Wydanie nr: 5 (190) WRZESIEŃ 2020
ISSN 1643-0883 | RPR 1392












Pomnik Paderewskiego

Uniwersytet im.Adama Mickiewicza





Gmina Kleczew









Natalii Drukarnia Etykiej

Zakład Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowe w Kleczewie















JAWI





































Arcybiskup Marek Jędraszewski o politykach...

19 września 2020 roku podczas Mszy św. pontyfikalnej, która została odprawiona w parafii pw. św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Krakowie-Dąbiu, Metropolita Krakowski Arcybiskup Marek Jędraszewski wygłosił homilię, w której mówił o politykach odpowiedzialnych za Polskę, o miłości do Polski, oraz potrzebie rezygnacji z partykularnych interesów. Poniżej omówienie tej ważnej homilii. (Źródło: Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej ).

– Autentyczna miłość do Polski to miłość, która wymaga wysiłków, która kosztuje, za którą kryje się niekiedy konieczność rezygnacji z własnych partykularnych interesów. Bo przecież chodzi o Polskę, by została wierna swojej chrześcijańskiej tradycji, chrześcijańskiej spuściźnie – mówił metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski podczas Mszy św. pontyfikalnej, która została odprawiona w parafii pw. św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Krakowie-Dąbiu. W homilii arcybiskup stwierdził, że współcześnie dość powszechnie głosi się koncepcję czasu i życia, w której liczy się tylko teraźniejszość, nie ma przeszłości i przyszłości. W konsekwencji teraźniejszość staje się beznadziejną pustką, wypełnioną nałogami, które pozornie nadają jej wartość. Odmienną wizję czasu i sensu życia przekazuje Bóg przez proroka Izajasza. Człowiek ma swoją przeszłość i własną historię, także jego przyszłość została jasno określona: kiedyś stanie przed sądem Bożym, by zdać rachunek ze swego życia. Przeżywając swą teraźniejszość należy pojmować ją jako czas nawrócenia i szukania Bożego miłosierdzia. Prorok Izajasz nawoływał, by szukać Pana, wzywać Go, gdy jest blisko i nawrócić się.
 
Wizję chrześcijańskiego sensu czasu i życia zaprezentował św. Paweł. Według Apostoła Narodów chrześcijanin wielbi Boga, żyje z Chrystusem i dla Chrystusa, pracując owocnie dla bliźniego. Sam dał świadectwo takiego życia, mówiąc, że Chrystus będzie uwielbiony w jego ciele zarówno przez życie jak i przez śmierć.

Metropolita przyznał, że życie z Chrystusem i dla Chrystusa, a przez to dla drugiego człowieka spotyka się z paradoksami i trudnościami. Mówił o tym Chrystus w przypowieści o pracownikach winnicy, którzy spędzali w niej różną ilość godzin, ale dostali tę samą nagrodę. Jezus chce powiedzieć, że niektórzy muszą się trudzić i poświęcać, a inni mają życie łatwe, ale na mocy chrztu każdy chrześcijanin podobnie jak pracownicy winnicy „umówił się” z Nim o życie wieczne, dla którego warto się poświęcić. W tej perspektywie każda godzina i dzień życia są wielkim darem od Boga, za który należy nieustannie dziękować i prosić o łaskę wierności.

– Taka postawa: dostrzegania wagi każdej godziny i każdego dnia naszego życia to postawa czuwania – powiedział metropolita i nawiązał do słów św. Jana Pawła II, wygłoszonych podczas Apelu Jasnogórskiego 18 czerwca 1983 r. Ojciec Święty mówił, że w wymiarze indywidualnym czuwać to znaczy stawać się człowiekiem sumienia, nazywając po imieniu dobro i zło. Wskazywał, że dobro w sobie należy wypracowywać, a zło poprawiać i przezwyciężać. Według papieża „czuwać” w wymiarze społecznym to znaczy czuć się odpowiedzialnym za wielkie i wspólne dziedzictwo, któremu na imię Polska. – Nie pragnijmy takiej Polski, która by nas nic nie kosztowała. Natomiast czuwajmy przy wszystkim, co stanowi autentyczne dziedzictwo pokoleń, starając się wzbogacić to dziedzictwo. Naród zaś jest przede wszystkim bogaty ludźmi – mówił św. Jan Paweł II. Ojciec Święty jasno nakreślił obraz Polski, która kosztuje, zobowiązuje i stanowi wielką wartość. Papież mówił o przeszłości, że należy czuwać przy wszystkim co stanowi dziedzictwo pokoleń, w kontekście przyszłości wskazywał na konieczność wzbogacania tego dziedzictwa, z tego wynika teraźniejszość, czyli aktualne bogactwo: naród jest bogaty ludźmi prawego sumienia i każdym, kto czuwa w imię prawdy.

Arcybiskup powiedział, że wspaniałym urzeczywistnieniem tej postawy jest patron parafii, św. Stanisław. W czasach świętego męczennika Polska od ponad 100 lat była krajem chrześcijańskim. Biskup ze Szczepanowa był świadom konieczności nieustannego pogłębiania zasad chrześcijańskiego życia. Z tego wynikała jego teraźniejszość: w centrum jego działalności duszpasterskiej był człowiek i walka o miłosierdzie dla prześladowanych. Św. Stanisław czuwał w imię prawdy, która nadawała kształt miłości. Za tę postawę został skazany na śmierć, ale stał się znakiem sprzeciwu wobec zła i wzorem odnowy moralnej Polski w imię Chrystusa.

