Wydanie nr: 3 (175) CZERWIEC 2018
ISSN 1643-0883 | RPR 1392












Pomnik Paderewskiego





Gmina Kleczew









Natalii Drukarnia Etykiej

Zakład Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowe w Kleczewie













JAWI





































W małej gminie "duża" gospodarka komunalna...

Zakład Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Kleczewie, spółka gminy Kleczew,  to dzisiaj firma, która może i powinna być wzorem dla wielu podobnej wielkości gmin w Polsce.  ZGKiM przekształcony z zakładu budżetowego gminy i powołany w roku 2011 już jako rynkowy podmiot gospodarczy- firma, z roku na rok coraz lepiej spełniał swoją nową rolę. Obecnie Zakład Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej Sp. z o.o w Kleczewie, kierowany przez Prezesa Zarządu - mgr inż. Janusza Bertholda, z całą pewnością  osiągnął już zakładane parametry rozwoju i realizacji programowanych zadań.

 A zadań tych jest nie mało. Przede wszystkim ZGKiM świadczy w szerokim zakresie usługi dla klientów, w tym usługi sprzętowe, bardzo poszukiwane ponieważ wymagają często wyjątkowo drogiego usprzętowienia, na jakie przeciętny obywatel nie może sobie pozwolić, tym bardziej, że na przykład koparko-ładowarkę, kosiarkę rotacyjna, czy ciągnik z rębakiem ludzie potrzebują raz na jakiś czas i gdyby ktoś nawet posiadał dość pieniędzy, aby sobie taki ciągnik kupić, to taka inwestycja indywidualna byłaby wyjątkowo nieekonomiczna. Usługa usprzętowionej firmy per saldo jest więc tańsza, wygodniejsza, i co ważne, bezstresowa. ZGKiM oferuje także usługi transportowe w szerokim – jeśli można to tak określić – asortymencie, prowadzi usługi porządkowe, w tym sprzątanie placów, koszenie traw, odchwaszczanie skwerów, nawożenie itp. Zajmuje się szeroko drogownictwem, począwszy od budowy chodników, a kończąc na usługach w zakresie oznakowania dróg.

Osobnym ważnym działem działalności Zakładu Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Kleczewie jest odbiór odpadów komunalnych od podmiotów gospodarczych i gospodarstw domowych, oraz przetwarzanie tych odpadów.

Dodać należy, że jeżeli chodzi o kalkulowane ceny na usługi świadczone przez  ZGKiM w Kleczewie – nie możemy tego podawać publicznie, aby nie wzbudzać zazdrości innych zakładów gospodarki komunalnej i mieszkaniowej w innych polskich gminach – to ceny te są, nazwijmy je jako „przyjazne” dla klientów, a mimo to firma jest rentowna i rozwija się w kierunku bycia postrzeganą jako  „Wielka Firma” w „Małej Ojczyźnie”. Oczywiście redakcja Internetowego Magazynu „EuroPartner” życzy Zarządowi Zakładu Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Kleczewie sukcesów, stałego przypominania innym, że nie ma rzeczy niemożliwych dla ludzi pracowitych, ambitnych i twórczych i że „Mała Ojczyzna” może być pod każdym względem także „Wielką” (Na zdjęciu: Zakład Gospodarki Komunalnej w Kleczewie )(gmt)


 


Przedruki tekstów tylko po uzyskania zgody redakcji EuroPartner


Prawda i mity o gospodarce PRL i III RP...

W roku 100-lecia odzyskania niepodległości są formułowane tezy propagandowe o sukcesach 20-lecia międzywojennego, zapaści PRL, niewykorzystanych szansach III RP i sukcesach odnoszonych po 2015 r. Warto w tym kontekście zastanowić się nad efektywnością gospodarki. Czy po 1989 r. nastąpił przełom w efektywności polskich przedsiębiorstw? Sprawność gospodarki ocenia się często przez wyniki przedsiębiorstw. Dominuje pogląd, że nieefektywne przedsiębiorstwa PRL zostały zastąpione w III RP przez przedsiębiorstwa efektywne. Wyniki finansowe wprawdzie to potwierdzają, ale sprawa nie jest taka prosta. Warunki funkcjonowania podmiotów gospodarczych w różnych okresach i systemach gospodarczych są bowiem nieporównywalne. Warto wskazać najważniejsze róż-nice między gospodarką PRL a III RR Przeprowadzenie rzetelnej analizy wymaga uwzględnienia przynajmniej kilku podstawowych faktów.

