nie tylko dlatego, że obawia się kary, ale przede wszystkim dlatego, że sam uważa takie działanie za wysoce niewłaściwe.

- Teraz trudniejsze chyba pytanie: czy możemy wyobrazić sobie sytu¬ację, kiedy spadek PKB nie jest nie¬korzystny?

- Tak, musimy być przecież konse¬kwentni. Jeżeli spadek wynika ze znik¬nięcia branży bardzo negatywnie wpły¬wającej dotąd na środowisko, trzeba to przecież uznać za korzystne.

- Tym bardziej, że gospodarka nie znosi próżni. Wygaszane będą kopal¬nie węgla, ale dzięki polskiej uczonej Oldze Malinkiewicz rozwijać się bę¬dzie fotowoltaika oparta na perow-skitach. Ale z tego ostatniego wynika też, że nie każdy wzrost PKB jest nie¬pożądany.

- W rzeczy samej. Przyjazna środo¬wisku i uzasadniona rzeczywistymi potrzebami produkcja energii, żywno¬ści czy rozwój usług medycznych - to wszystko trzeba przecież uznać za pożądane. Co rzecz jasna nie oznacza, że nie należy stawiać na profilaktykę zdrowot¬ną czy tez szukać oszczędności w zuży¬ciu energii - tam, gdzie jest to możliwe.

- Innymi słowy, postuluje Pan rozwój, ale zrównoważony?

- Trafne określenie. Niechże PKB ro¬śnie, jednak nie tak jak dotąd. Niech ten wzrost nie będzie uciążliwy dla środowi¬ska naturalnego. Również w naszym do¬brze rozumianym, egoistycznym intere¬sie. Jeśli chcemy, żeby nasza cywilizacja przetrwała, żebyśmy nie byli zmuszeni do brutalnej rywalizacji o kurczące się zasoby, musimy o to środowisko dbać.

Rozmawiał: Krzysztof Ulanowski
Gazeta Sucholeska luty 2022 nr 2(121).
  

 


Przedruki tekstów tylko po uzyskania zgody redakcji EuroPartner


Przedsiębiorstwo w pandemii Covid-19 - siedem antynomii...

Publikowany poniżej artykuł prof. dr hab. Mariana Goryni  był zamieszczony w książce pod tytułem „Ekonomia, kultura, wartości – albo trzy oblicza roztropności” - wydanej z okazji Jubileuszu Pana Profesora Piotra Dominiaka - wybitnego polskiego ekonomisty,  profesora Politechniki Gdańskiej, dziekana Wydziału Zarządzania i Ekonomii Politechniki Gdańskiej w latach 1993–1999 oraz 2005–2012, w latach 2016–2019 prorektora Politechniki Gdańskiej. Od 14 kwietnia 2019 roku  do 3 czerwca 2019 roku pełniący obowiązki rektora Politechniki Gdańskiej. Bardzo dziękujemy Panu Profesorowi Marianowi Goryni za udostępnienie naszej redakcji tekstu Jego artykułu. Tą publikacją włączamy się też do jubileuszowych gratulacji dla Pana Profesora Piotra Dominiaka. (Na zdjęciu strona tytułowa książki – zbioru artykułów czołowych polskich naukowców, wydanej w hołdzie dla Dostojnego Jubilata ).

1. Wstęp

Niniejszy tekst powstał z okazji Jubileuszu Pana Profesora Piotra Dominiaka. Przy jego tworzeniu przyjęto kilka założeń. Po pierwsze, ma to być opracowanie bardziej o charakterze popularyzatorskim aniżeli naukowym, z tym jednak zastrzeżeniem, że z okazji tak doniosłego Jubileuszu tak dostojnego Jubilata nie da się przecież pominąć wątków ściśle naukowych. Po drugie, tekst nie może być nadto rozwlekły, do czego zresztą znaczącą wagę przywiązują anonimowi inicjatorzy tego przedsięwzięcia. Po trzecie wreszcie, opracowanie powinno być zajmujące nie tylko dla Jubilata, ale także dla szerszego grona Jego uczniów, wychowanków, współpracowników – słowem wszystkich tych, do których adresowana jest niniejsza książka.