Metropolita przypomniał słowa św. Jana Pawła II: „Czuwam to znaczy czuję się odpowiedzialny za to wielkie, wspólne dziedzictwo, któremu na imię Polska”. Stwierdził, że z tego wynika modlitwa zanoszona do Boga za tych, którzy na mocy demokratycznych wyborów wzięli na siebie odpowiedzialność za Polskę. – Autentyczna miłość do Polski to miłość, która wymaga wysiłków, która kosztuje, za którą kryje się niekiedy konieczność rezygnacji z własnych partykularnych interesów. Bo przecież chodzi o Polskę, by została wierna swojej chrześcijańskiej tradycji, chrześcijańskiej spuściźnie – powiedział metropolita. Wskazał na konieczność modlitwy za sędziów, którzy w rocznicę inauguracji pontyfikatu św. Jana Pawła II będą wypowiadali się o konstytucyjności tzw. aborcji eugenicznej, by byli ludźmi prawego sumienia i na wzór św. Stanisława potrafili upomnieć się o człowieka i jego godność. Metropolita skierował do zebranych prośbę, by sprawy ojczyzny i Kościoła były zanoszone często do Boga. – Polska potrzebuje zawsze wielkiej modlitwy, ale kto wie czy w tych miesiącach i latach ta modlitwa nie jest jeszcze bardziej potrzebna niż w przeszłości – powiedział. Proszę abyście wytrwali w tej postawie czuwania, zawsze i wszędzie, bo także od nas wszystkich odnosi się wciąż aktualny apel św. Pawła: „Tylko sprawujcie się w sposób godny Ewangelii Chrystusowej” – zakończył metropolita.

Sylwetka JE
Arcybiskupa Marka Jędraszewskiego

Ksiądz Arcybiskup Marek Jędraszewski urodził się dnia 24 lipca 1949 roku w Poznaniu. Maturę uzyskał w 1967 roku w I. Liceum Ogólnokształcącym im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu. Następnie, w latach 1967-1973, studiował w Arcybiskupim Seminarium Duchownym w Poznaniu i na Papieskim Wydziale Teologicznym w Poznaniu. Dnia 24 maja 1973 roku przyjął święcenia kapłańskie z rąk ks. abp. Antoniego Baraniaka. W 1974 roku uzyskał licencjat kanoniczny z teologii na Papieskim Wydziale Teologicznym w Poznaniu na podstawie pracy „Problematyka osoby w filozofii Gabriela Marcela” (promotor: ks. prof. Ludwik Wciórka). W latach 1973-1975 był wikariuszem w parafii pw. św. Marcina w Odolanowie k. Ostrowa Wlkp.

W 1975 roku abp Antoni Baraniak skierował ks. Marka Jędraszewskiego na studia specjalistyczne, które odbył na Wydziale Filozofii Papieskiego Uniwersytetu Gregoriańskiego w Rzymie. W czerwcu 1977 roku uzyskał licencjat z filozofii na podstawie pracy „La filosofia del simbolo religioso di Paul Ricoeur” (wyróżniona złotym medalem Uniwersytetu Gregoriańskiego), natomiast dnia 20 grudnia 1979 roku obronił pracę doktorską „Le relazioni intersoggettive nella filosofia di Emmanuel Levinas” (promotor: prof. Simon Decloux SJ, praca nagrodzona złotym medalem Ojca Świętego Jana Pawła II).

Po powrocie do Polski: w latach 1980-1996 był adiunktem na Papieskim Wydziale Teologicznym w Poznaniu, w latach 1980-1987 prefektem Arcybiskupiego Seminarium Duchownego w Poznaniu, a w latach 1987-1996 redaktorem, od 1990 redaktorem naczelnym „Przewodnika Katolickiego”. W 1991 roku habilitował się na Wydziale Filozoficznym Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie na podstawie rozprawy „Jean-Paul Sartre i Emmanuel Levinas – w poszukiwaniu nowego humanizmu. Studium analityczno-porównawcze” (rozprawa opublikowana pod tytułem „W poszukiwaniu nowego humanizmu. J.-P. Sartre – E. Levinas”, Kraków 1994). W 1996 roku otrzymał nominację na docenta na Papieskim Wydziale Teologicznym w Poznaniu.

W 1996 roku ks. dr hab. Marek Jędraszewski otrzymał nominację na wikariusza biskupiego ds. nauki i kultury w Archidiecezji Poznańskiej oraz na przewodniczącego Wydziału Duszpasterstwa Akademickiego w Kurii Arcybiskupiej w Poznaniu. Dnia 17 maja 1997 roku Ojciec Święty Jan Paweł II mianował go biskupem pomocniczym Archidiecezji Poznańskiej. Święcenia biskupie otrzymał dnia 29 czerwca 1997 roku w Poznaniu. Jego dewizą biskupią są słowa „Scire Christum” („Znać Chrystusa”).

W związku z powstaniem Wydziału Teologicznego na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu dnia 26 listopada 1998 roku otrzymał nominację na stanowisko profesora nadzwyczajnego UAM, a dnia 7 grudnia tegoż roku nominację na kierownika Zakładu Filozofii Chrześcijańskiej na Wydziale Teologicznym UAM.

Dnia 2 stycznia 2002 roku otrzymał tytuł naukowy profesora nauk teologicznych. Dnia 11 lipca 2012 roku papież Benedykt XVI mianował bp. Marka Jędraszewskiego arcybiskupem metropolitą łódzkim. Ingres do archikatedry łódzkiej odbył się dnia 8 września 2012 roku, w święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny.