Różne systemy, różna gospodarka

Po pierwsze, w Polsce Ludowej panowała zasada pełnego zatrudnienia. Ukryte bezrobocie było finansowane pełnym wynagrodzeniem, a nie zasiłkiem. W okresie transformacji ustrojowej wyrzucono z rynku pracy ponad 4 mln ludzi (2 mln na emigrację i ponad 2 mln na bezrobocie), a wobec pozostałych zastosowano silny przymus ekonomiczny. Co to oznaczało? Z funduszy wynagrodzeń firm zdjęto wynagrodzenia ponad 4 min pracowników i tylko w minimalnym stopniu zostało to zastąpione tworzonymi z podatków wydatkami budżetu państwa na zasiłki dla bezrobotnych. A przymus ekonomiczny wobec pracowników stał się silny, bo egzekwowało go nie państwo podlegające naciskom politycznym, tylko armia indywidualnych właścicieli krajowych i zagranicznych. Przy tym duże bezrobocie skutecznie dyscyplinowało pracowników.

Po drugie, państwowe zakłady pracy były obciążone dużymi kosztami działalności socjalnej, edukacyjnej i kulturalnej. Przedsiębiorstwa prowadziły stołówki i ośrodki wczasowe, domy kultury i kluby sportowe, żłobki, przedszkola, a czasem i szkoły zawodowe, zakładową służbę zdrowia i osiedla mieszkaniowe. To wszystko bardzo obniżało efektywność przedsiębiorstw, a po 1989 r. zostało wyrzucone z rachunku wyników firm. Ale większości kosztów tej działalności nie przesunięto na finansowanie z podatków, lecz je zlikwidowano, bo nie przejęły jej instytucje państwowe lub samorządowe,.

Po trzecie, produkcja przedsiębiorstw była podporządkowana celom krajowej polityki gospodarczej. Na przykład w celu wyrównania poziomu uprzemysłowienia kraju inwestowano w obszarach słabo rozwiniętych gospodarczo. Podrażało to koszty inwestycji przemysłowych. W III RP prywatne inwestycje uruchamiane są na terenach mających już dobrą infrastrukturę przemysłową i dostępną kadrę kompetentnych pracowników. Inwestycje zagraniczne dodatkowo otrzymują różne formy dotacji państwowych (dopłaty do zatrudnienia, zwolnienia podatkowe). To powoduje znaczną różnicę w kosztach funkcjonowania przedsiębiorstw.

Po czwarte, wynagrodzenia w PRL były niskie. Tania praca stanowiła źródło finansowania inwestycji w zniszczonym wojną i zacofanym gospodarczo kraju. Akumulacja często była na poziomie ok. 40% wobec dzisiejszych 20 proc. Po 1989 r. tania praca również była podstawowym źródłem rozwoju gospodarczego zwłaszcza, jeśli porównuje się ją ze wzrostem wydajności. Różnice polegają na sposobie korzystania z tego strumienia dochodu. W III RP dochody firm były ważnym źródłem finansowania budowy ustroju kapitalistycznego, czyli majątku właścicieli. Te rosnące szybko fortuny powstały w sytuacji, gdy dochody pracowników ciągle są dużo niższe, niż w rozwiniętych krajach europejskich. Inaczej mówiąc, niskie koszty pracy ogółu pracowników pozwalały na wypracowanie dużych dochodów właścicieli i menedżerów. Luksusowa konsumpcja grupy ludzi bogatych częściowo była finansowana z zysku, ale w pewnym stopniu też wliczana w koszty funkcjonowania przedsiębiorstw. Z tego powodu wiele małych firm ma dochody w okolicach zera. Efektem jest duże zróżnicowanie dochodowe, a przede wszystkim majątkowe społeczeństwa. Jest to zjawisko słabo zbadane, ale odczuwalne. Jego rezultaty widzimy w polityce.

Po piąte, w PRL rozwój finansowano z pieniędzy wypracowanych przez krajowe przedsiębiorstwa. Poza okresem lat 70. nie było większego zasilania z zewnątrz. W III RP rozwój jest finansowany z kilku źródeł. Dominującym jest wzrost wydajności i tania praca. Przyciągnęło to zagraniczny kapitał, który zbudował potencjał przemysłowy dający dwie trzecie eksportu i połowę towarów na rynek krajowy. Nasz eksport to w większości obroty wewnętrzne zagranicznych korporacji produkujących w Polsce. Towary konsumpcyjne produkowane w Polsce pochodzą z montowni zachodnich firm.

Nawet żywność wytwarzana przez polskich rolników jest w dużej części przerabiana i sprzedawana w firmach należących do zagranicznych właścicieli. Ważnym czynnikiem funkcjonowania gospodarki jest korzystanie z infrastruktury gospodarczej zbudowanej w PRL i nieodnawianej przez długi czas. Tak się dzieje np. w energetyce. Istotnym impulsem rozwoju było dopiero wstąpienie do Unii Europejskiej i korzystanie z jej dotacji. To pozwoliło na rozwój infrastruktury, głównie drogowej, ale także inwestycji w dobra publiczne.