Konstrukcja tekstu jest próbą odpowiedzi na siedem pytań dotyczących funkcjonowania przedsiębiorstw w okresie pandemii COVID-19. Wydaje się, że są one szczególnie ważne dla każdego, kto chce się wgłębić w zagadnienia związane z przedsiębiorstwem w kontekście bezprecedensowego kryzysu gospodarczego wywołanego przez pandemię. Autor postawił następujące pytania:

1. Czy pandemia była dla nas zaskoczeniem? Czy można było ją przewidzieć i jej zapobiec albo chociaż radykalnie zmniejszyć rozmiary jej negatywnych konsekwencji?
2. Jak pandemia wpływa na modyfikację zachowań ludzkich rozpatrywanych z punktu widzenia stereotypu homo oeconomicus?
3. Czy i jak pandemia modyfikuje cele przedsiębiorców i cele przedsiębiorstw – czy zysk pozostaje celem dominującym czy też ustępuje pola innym celom, na przykład rezyliencji?
4. Czy pandemia powoduje zmianę podejścia do racjonalności, w szczególności racjonalności indywidualnej i globalnej?
5. Jakie jest oddziaływanie pandemii na odwieczny dylemat „robić czy kupować” (make or buy)?
6. Czy pandemia skłania firmy do zwiększania zakresu i natężenia rywalizacji czy też przyczynia się do szerszego wykorzystania rozwiązań kooperacyjnych?
7. Czy pandemia sprzyja trwaniu (kontynuacji działalności) firm czy też wyzwala bodźce do procesu twórczej destrukcji?

Odpowiedzi na postawione pytania nie są proste i jednoznaczne. Brak jednoznaczności jest cechą ekonomii i – szerzej – nauk ekonomicznych od samego ich zarania. W niniejszym tekście ograniczono się do spojrzenia na wymienione kwestie z punktu widzenia ewentualnych zmian wywołanych pandemią COVID-19. W literaturze przedmiotu oraz w publicystyce można spotkać opinie bardzo zróżnicowane, nierzadko częściowo albo wręcz całkowicie sprzeczne. Dlatego w niniejszym opracowaniu zdecydowano się wykorzystać sposób budowania narracji nawiązujący do zidentyfikowania dylematów obecnych w odpowiedziach na podane wyżej siedem pytań. Odpowiedzi te ułożyły się w siedem antynomii głównych:

1. Antynomia I – czarne versus białe łabędzie.
2. Antynomia II – homo oeconomicus versus homo oeconomicus moralis.
3. Antynomia III – zysk versus rezyliencja.
4. Antynomia IV – racjonalność indywidualna versus racjonalność globalna.
5. Antynomia V – robić versus kupować.
6. Antynomia VI – rywalizacja versus kooperacja.
7. Antynomia VII – przetrwanie versus twórcza destrukcja.

W niniejszym opracowaniu autor starał się nawiązać do treści zawartych w pracach własnego autorstwa powstałych w okresie pandemii COVID-19 w przedziale czasowym od marca 2020 do czerwca 2021 roku. W publikacjach tych były omawiane bezpośrednio lub pośrednio w zasadzie wszystkie poruszone tutaj zagadnienia.

2. Antynomia I – czarne versus białe łabędzie

Muszę przyznać, że moja pierwsza reakcja na pojawienie się koronawirusa była bardzo przesadzona i emocjonalna. Świadczą o tym trzy poniższe fragmenty wyjęte z tekstu opublikowanego w Rzeczpospolitej: Wszyscy się zgodzimy, że nagłe i nieprzewidywane nadejście koronawirusa wywołało wokół nas olbrzymi zalew wszelkiego rodzaju informacji. […] Ekonomiści mają dla takich sytuacji wiele wyjaśniające, przydatne rozróżnienie – prawdopodobieństwo i niepewność. O prawdopodobieństwie wystąpienia koronawirusa można mówić wtedy, kiedy człowiek potrafi skalkulować i orzec, że zjawisko takie może wystąpić z określonym prawdopodobieństwem wyrażonym ułamkowo od 0 do 1 albo procentowo od 0 do 100 proc. W razie braku podstaw do ilościowego określenia szansy, że coś się wydarzy, mówi się o niepewności. Oznacza ona, że coś może się wydarzyć, ale nie potrafimy oszacować prawdopodobieństwa. Koronawirus jest bezsprzecznie zjawiskiem ze świata niepewności, a nie ze świata prawdopodobieństwa. […]Niezwykłość sytuacji, jaka nas dotyka, jest na tyle nieprawdopodobna i przytłaczająca, że muszę przyznać, że jeszcze 3–4 tygodnie temu przerastało to granice mojej wyobraźni.