Ksiądz Arcybiskup Marek Jędraszewski jest – od 2014 roku – Zastępcą Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski. W Konferencji Episkopatu Polski pełni ponadto następujące funkcje – jest członkiem Rady Stałej KEP, Przewodniczącym Rady Naukowej, członkiem Sekcji Nauk Filozoficznych Komisji Nauki Wiary, Komisji Wychowania Katolickiego, Rady ds. Duszpasterstwa Młodzieży, a także delegatem KEP ds. Duszpasterstwa Akademickiego. Jest także Wielkim Kanclerzem Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie.

Od 30 września 2012 roku do 30 września 2017 roku był przewodniczącym Komisji ds. katechezy, szkół i uniwersytetów Rady Konferencji Biskupich Europy (CCEE). Dnia 30 listopada 2013 roku Ojciec Święty Franciszek włączył go na okres pięciu lat do grona członków Kongregacji Wychowania Katolickiego. W uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny 8 grudnia 2016 r. Ojciec Święty Franciszek mianował abp. prof. Marka Jędraszewskiego metropolitą krakowskim.
   


Przedruki tekstów tylko po uzyskania zgody redakcji EuroPartner


Papież Jan Paweł II - Doctor Honoris Causa UAM...(2)

Homilię na placu Zwycięstwa w Warszawie w dniu 2 czerwca 1979 roku, w czasie swojej pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny, zakończył Ojciec Święty pamiętnymi słowami: „Niech zstąpi Duch Twój! / Niech zstąpi Duch Twój! / I odnowi oblicze ziemi. / TEJ ZIEMI!” I te słowa zaowocowały cudem przemiany. Duch Święty zstąpił i odnowił oblicze tej ziemi. Bo tymi słowami Papież tchnął w nas Ducha wolności, który już wkrótce złamał okowy totalitaryzmu, udzielił narodowi cnoty wytrwałości i zespolił społeczeństwo w solidarnym wysiłku budowania − i zbudowania − wolnej, niepodległej, demokratycznej Rzeczypospolitej. Czyż Senat naszej Uczelni mógł o tym nie pamiętać?

Swoją uchwałą z 26 lutego dwa tysiące pierwszego roku Senat Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza dał świadectwo pamięci i oddał cześć zasłudze. A dziś przybywa do Stolicy Piotrowej, by ustami swojego Przewodniczącego, Rektora Uniwersytetu, złożyć Waszej Świątobliwości, umiłowany Ojcze Święty, wyrazy najgłębszej wdzięczności za przyjęcie tego doktoratu honorowego. Przynosi on nam zaszczyt, ale zobowiązuje, bowiem uczelnia, której zostało dane włączyć do swojej wspólnoty akademickiej Waszą Świątobliwość, winna najrzetelniejszą pracą i najgorliwszym poszukiwaniem i krzewieniem prawdy dowieść, że jest tego zaszczytu godna. Głęboko wierzę, że mój Uniwersytet nigdy o tym szczególnym obowiązku nie zapomni. Niechaj myśl i przykład Waszej Świątobliwości zwielokrotni nasze siły i zdolności, dla dobra naszej Uczelni w jej służbie społeczeństwu i Ojczyźnie.

Po wygłoszeniu laudacji Chóry UAM wykonały uroczystą pieśń: Gaude Mater Polonia, po czym przemówił Ojciec Święty. W swoim wystąpieniu powiedział m. in. ”Przychodzicie tutaj jako przedstawiciele całej społeczności Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, aby uhonorować mnie tytułem doktora tej szacownej Uczelni. Przyjmuje to wyróżnienie z wdzięcznością. Mimo, iż moje bezpośrednie kontakty z Uniwersytetem w Poznaniu nie były częste, zawsze jednak czułem się z nim związany. Środowisko naukowe, jakie wokół niego się stworzyło, postrzegałem jako ważne centrum kształtowania szeroko pojętej kultury naszego Narodu. Jak nie przypomnieć w tym momencie słów, jakie wypowiedział Adam Poszwiński podczas uroczystości otwarcia Uniwersytetu, w 1919 roku: „Pragniemy, aby ze szkoły tutejszej wychodzili nie tylko dzielni zawodowcy, ale obywatele o sercu i duchu narodowym, obywatele o najzaszczytniejszym pojęciu służby obywatelskiej, który na swój zawód  patrzeć będą jako na służbę dla narodu”. Jeżeli tak, jeżeli troska o duchowe dobro narodu jest podstawową zasadą tej Uczelni, to nie może ona nie być mi bliska.

To duchowe dobro narodu trzeba dziś widzieć w perspektywie jednoczenia się Europy. I w tym pojęciu trudno przecenić rolę Piastowskiej Wszechnicy. W 1983 roku mówiłem w Poznaniu, że to miasto odgrywało znamienna role w takim tworzeniu polskiej kultury, iż nabrała ona znamion nade wszystko zachodnioeuropejskich (por. 20.06.1983). W dzieło budowania pomostów pomiędzy dziedzictwem piastowskim, jagiellońskim i późniejszych epok, a duchem Europy, aktywnie i skutecznie włączała się Wasza Uczelnia od jej zamierzchłych początków związanych z postaciami biskupa Jana Lubrańskiego, a później biskupa Adama Konarskiego, aż do dzisiejszych czasów., Ufam, że Uniwersytet Poznański również w przyszłości będzie miejscem spotkania pomiędzy utwierdzoną w swojej tożsamości kulturą polską i szanującą ponadczasowe wartości kulturą europejską.