Dla kogo gospodarka jest dobra


Polska systematycznie się zadłuża. Co roku notujemy deficyt budżetu, czyli więcej wydajemy, niż zarabiamy, niezależnie od dobrej czy złej koniunktury gospodarczej. W latach 70. też się zadłużaliśmy, ale w dużej części na budowę nowych przedsiębiorstw, podczas gdy teraz długiem finansujemy głównie konsumpcję. Po 1989 r. znaczne dochody dawało państwu prywatyzowanie przedsiębiorstw państwowych zbudowanych w PRL. Liczyły się też wpływy od osób, które wyjechały do pracy za granicę. Tak, więc obecna modernizacja kraju dokonała się dzięki taniej pracy i finansowaniu zewnętrznemu. Oznacza to, że efektywność polskich przedsiębiorstw nie jest wysoka, bo nie zapewnia finansowania wcale niewygórowanych potrzeb społecznych.

W naszym kraju ciągle brakuje efektów gospodarowania w formie wyższych płac, które generowałyby konsumpcję indywidualną, lub wyższych podatków, które  pozwoliłby na większą konsumpcję zbiorową. Nie mamy dochodów pozwalających na realizację jednego lub drugiego modelu konsumpcji. W praktyce od 1990 r. realizowaliśmy model konsumpcji indywidualnej, który dawał godne warunki życia tylko mniejszej części społeczeństwa. Teraz rozwijamy pewne elementy polityki socjalnej, czego symbolem jest program 500 + ,- ale dzieje się to przy wsparciu deficytu budżetowego.

W tej sytuacji rodzi się pytanie: dla kogo, gospodarka jest dobra? Można powiedzieć, że w prywatnej firmie właściciel się wyżywi. W przedsiębiorstwie państwowym wyżywią się kadry związane z aktualnie rządzącą opcją polityczną. Ale to nie przekłada się jeszcze na poziom życia społeczeństwa.

Wyzwania i zagrożenia


Jakie cechy niepokoją w polskich firmach? Spróbuję wymienić kilka, sięgając do doświadczeń z analizy wielu przedsiębiorstw. Gospodarka polska jest pracochłonna, co w czasie koniunktury prowadzi do obserwowanego ostatnio spadku bezrobocia.

Przedsiębiorcom bardziej się opłaca zatrudnianie pracowników, których można w każdej chwili zwolnić, niż kupowanie linii produkcyjnych, co jest inwestycją trwałą. Stąd wzrost zatrudnienia i brak inwestycji. Ale ten trend wkrótce się odwróci i trzeba będzie inwestować w techniczne uzbrojenie produkcji. Nie wszystkie firmy będą mogły sobie na to pozwolić. Małe i słabe przedsiębiorstwa upadną, a silniejsze przejmą ich rynki. Nie będzie to jednak proste wobec zacofania technologicznego większości naszych firm. W polskim eksporcie jest bardzo mały, bo zaledwie 8-procentowy, udział towarów zaawansowanych technologicznie. I są to najczęściej produkty firm mających zagranicznych właścicieli. Dlatego trudno będzie inwestować w nowoczesne branże, gdy dotychczasowa produkcja okaże się nieopłacalna ze względu na brak taniej siły roboczej.

Polski biznes cały czas nastawiony był na uzyskiwanie szybkich zysków, a później na bezpieczną konsumpcję. Chętniej kupowano dobra luksusowe, niż ryzykowano inwestowanie w innowacyjne przedsięwzięcia. Nie mogę zrozumieć, dlaczego przedsiębiorcy mający miliardowe majątki nie potrafili wydać kilkuset milionów złotych na finansowanie prac badawczo-rozwojowych. Obawiam się, że teraz też nie będą chcieli tego robić.

Równocześnie narastają  wyzwania cywilizacyjne, w których realizowaniu odstajemy od większości krajów Unii Europejskiej. Mamy kłopot z finansowaniem emerytur, a równocześnie obniżyliśmy wiek przechodzenia na emeryturę. Pogłębia się kryzys w służbie zdrowia. UE oskarża nas o bardzo poważne zanieczyszczenie powietrza. Społeczeństwu brakuje ok. 2 mln mieszkań. Mamy jedne z najniższych w krajach UE wydatki na naukę. Nasza gospodarka nie jest innowacyjna i zmiana kierunku przeznaczenia środków UE z funduszy spójności na fundusze służące rozwojowi spowoduje, że nie będziemy umieli skorzystać z pieniędzy unijnych.

To są tylko wybrane problemy, których rozwiązanie wymaga pieniędzy. A czy nasza gospodarka dostarczy nam zasobów do realizacji tych wyzwań? Pytanie to wydaje się retoryczne. W tej sytuacji zamiast rozpatrywać historyczne klęski i zwycięstwa moralne, należałoby zastanowić się nad lepszym gospodarowaniem tu i teraz. Potrzebna jest lepsza praca i mądre zarządzanie.

( Źródło: Magazyn PRZEGLĄD )

Wiesław Żółtkowski


 


Przedruki tekstów tylko po uzyskania zgody redakcji EuroPartner



Witryna, na której się znalazłeś wykorzystuje pliki cookies, dalsze korzystanie z niej oznacza wyrażenie zgody na wykorzystanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz w Polityce Prywatności.

Tak, rozumiem