Dopiero po jakimś czasie podejście emocjonalne ustąpiło miejsca podejściu bardziej wyważonemu i racjonalnemu. Znalazło ono wyraz w następującym fragmencie: Przyjęło się zdarzenia, które występują kompletnie niespodziewanie, określać mianem czarnych łabędzi – są to zdarzenia bardzo mało prawdopodobne, ale przynoszące ogromne straty. Ich przeciwieństwo jest znane w potocznej uproszczonej narracji jako białe łabędzie – zdarzenia, o których istnieniu wiemy i które nie stanowią wielkiego zaskoczenia, a rozkład prawdopodobieństwa ich wystąpienia jest normalny. […] Warto przy tym podkreślić, że zdania badaczy w kwestii zaliczenia różnych wydarzeń do sfery niepewności albo ryzyka są podzielone, choć na przykład w odniesieniu do źródeł i następstw potencjalnych nowych patogenów (takich jak np. SARS-CoV-2) zdaje się przeważać opinia, że mamy do czynienia z tzw. niepewnością sensu stricto, a nie z ryzykiem, które daje się określić za pomocą jednego z trzech rodzajów prawdopodobieństwa: matematycznego, statystycznego i szacunkowego. Ryzyko tym różni się od niepewności, że jest mierzalne, daje się szacować, niepewność zaś cechuje się ograniczeniem poznawczym lub emocjonalnym, czyli nie poddaje się kwantyfikacji.

Trzeba przyznać, że niezależnie od sposobu rozstrzygnięcia powyższego dylematu w zasadzie panuje zgoda, że skala zaskoczenia pojawieniem się koronawirusa była tak duża, że w zasadzie przerosła zdolności predykcyjne, prewencyjne i zaradcze naszej cywilizacji.

3. Antynomia II – homo oeconomicus versus homo moralis


Moim zdaniem jeszcze przed pandemią COVID-19 nauki ekonomiczne dość zgodnie odeszły od skrajnego, rygorystycznie rozumianego modelu homo oeconomicus (HO) w wersji maksymalizacji preferencji i pełnej racjonalności, właściwego dla ekonomii głównego nurtu, czemu dano wyraz w tekście opublikowanym w „Gospodarce Narodowej”. Jednocześnie postawiono w nim kilka następujących tez: Nie należy się spodziewać, by pandemia doprowadziła do istotnych zmian przydatności konceptu HO; pewne modyfikacje w rozumieniu i wykorzystaniu modelu człowieka gospodarującego są jednak możliwe.
Pandemia spowoduje prawdopodobnie konieczność przedefiniowania modelu HO w kierunku szerszego uwzględnienia czynników wpływających na użyteczność i preferencje – przykładem mogą być wydatki na ochronę zdrowia, problemy bezpieczeństwa zdrowotnego, podejmowanie działań w obszarze zapobiegania zachorowaniom, kwestie niezawodności zaopatrzeniowej, lokalizowania produkcji blisko rynków zbytu czy pojmowania roli zapasów.