I jeszcze jedna myśl. Nie chciałbym, aby wymowa tego doktoratu honoris causa ograniczała się jedynie do mojej osoby. Przyjmuję go jako znak twórczego współistnienia nauki i religii oraz owocnego współdziałania środowisk naukowych i kościelnych. Wydaje się, iż jest to znak tym bardziej wymowny, że nadanie tego tytułu postulowały wszystkie wydziały Uniwersytetu. Cieszę się, że od niedawna jest pośród nich jest także Wydział Teologiczny. Niech ta obecność odsłania coraz bardziej duchowy, otwarty na nieskończoność kształt nauki, a równocześnie pomoże odkrywać solidne, naukowe fundamenty wiary.

Raz jeszcze dziękuję za życzliwość. Bardzo proszę, aby przekazali Państwo moje serdeczne pozdrowienia Profesorom, Studentom i Pracownikom Uniwersytetu, którzy  nie mogli tu przybyć. Wszystkich noszę w moim sercu i wspominam w modlitwie. Proszę Boga, aby obficie błogosławił Państwu i całej wspólnocie Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.  
 
Po wystąpieniu Jego Świętobliwości Delegacja UAM przekazała  Ojcu  Świętemu  dary. Wręczono  m.in. album  Barbary Judkowiak poświęcony osobie bł.  Natalii Tułasiewiczównie, absolwentce   Uniwersytetu Poznańskiego, która w roku 1932 ukończyła studia polonistyczne uzyskując tytuł magistra filozofii. Aresztowana i torturowana, zginęła w obozie koncentracyjnym Ravensbrück w Wielki Piątek 31 marca 1945 roku. Została beatyfikowana przez Ojca Świętego Jana Pawła II dnia 13 czerwca 1999 roku w Warszawie. Po tej części nastąpiła nieoficjalna część audiencji.  Miałem ogromny zaszczyt przedstawić Ojcu Świętemu z osobna wszystkich członków Senatu, młodzież studencką oraz gości i o każdym powiedzieć to co najbardziej cenne w ich życiorysach. Papież Jan Paweł II bardzo żywo reagował na te osobiste spotkania, będące niezwykle pięknym  i poruszającym  homagium składanym Ojcu Świętemu.

Prośba Ojca Świętego aby przekazać „serdeczne pozdrowienia Profesorom, Studentom i Pracownikom Uniwersytetu, którzy  nie mogli tu przybyć.” Prośba  spełniła się w  miesiąc później, w dniu 26 kwietnia 2001 r., na specjalnie zorganizowanym przez nas  koncercie Uniwersytet Janowi Pawłowi II  w Auli Uniwersyteckiej. Ze względu na  ogromne zainteresowanie społeczności Uniwersytetu, koncert ten powtórzyliśmy w następnym tygodniu.  
Nadanie doktoratu honorowego UAM Ojcu Świętemu Janowi Pawłowi II odbiło się szerokim echem w mediach włoskich i ogólnopolskich. Warto zacytować ocenę  tego wydarzenia dokonaną przez prorektora UAM prof. Bogdana Walczaka [„Życie Uniwersyteckie” nr. 4-5/2001 r.]. Pisał on tam: Dla naszej  wspólnoty akademickiej sprawą zasadniczej wagi jest teraz pamięć o zobowiązaniu, jakie wypływa z faktu, że w poczet  członków naszej społeczności możemy liczyć Jana Pawła II.  Ojciec Święty w swoim przemówieniu z 26 marca  powiedział: „Nie chciałbym, aby wymowa tego doktoratu honoris causa ograniczała się  jedynie do mojej osoby. Przyjmuję go jako znak twórczego współistnienia  nauki i religii oraz  owocnego współdziałania  środowisk  naukowych i kościelnych.  Wydaje się, że  jest to znak tym bardziej wymowny, że nadanie tego tytułu postulowały wszystkie wydziały Uniwersytetu. Cieszę się, że od niedawna jest pośród nich  również Wydział Teologiczny.  Niech ta obecność  odsłania coraz bardziej  duchowy, otwarty na nieskończoność  kształt nauki, a równocześnie pomoże  odkrywać solidne, naukowe fundamenty wiary.” To jeden obszar inspiracji naukowej, a jednocześnie  zobowiązania wypływającego  z symbolicznego  akcesu Papieża  do naszej wspólnoty. Drugi został ogólnie wskazany  w laudacji rektora, który, wyliczając wielorakie zasługi Ojca Świętego dla nauki, kultury, Kościoła, Ojczyzny i całej ludzkości, powiedział, że Jan Paweł II: „Mocą  swojego  autorytetu oraz głębią i rozległością swojego oddziaływania wprowadza dziedzictwo duchowe swoich  praojców do  skarbnicy   dorobku  kulturalnego ludzkości.

Na zakończenie pragnę wyrazić moją  osobistą radość z wyjazdu Senatu UAM do Stolicy Piotrowej, by w osobistym spotkaniu złożyć Papieżowi wyrazy najgłębszej wdzięczności za przyjęcie tego doktoratu honorowego, który jest dla nas zaszczytem. Zaszczytem i zobowiązaniem, bowiem uczelnia, której zostało dane włączyć do swojej wspólnoty akademickiej Jego Świątobliwość, winna najrzetelniejszą pracą i najgorliwszym poszukiwaniem i krzewieniem prawdy dowieść, że jest tego zaszczytu godna.