Warto ponadto zauważyć, że obserwując zachowania ludzi w trudnych sytuacjach życiowych spowodowanych przez pandemię COVID-19 (trudności w dostępie do leków, ograniczony dostęp do sprzętu medycznego, niezadowalający dostęp do środków żywności i higieny, chciwość niektórych przedsiębiorców, przypadki oportunizmu i oszustw itp.), nie sposób oprzeć się wrażeniu, że skłonność do zachowań egoistycznych była w czasie pandemii istotnie podwyższona. Może to świadczyć o nadal istotnej opisowo-diagnostycznej roli konstruktu HO, powszechnie krytykowanego za brak realizmu. Nie wydaje się z kolei, by koncepcja HO miała zyskać na atrakcyjności z normatywnego punktu widzenia w konsekwencji procesów psychicznych i społecznych wywołanych pandemią. Wręcz przeciwnie, można uznać, że pożądanym i rekomendowanym kierunkiem ewolucji tej koncepcji powinien być homo oeconomicus moralis, co oznaczałoby włączenie do kryteriów kształtujących ludzkie zachowanie także wartości etycznych, ekologicznych, a ponadto związanych z przeciwdziałaniem nierównościom i ubóstwu ekonomicznemu.

4. Antynomia III – zysk versus rezyliencja


Standardowy pogląd głosi, że istota wolnorynkowej gospodarki kapitalistycznej polega na konkurencji pomiędzy przedsiębiorstwami, które dążąc do realizacji celu, jakim jest maksymalizacja zysku, koncentrują uwagę na uzyskaniu przewagi konkurencyjnej nad rywalami w produkcji i dystrybucji produktów i usług zaspokajających potrzeby konsumentów/odbiorców. Osiągnięcie przewagi nad konkurentami jest traktowane instrumentalnie i podporządkowane realizacji głównego celu firmy. Kwestię sporną wśród ekonomistów stanowi odpowiedź na pytanie, czy zysk dobrze opisuje cel działania firmy – czy jest celem jedynym czy też jednym z wielu. W zależności od przyjmowanej koncepcji przedsiębiorstwa zdania są tutaj nierzadko istotnie zróżnicowane. Wypada zaznaczyć, że w neoklasycznym ujęciu firmy, przyjmującym zysk jako główny i de facto jedyny cel przedsiębiorstwa, pojawiają się liczne warunki ograniczające – normy ekologiczne, przepisy regulujące zatrudnienie. Jednym z takich warunków są okoliczności, które obejmuje zyskujące w okresie pandemii dużą popularność pojęcie rezyliencji, czyli odporności na wszelkiego rodzaju szoki.

Biorąc pod uwagę doświadczenia wynikające z kryzysu pandemicznego, można mieć wątpliwości, czy wiodąca rola kryterium zysku jest do utrzymania. Można napotkać argumentację kwestionującą przydatność zysku i wskazującą, że kryzys spowodował straty w wielu firmach, ale nie przesądza to o zbędności tych przedsiębiorstw w systemie społeczno-gospodarczym.
W przywołanej publikacji rezyliencja została określona jako […] możliwość uzyskiwania odporności gospodarczej, czyli korzyści finansowych z działalności gospodarczej gwarantujących jej opłacalność, a także bezpieczeństwa związanego z ochroną sanitarną i zapewnieniem BHP. Drugim czynnikiem rezyliencji powinna być elastyczność działalności, na którą składają się zwinność i sprężystość. Zwinność działania to szybkie dostosowanie się do zmiennych wymagań nabywców. Sprężystość to szybkość powrotu do stanu stabilnego po napotkaniu kłopotów.

Postulowane przeniesienie akcentu z zysku na rezyliencję mogłoby prowadzić do daleko idących konsekwencji w funkcjonowaniu gospodarki rynkowej. Przede wszystkim mogłoby się ono wiązać z eliminacją albo chociażby z ograniczeniem nadmiernego konsumpcjonizmu, który jest kołem napędowym gospodarki zorientowanej na maksymalizację zysku. Można tylko wyrazić nadzieję, że kryzys ekonomiczny i kryzys psychospołeczny wywołane pandemią być może zmienią poglądy większości ludzi co do tego, co jest naprawdę wartościowe – temu postulatowi służyłoby właśnie przesunięcie akcentu z zysku na rezyliencję.