Wyróżnienie Papieża doktoratem honorowym było okazją do pokazaniu światu naszych osiągnięć naukowych i bogactwa wartości duchowych oraz intelektualnych naszej wspólnoty akademickiej. Pokazaliśmy Poznań poprzez pryzmat jego 1000. letniej historii, poprzez Katedrę Poznańską z grobami pierwszych władców i królów Polski, poprzez struktury akademickie, poczynając od szkoły przykatedralnej, poprzez Akademię Biskupa Lubrańskiego, Kolegium Jezuickie, podniesione do godności uniwersytetu w 1611 roku, Uniwersytet Poznański powołany na gruzach zaboru pruskiego w 1918 roku. Poprzez ten doktorat pokazaliśmy akademicki Poznań, z ponad 100 tysięczną rzeszą studentów.
Ukazaliśmy Poznań, który choć nie dał szans Papieżowi przyklęknąć przy Pomniku Czerwca 1956 tzw. Poznańskich Krzyżach  w trakcie pielgrzymki papieskiej do Poznania w 1983 roku, to  wszakże zrehabilitował się w trakcie kolejnej wizyty w Poznaniu w 1997 roku, a teraz uroczyście  na trwałe włączył  Ojca Świętego, dziś św. Jana Pawła II,  w poczet doktorów honorowych swojej Almae Matris Posnaniensis.

Stefan Jurga

_________________
Profesor Stefan Jurga – absolwent i wieloletni pracownik naukowy UAM. Fizyk. Profesorem nauk fizycznych otrzymał w 1995 roku, a w 2000 objął stanowisko profesora zwyczajnego. Przez 22 lata (1994 – 2016) kierował Zakładem Fizyki Makromolekularnej. Od 2012 roku pełni funkcję dyrektora Centrum NanoBioMedycznego UAM. W latach 1996 – 2002 rektor UAM, wcześniej przez 6 lat prorektor. W latach 2005 – 2006 podsekretarz stanu w Ministerstwie Edukacji i Nauki. W latach 2006 – 2007 sekretarz stanu w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

 

 

 

 


 

 

 

 


Przedruki tekstów tylko po uzyskania zgody redakcji EuroPartner


Święty Jan Paweł II, a praca organiczna (2)...

W poprzednim wydaniu Europejskiego Magazynu Internetowego EuroPartner opublikowaliśmy pierwszą część artykułu autorstwa JE ks Zenona Kardynała Grocholewskiego, artykułu poświęconego dziedzictwu intelektualnego jakie  Jan Pawel II pozostawił nam Ojciec Święty dla rozumienia pracy organicznej. Teraz publikujemy drugą, ostatnią część tego ważnego, wielkiego artykułu. Publikujemy pogrążeni w głębokim żalu, że Autor – Książe Kościoła, Jego Eminencja ks Zenon Kardynał Grocholewski odszedł do Domu Ojca, zmarł w dniu 17 lipca 2020 roku. Niech spoczywa w spokoju!

Wczytajmy się w Jego przesłanie:

4. Poczucie odpowiedzialności


Innym elementem pracy organicznej, którego nie można pominąć, jest poczucie osobistej odpowiedzialności. Nie chcąc ograniczać się tylko do ogólników i nie mając możliwości szerszego omawiania sprawy, posłużę się w tym względzie jednym przykładem, który – jak mi się wydaje – jest szczególnie reprezentatywnym i jako prawnika zaskoczył mnie bardzo. Chodzi o Kodeks Prawa Kanonicznego, który św. Jan Paweł II promulgował w 1983 roku. Prace nad tym posoborowym Kodeksem trwały niemal dwadzieścia lat. Przygotowany tekst konsultowano z episkopatami całego świata, ośrodkami uniwersyteckimi, specjalistami nie tylko z zakresu prawa kanonicznego, ale i innych dziedzin, a także niekatolikami. Następnie przedstawiono go Ojcu Świętemu. Byliśmy wszyscy przekonani, że papież nie będąc prawnikiem, nie będąc kanonistą, po prostu zaufa pracującym nad nim ekspertom i ten kodeks podpisze. Wydawało się to czymś zrozumiałym, oczywistym.

Stało się jednak inaczej. Pewnego dnia otrzymałem telefon, że mam się stawić u Ojca Świętego na obiedzie. Nie byłem wtedy jeszcze biskupem. Przy stole było nas siedmiu kanonistów z różnych krajów, reprezentujących rozmaite ośrodki naukowe. Podczas posiłku papież wyznał, że dwukrotnie przeczytał projekt Kodeksu. Już to wzbudziło w nas podziw. Jednocześnie zaznaczył, że jeśli ma ten Kodeks podpisać, to pragnie go wpierw dokładniej przestudiować. W związku z tym poprosił nas o pomoc.

Postawa papieża była dla nas wszystkich ogromnym zaskoczeniem. Nikt się tego nie spodziewał. Osobiście nie mogłem wyjść z zachwytu, że Ojciec Święty chce wspólnie z nami przedyskutować cały projekt Kodeksu. Mieliśmy czternaście spotkań, każde po trzy-cztery godziny, poświęcone określonej części Kodeksu. Każdy z nas wyrażał swoją opinię i wysuwał ewentualne postulaty, dyskutowaliśmy. Było to dla mnie niezwykłym przeżyciem, tym bardziej, że byłem najmłodszym w tym gronie.

W czasie tych spotkań Ojciec Święty nie obawiał się wyznać, że czegoś nie rozumie, domagał się wyjaśnień, wysuwał własne propozycje. Budowało w nas to niezwykłe poczucie odpowiedzialności ze strony Papieża, będące także dla nas wezwaniem do podobnej postawy.

5. Uznanie wkładu innych osób

Następnym, już piątym, elementem twórczej pracy organicznej, na który zwrócę uwagę jest uznawanie wkładu współpracowników. Także w tym punkcie posłużę się wymownym przykładem. Kiedyś, po jednym z wspomnianych spotkań na temat Kodeksu Prawa Kanonicznego, na którym dyskusja była bardzo ożywiona, Ojciec Święty wychodząc wziął mnie za rękę i powiedział po polsku: „Właściwie ja tego Kodeksu nie napisałem: wszyscy byli zaangażowani – jest to owoc pracy całego Kościoła. Muszę to napisać w dekrecie promulgacyjnym”. I tak, po raz pierwszy w historii ustawodawstwa kościelnego, papież w dekrecie promulgacyjnym stanowionego prawa stwierdził, że Kodeks jest owocem współpracy całego Kościoła, chociaż nabiera mocy na podstawie jego władzy papieskiej. Poprzednio zawsze padało stwierdzenie: „My, na podstawie własnej władzy, ustanawiamy…”. Św. Jan Paweł II uznał zaś za konieczne wymienić w dekrecie promulgacyjnym wszystkich, którzy brali udział w przygotowaniu Kodeksu, wyrażając im wdzięczność.

A więc z poczuciem odpowiedzialności za swoje decyzje łączyło się uznanie dla wkładu innych osób, co także jest ważnym czynnikiem pracy organicznej.

6. Należna konsultacja


Innym faktorem pracy organicznej, nad którym chciałbym się krótko zatrzymać, to umiejętność konsultacji, chęć usłyszenia różnych opinii, otwartość na różne zdania.

Również, gdy chodzi o ten aspekt, powrócę do wspomnianych spotkań z Papieżem na temat Kodeksu Prawa Kanonicznego.

Papież Jan Paweł II wybrał osoby, o których wiedział, że nie będą ze sobą we wszystkim zgodne. Dwa lub trzy miesiące wcześniej bowiem byłem zaproszony do papieża na kolację wraz z innym kanonistą (dziś już nieżyjącym). Papież pytał nas, co sądzimy o projekcie Kodeksu. Prawie w niczym nie byliśmy wówczas zgodni. Wprawdzie ten drugi kanonista cieszył się dużo większym autorytetem i doświadczeniem naukowym niż ja, jednak sądziłem, że jeżeli papież pyta, muszę mówić to, co naprawdę myślę, a nie ulegać komuś innemu. Potem obydwaj znaleźliśmy się w tej grupie siedmiu.

Inny szczegół. Podczas pierwszego spotkania zaproponowaliśmy papieżowi, żeby w czasie naszych obrad był obecny także przewodniczący ostatniej komisji, która ten Kodeks przygotowywała, przewidując, że w przypadku krytyki tekstu mogłoby być konieczne jego wyjaśnienie. Podczas jednej z sesji w Castel Gandolfo każdy z nas wysuwał uwagi krytyczne wobec omawianej na tym spotkaniu części Kodeksu. Wówczas przewodniczący wspomnianej komisji w obecności św. Jana Pawła II emocjonalnie zareagował, wręcz na nas „wybuchnął” twierdząc, że za dużo mówimy, że nasze uwagi nie mają znaczenia merytorycznego, że się powtarzamy, itd.

Wtedy Ojciec Święty zareagował stanowczo mniej więcej tak: „Ekscelencjo, to nieprawda, że ktokolwiek się powtarza. Nawet jeśli słyszymy głosy krytyki wobec tego samego przepisu, to każdy z nich pada z innej perspektywy. To nieprawda, że wypowiadanych jest zbyt wiele słów, ponieważ jeśli ktoś stawia jakąś tezę, to ma prawo ją uzasadnić”. Kończąc, papież zaapelował, abyśmy nadal tak się wypowiadali, jak dotychczas.

7. Umiejętność odpoczynku   
             

Przy bardzo intensywnej pracy jest rzeczą ogromnie ważną także umiejętność odpoczynku, wyłączenia się, by wzmacniać swoje siły i przeciwdziałać wyczerpaniu. Łuk bowiem nie może być zawsze napięty, bo straci swoją skuteczność. Zawsze podziwiałem u św. Jana Pawła II tę umiejętność odprężenia. Szczególnym odpoczynkiem dla niego było przebywanie na łonie natury. Był miłośnikiem sportu, kochał góry, lubił jeździć na nartach. To realizował również jako papież. Latem spędzał trochę czasu w górach w północnych Włoszech. Poza tym z Watykanu odbył około 150 prawie całodniowych prywatnych wycieczek w okolice Rzymu, po kryjomu, bez jakiegokolwiek nagłośnienia i tak zorganizowanych, by nie został rozpoznany oraz bez spotkań z turystami lub miejscową ludnością (co oczywiście udaremniłoby należne wytchnienie na łonie natury). Oczywiście policja włoska była powiadomiona i wraz z żandarmerią watykańską dyskretnie mu towarzyszyła. Godnym zauważenia i podkreślenia jest fakt, że ten odpoczynek św. Jan Paweł II łączył zawsze z modlitwą. Modlitwa więc, czyli rozmowa z najlepszym Ojcem i przyjacielem, była dla niego także odprężeniem.

Również poza tymi wyjazdami, podziwiałem jego zdolność oderwania się w nawale pracy od dręczących go spraw, by zająć się na chwile czymś innym i odprężyć. Nie wszyscy to potrafią. A chodzi o rzecz bardzo ważną w perspektywie zapewnienia wydajności pracy.