5. Antynomia IV – racjonalność indywidualna versus racjonalność globalna

Kolejna sprzeczność w funkcjonowaniu gospodarki i przedsiębiorstw uwypuklona przez pandemię dotyczy pojmowania racjonalności. W nawiązaniu do przywołanej publikacji warto tutaj zwrócić uwagę na trzy okoliczności. Po pierwsze, ekonomiści odnoszą zazwyczaj racjonalność do podmiotu gospodarującego, jest ona często kojarzona z zasadą maksymalizacji użyteczności jako kluczowej reguły życia ekonomicznego (konstrukt homo oeconomicus, metafora człowieka kalkulującego, metafora człowieka jako maszyny poszukującej przyjemności czy koncepcja działań logicznych). Po drugie, trudności z kwantyfikowaniem pojęcia użyteczności poprowadziły ekonomistów w stronę przesunięcia akcentu z maksymalizacji określonej kategorii (użyteczności, zadowolenia, satysfakcji) na dokonywanie wyboru, który ostatecznie jest zależny od gustów i preferencji konsumentów. Po trzecie, rozwój teorii racjonalnego wyboru nie zaowocował analizą samych preferencji, a więc rozważaniami dotyczącymi wagi i pilności potrzeb ludzkich w rodzaju uzasadnienia potrzeb czy refleksji nad charakterem dóbr prawdziwych i urojonych. Na pierwszym planie znalazła się racjonalność wyboru, ale nie racjonalność samego działania, a właściwie jego celu. Takie ujęcie racjonalności jest czasami traktowane jako swego rodzaju ślepa uliczka.

Kategoria racjonalności przeważnie jest odnoszona do podmiotów indywidualnych. Jednak o wiele szerszy i ważniejszy pozostaje chyba problem racjonalności zbiorowej, społecznej czy nawet globalnej, w sensie funkcjonowania całej społeczności globalnej w dłuższym okresie. Agregacja racjonalności indywidualnych nie zawsze daje wynik racjonalny globalnie, tak jak dezagregacja rezultatu racjonalnego globalnie nie zawsze prowadzi do w pełni racjonalnych rozwiązań indywidualnych. Sytuacja ta bywa określana jako tzw. błąd złożenia.

Dylemat pomiędzy racjonalnością indywidualną i globalną jest szczególnie widoczny w przypadku światowej racjonalności szczepionkowej. Rozwiązanie racjonalne globalnie w warunkach pandemii COVID-19 wskazuje na bezwarunkową zasadność uczynienia szczepionki czymś w rodzaju dobra publicznego z punktu widzenia powszechnej dostępności.

6. Antynomia V – robić versus kupować?

Dylemat „robić czy kupować?” (make or buy) dotyczy podziału społecznego pracy w każdym praktycznie typie systemu gospodarczego. Odnosi się on zarówno do gospodarstw domowych, przedsiębiorstw, jak i całych gospodarek narodowych. Inaczej można go określić jako swego rodzaju sprzeczność pomiędzy samowystarczalnością a wymianą. Odpowiada mu zaspokajanie potrzeb we własnym zakresie w ramach gospodarstwa domowego versus nabywanie dóbr/usług na rynku, samodzielne wytwarzanie komponentów potrzebnych do produkcji w przedsiębiorstwie versus zakup tychże komponentów u dostawców zewnętrznych (outsourcing) czy – na poziomie gospodarki narodowej – zaopatrzenie krajowe versus import zza granicy. Z ekonomicznego punktu widzenia dylemat ten jest stosunkowo prosty do rozwiązania – dokonując wyboru właściwych rozwiązań organizacyjnych w zakresie prowadzenia określonej działalności, należy się kierować kryterium efektywności.

Rozwiązanie to komplikuje się w sytuacji kryzysu gospodarczego wywołanego kryzysem sanitarnym. Kryterium efektywności (zobacz Antynomia III) wskazywałoby na podporządkowanie działań maksymalizacji zysku, co jednak budzi wątpliwości w warunkach zagrożenia ciągłości dostaw, zrywania więzi kooperacyjnych, zakłócenia łańcuchów dostaw. Powodowana dążeniem do maksymalizacji zysku zbyt daleko idąca fragmentacja łańcuchów tworzenia wartości może się okazać niebezpieczna i zawodna.
W związku z tym budowane jest zalecenie ogólne wskazujące na zasadność podniesienia w okresie pandemii poziomu samowystarczalności przedsiębiorstw i gospodarek narodowych. Kierowanie się kryterium rezyliencji ma w tej sytuacji istotne konsekwencje efektywnościowe – podniesienie stopnia bezpieczeństwa zaopatrzeniowego zazwyczaj podwyższa koszty, czyli zmniejsza zyski.