8. Urzeczywistniać siebie

W kontekście tych wielorakich cech charakteryzujących wydajną pracę organiczną nie można zapomnieć, że praca ma się nie tylko przyczyniać do tworzenia dobra, ale także do tego, aby przez nią również człowiek się realizował, urzeczywistniał, stawał się coraz bardziej człowiekiem. Św. Jan Paweł II poświęcił temu tematowi bardzo wymowną encyklikę Laborem exercens (14 września 1981). W niej między innymi wyjaśnił, że praca ma znaczenie w sensie przedmiotowym, o ile poprzez pracę człowiek tworzy, spełniając swoją władzę nad ziemią (n. 5). Niemniej jednak św. Jan Paweł II skoncentrował swoją uwagę na zagadnieniu pracy w sensie podmiotowym, tzn. na ile podmiotem pracy jest człowiek i stwierdza z całą mocą „pierwszeństwo podmiotowego znaczenia pracy nad przedmiotowym” (n. 6). Podmiotem pracy jest człowiek jako osoba, czyli „byt zdolny do stanowienia o sobie i zmierzający do spełnienia siebie” i dlatego wszystkie czynności należące do procesu pracy, jakiejkolwiek pracy, „mają służyć urzeczywistnieniu się jego człowieczeństwa, spełnianiu osobowego powołania”. Praca jest bowiem „dla człowieka” a nie człowiek „dla pracy” (n. 6 i 26). Zdaniem św. Jana Pawła II „praca jest dobrem człowieka – dobrem jego człowieczeństwa – przez pracę bowiem człowiek nie tylko przekształca przyrodę, dostosowując ją do swoich potrzeb, ale także urzeczywistnia siebie jako człowiek, a także poniekąd bardziej «staje się człowiekiem»” (n. 9). Właśnie te zasady – według św. Jana Pawła II – powinny stanowić podstawę dla odpowiedniej legislacji w tej dziedzinie (n. 11), a także powinny znaleźć dla siebie „centralne miejsce w całej sferze polityki społecznej i gospodarczej” (n. 7). Nasz Wielki Rodak przeciwstawia się więc różnym nurtom myśli i systemów politycznych – zarówno ze strony kapitalizmu jak i komunizmu – w których człowiek jest degradowany jako podmiot pracy, redukowany do anonimowej „siły” koniecznej do produkcji (n. 7).

Trudno nie dostrzec, że św. Jan Paweł II jest świetlanym przykładem człowieka, który urzeczywistniał się i doskonalił w swoim człowieczeństwie poprzez wykonywaną przez siebie pracę, do tego stopnia, że doprowadziła go ona do świętości.

9. Modlitwa


Jako ostatni chciałbym bardzo mocno podkreślić element niezmiernie ważny w działalności specyficznej św. Jana Pawła II i promieniujący na wszystkie inne. Chodzi o modlitwę. Św. Jan Paweł II zdawał sobie realistycznie sprawę z tego, że aby osiągnąć jasno wyznaczony sobie cel działania, nie może liczyć tylko na siebie, ale potrzebna jest mu pomoc z Wysoka, że musi pracować w łączności z Bogiem, że ma stać się narzędziem w ręku Boga.

Jest bardzo znamiennym fakt, że tenże Papież, na samym początku swego pontyfikatu, ku zaskoczeniu wszystkich w Watykanie i nie tylko w Watykanie, udał się do sanktuarium maryjnego na Mentorelli, położonego w Górach Prenestyńskich na wysokości około 1000 metrów n.p.m. circa 60 kilometrów od Rzymu. To miejsce, nie jest wcale głównym sanktuarium maryjnym w okolicach Wiecznego Miasta. Poza tym było wówczas mało znane. Św. Jan Paweł II przybył tam już niecałe dwa tygodnie po wyborze na Papieża (29 października 1978), i to nie, by przewodniczyć jakimś uroczystościom, lecz prywatnie. Zgromadzonym tam wiernym wyjawił motyw swego przybycia. Powiedział: „To miejsce, w czasie moich pobytów w Rzymie, bardzo mi pomagało modlić się. I dlatego równie dzisiaj pragnąłem przybyć tutaj”. A więc motywem przybycia był fakt, że to miejsce pomagało mu doskonalić swoją modlitwę. Rzeczywiście, św. Jan Paweł II, gdy jako biskup a potem kardynał przyjeżdżał do Rzymu, udawał się często do tego uroczo położonego sanktuarium o bogatej historii a od 1857 roku należącego do polskich Zmartwychwstańców. Był tam też krótko przed konklawe, na którym został wybrany papieżem. Ostatni odcinek drogi do tego miejsca świętego wspinał się zwykle pieszo. Toteż ten szlak dzisiaj nazwany został szlakiem św. Jana Pawła II.

Podczas tej wizyty na Mentorelli ten Największy z Polaków między innymi powiedział rzecz ogromnie ważną: “Modlitwa [...] jest pierwszym zadaniem [...] Papieża”. „Modlitwa jest pierwszym zadaniem papieża”! A więc nie nauczanie, podróże, zarządzanie Kościołem, celebracje liturgiczne czy cały ogrom zadań jakie zostały mu powierzone, ale „pierwszym zadaniem Papieża jest modlitwa”. To jest wymowne stwierdzenie. Co więcej, dodał, że modlitwa „jest pierwszym warunkiem jego posługiwania w Kościele i w świecie”, czyli że głównie od modlitwy zależeć będzie jakość i skuteczność jego piotrowej służby.

Kilka tygodni później (24 listopada 1978) tenże wspaniały Następca Piotra podkreślił, że “jedna chwila prawdziwej adoracji ma większą wartość i przynosi więcej pożytku niż najintensywniejsza działalność, choćby to była nawet działalność apostolska”.

Widzieliśmy więc bardzo często w telewizji jak podczas swych pielgrzymek długo modlił się w ciszy przed Najświętszym Sakramentem lub jakimś obrazem Matki Najświętszej. Przypomnę, jak już zaznaczyłem, że kiedy odbywał po kryjomu wycieczki w okolice Rzymu, by trochę odpocząć, także w modlitwie znajdywał odprężenie. Jeśli ktoś miał szczęście koncelebrować z nim, zwłaszcza w jego prywatnej kaplicy, był uderzony jego głębokim skupieniem i przeżywaniem tej „wielkiej tajemnicy wiary”. Także w wywiadach z ludźmi, którzy z nim współpracowali, bardzo często podkreśla się ten wyraźnie modlitewny wymiar jego życia.

To wszystko świadczy o tym, jak tenże papież bardzo na serio potraktował naukę Pana Jezusa, który powiedział do uczniów: „Podobnie jak latorośl nie może przynosić owocu sama z siebie – jeśli nie trwa w winnym krzewie – tak samo i wy, jeżeli we Mnie trwać nie będziecie. [...] Kto trwa we Mnie, a Ja w nim, ten przynosi obfity owoc, ponieważ beze Mnie nic nie możecie uczynić”. (J 15, 4-5). Jeżeli w pracy duszpasterskiej nie możemy nic uczynić, nie będąc duchowo złączeni z Chrystusem jak latorośl z winnym krzewem, to jest rzeczą oczywistą, że pierwszym zadaniem duszpasterza – papieża, biskupa, kapłana – jest modlitwa. Inaczej jego praca będzie mało owocna. Od jakości i intensywności modlitwy zależy jakość i owocność jego pracy. Słowa więc wypowiedziane na Mentorelli, i potwierdzone jego życiem, są wyrazem chrześcijańskiego realizmu św. Jana Pawła II.

Chciałbym też zwrócić uwagę, że św. Jan Paweł II był świadomy, że bez modlitwy, bez kontemplacji, bez łączności z Bogiem nie można nawet należycie zrozumieć prawd wiary. W Liście Apostolskim Novo millennio ineunte, wydanym na zakończenie Wielkiego Jubileuszu, dnia 6 stycznia 2001 roku, przywołał on scenę z Cezarei Filipowej, gdy na pytanie Jezusa za kogo apostołowie uważają Syna Człowieczego, Piotr należycie rozpoznając prawdę, odpowiedział: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego”. Wtedy to Chrystus wypowiedział wymowne słowa: “nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie” (Mt 16,16-17). Św. Jan Paweł II komentując to zdanie wyjaśnił: „Wyrażenie «ciało i krew» oznacza człowieka i zwyczajną drogę poznania. W odniesieniu do Jezusa ta zwyczajna droga nie wystarcza. Niezbędna jest łaska «objawienia», która pochodzi od Ojca. […] do pełnej kontemplacji oblicza Pańskiego nie możemy dojść o własnych siłach, lecz jedynie poddając się prowadzeniu łaski. Tylko doświadczenie milczenia i modlitwy stwarza odpowiednie podłoże, na którym może dojrzeć i rozwinąć się bardziej prawdziwe, adekwatne i spójne poznanie” tajemnic Bożych

W tym kontekście trzeba by dodać, że jakość modlitwy zależy w dużej mierze od wiary, tzn. na ile ona jest mocna i dojrzała. By nie przedłużać, chciałbym tutaj zacytować słowa homilii papieża Benedykta XVI podczas beatyfikacji Jana Pawła II (1 maja 2011): „Błogosławiony jesteś umiłowany Papieżu Janie Pawle II, ponieważ uwierzyłeś”. „Błogosławiony jesteś, ponieważ uwierzyłeś”! Tak, wiara była podstawowym źródłem zawierzenia tego wielkiego Papieża Bogu, jego ufnej i stałej łączności z Bogiem. Papież, Benedykt XVI, w tejże homilii mówił dalej: „Został ogłoszony błogosławionym Papież, następca Piotra, którego powołaniem jest umacnianie braci w wierze. Jan Paweł II jest błogosławionym ze względu na swą wiarę, mocną i wielkoduszną, wiarę apostolską.” Zakończył zaś swoją homilię słowami modlitwy, jakżeż aktualnej wobec obecnego kryzysu wiary: „Błogosławiony jesteś umiłowany Papieżu Janie Pawle II, ponieważ uwierzyłeś. Prosimy, byś nadal umacniał z nieba wiarę Ludu Bożego”.

Zakończenie


Podziwiając różne aspekty działalności organicznej św. Jana Pawła w jej specyficznym wymiarze, pozostałby on jednak niezrozumiałym bez dostrzeżenia istotnego motoru jego twórczego dynamizmu, którym była jego łączność z Bogiem zakorzeniona w głębokiej wierze i pozwalająca mu wgłębiać się w tajniki prawd objawionych, którymi uzdrawiał i ubogacał współczesny świat.
_________________________

Ks. Zenon Kardynał Grocholewski, prawnik, sekretarz Najwyższego Trybunału Sygnatury Apostolskiej w latach 1982 – 1999, prefekt Kongregacji ds. Edukacji Katolickiej w latach 1999 – 2015, biskup od 1983r., arcybiskup od 1991, kardynał diakon w latach 2001 2011, kardynał prezbiter od 2011r. Wyróżniony przez 26 uczelni świata Doktoratami Honorowymi. (Na zdjęciu Ojciec Święty Jan Paweł II w rozmowie z ks Zenonem Kardynałem Grocholewski, podczas podróży samolotem w czasie Pielgrzymki Papieskiej.)


 
 






 








  


Przedruki tekstów tylko po uzyskania zgody redakcji EuroPartner



Witryna, na której się znalazłeś wykorzystuje pliki cookies, dalsze korzystanie z niej oznacza wyrażenie zgody na wykorzystanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz w Polityce Prywatności.

Tak, rozumiem