W literaturze wskazuje się także na konsekwencje pandemii COVID-19 dla globalizacji: za skokowym, prawdopodobnie tylko przejściowym, zmniejszeniem integracji globalnej po Covid-19 przemawiać będą względy bezpieczeństwa zaopatrzeniowego. Trauma po zerwanych łańcuchach dostaw zostanie na jakiś czas w głowach menedżerów. Jednak produkcja blisko rynków zbytu często podnosi koszty, podobnie utrzymywanie większych zapasów.  W związku z tym formułowane są opinie, że pandemia co do zasady może przynosić negatywne konsekwencje efektywnościowe, wynikające przede wszystkim z podwyżki kosztów spowodowanej rezygnacją z zaopatrzenia u konkurencyjnych dostawców, obciążonych jednak znacznym ryzykiem niewykonania kontraktów.

7. Antynomia VI – rywalizacja versus kooperacja

W dyskursie prowadzonym na poziomie naukowym i publicystycznym w kontekście COVID-19 jednym z ważnych pytań, na które odpowiedź nie jest jeszcze dziś znana (i zapewne wyklaruje się w kilku najbliższych latach), jest to, w jaki sposób w systemie gospodarczym odnoszą się do siebie firmy: czy głównie rywalizują czy też współpracują? I jaki wpływ ma na to pandemia?

Warto zwrócić uwagę na kilka kanonów gospodarki rynkowej. Po pierwsze, istotę gospodarki rynkowej stanowi konkurencja, która jest specyficznym sposobem koordynacji zachowań podmiotów gospodarczych. W uproszczeniu opisuje ją pojęcie rynku doskonałego, z dużą liczbą niezależnych przedsiębiorstw i doskonałą informacją. Rynek doskonały jest jednak tylko typem idealnym, od którego zazwyczaj dość mocno odbiega rzeczywistość nazywana praktyką gospodarczą. W rzeczywistej gospodarce firmy nie tylko konkurują, ale także współpracują. Po drugie, rynek jest obciążony pewnymi wadami, a odpowiedzią na słabości, niewydolności i ułomności rynku może być interwencja państwa. Innym potencjalnym rozwiązaniem służącym pokonaniu niedomagań rynku jest właśnie współpraca przedsiębiorstw.

Czy pandemia może stymulować czy burzyć współpracę? Czysto teoretyczne spekulacje prowadzą do wniosku, że możliwe są oba efekty. Potencjalną dwoistość możliwego wpływu pandemii na relacje pomiędzy firmami oddają dwa spostrzeżenia: z perspektywy krótkiego okresu pandemia jest nagłym szokiem zarówno podażowym, jak i popytowym. Jej wystąpienie miało charakter niespodziewany i ekstremalny („czarny łabędź”). Dodatkowo towarzyszyła jej interwencja administracyjna rządów (lockdown). Tego rodzaju okoliczności sprzyjają jednoznacznie zerwaniu albo ograniczeniu współpracy. Liczy się doraźny, krótkookresowy interes własny.

Natomiast w dłuższym przedziale czasowym celem współpracy wywołanej pandemią może byćwypracowanie takich wspólnych rozwiązań, które zbudują odporność firmy na turbulencje spowodowane przez epidemię. W warunkach zagrożenia epidemicznego poszukiwanie obszarów do współdziałania, po to by przetrwać, wydaje się nawet prostsze niż wtedy, gdy to zagrożenie nie występuje.

8. Antynomia VII – przetrwanie versus twórcza destrukcja

Kolejną, ostatnią już antynomię związaną z wpływem pandemii na firmy stanowi kontynuacja trwania versus zaprzestanie działalności przez przedsiębiorstwa dotknięte przez pandemię. Można tutaj wyróżnić dwa skrajne rozwiązania: należy doprowadzić do przedłużenia istnienia firm, które istniały przed pandemią i w warunkach zagrożenia pandemicznego wystawione są na ryzyko zaprzestania działalności; należy pozwolić siłom rynku na przeprowadzenie procesów selekcji i eliminacji firm, które nie radzą sobie w warunkach kryzysu pandemicznego.

Obydwa odejścia wymagają jednak dodatkowego uwzględnienia kontekstu, w jakim działają poszczególne firmy. Przeciwnicy pierwszego rozwiązania w czystej postaci wskazują, że paternalistyczne podejście rządu do wszystkich firm dotkniętych pandemią nie jest właściwe. Pomoc państwa nie powinna obejmować tzw. firm-zombie, które funkcjonują na rynku, choć dawno powinny z niego zniknąć, zarażających nieefektywnością inne, nawet zdrowe przedsiębiorstwa.

Z kolei ślepa wiara w „czyszczące” właściwości rynku w warunkach pandemii może doprowadzić do zgody na wyeliminowanie wielu także nieźle rokujących firm, które wpadły w przejściowe kłopoty wywołane przez pandemię. Wynika z tego rekomendacja, by udzielana przez państwo pomoc miała jednak charakter przynajmniej częściowo zindywidualizowany, uwzględniający zasygnalizowane uwarunkowania.

W kontekście powyższych uwag warto jeszcze zaznaczyć, że podejścia do rozważanego zagadnienia przyjęte w krajach anglosaskich oraz w Europie kontynentalnej różnią się dość istotnie. Co do zasady Europa jest za szerszym zakresem pomocy państwa przy słabszym uwzględnieniu działania sił rynkowych, podczas gdy w państwach anglosaskich występuje większa wiara w „twórczą destrukcję”.

9. Zakończenie

Siedem antynomii omówionych w niniejszym opracowaniu stanowi w przekonaniu autora główne punkty dyskusji dotyczącej funkcjonowania firm w warunkach gospodarki dotkniętej przez pandemię. Nie wyczerpują one jednak całej listy ważnych problemów związanych z zachowaniami przedsiębiorstw w gospodarce zderzającej się z konsekwencjami kryzysu sanitarnego. Lista ta jest dłuższa i obejmuje dodatkowo takie zagadnienia, jak: stare versus nowe teorie konkurencji, koszty transakcyjne i internalizacja, dopasowanie firmy do otoczenia versus kształtowanie otoczenia, umiędzynarodowienie działalności przedsiębiorstwa itp.

W kontekście wpływu pandemii na gospodarkę i na przedsiębiorstwo powstaje ponadto pokaźna lista dylematów o charakterze ontologiczno-epistemologiczno-metodologicznym, które można traktować jako swoiste dopełnienie siedmiu opisanych antynomii głównych. Dylematy te obejmują takie kwestie, jak: rola badań teoretycznych i empirycznych, badania zogniskowane na poszczególnych jednostkach (poziomach) analizy, badania zorientowane do wnętrza firmy oraz skierowane na otoczenie przedsiębiorstwa, rola badań jakościowych, w tym studiów przypadków, znaczenie podejścia opisowo-diagnostyczno-wyjaśniającego versus podejścia prognostycznego versus podejścia normatywnego, teoria przedsiębiorstwa a inne dyscypliny/subdyscypliny nauk ekonomicznych, społecznych i innych.

Zarysowane spektrum implikacji badawczych dla poznania zachowań przedsiębiorstw, jakie niesie ze sobą pandemia COVID-19, zasługuje na dalsze badania oraz wymaga upływu czasu, który pozwoli na adekwatną, kompleksową i wyważoną ocenę zachodzących procesów. Być może okazję do podjęcia takich podsumowań będzie stanowił kolejny Jubileusz Pana Profesora Piotra Dominiaka?

Marian Gorynia  


Przedruki tekstów tylko po uzyskania zgody redakcji EuroPartner



Witryna, na której się znalazłeś wykorzystuje pliki cookies, dalsze korzystanie z niej oznacza wyrażenie zgody na wykorzystanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz w Polityce Prywatności.

Tak, rozumiem